Nie zauważyliśmy jednej małej rzeczy… stary porządek właśnie upada. Nie, że „musi upaść”, on upada. Nie,nie cytuje Gwiezdnych Wojen, a mówię o świecie lekarskim. Starsi Panowie w wykrochmalonych fartuchach to archaizm, Panie w starszym wieku z łatwo określanym wiekiem to przeszłość. Jeszcze siłą rozpędu,niektórzy idą tylko do szefa Kliniki, z tytułami profesorskimi, najlepiej z co najmniej dwóch kierunków i z 3 specjalizacjami, którego zdjęcie w wystudiowanej pozie znajdują gdzieś tam w jakiejś drukowanej gazecie. A jak ktoś jest od wszystkiego, jest od niczego.

Idzie nowe, to co zaczęło się od ŚUM jest nowym porządkiem. Czytałam wszystkie komentarze, widziałam wszystkie memy jakie udało mi się znaleźć.

W każdej z tych wypowiedzi odnalazłam swoje studia. Poniżanie, olewanie, dewaluowanie, niszczenie, stawianie buta na naszych twarzach. Tak, na naszych. Bo ja wciąż nie zapomniałam jak to jest być studentką, której asystent z laryngologii przy całej grupie mówi:

„o, ale ma Pani włosów w nosie, jezu, super samica, chce Pani być psychiatrą? To nie lekarz i zeświruje Pani”.

Wciąż pamiętam jak na egzaminie z radiologii z przyjaciółką dostajemy propozycje wyższej oceny jak pójdziemy na kawę z tym typem( był profesorem). Na tym samym egzaminie padają też słowa:

„hehe, wiedziałem, że nie będziecie wiedzieć co jest na zdjęciu, bo specjalnie moi studenci mają zabronione pokazywanie tego zdjęcia, trzymam je na takie okazje”.

Pamiętam doskonale wstyd i poczucie poniżenia, gdy mam zdawać egzamin z interny, profesor ( phi!) wychodzi patrzy na mnie i przydziela mi pacjenta. Potem probóje wybadać cokolwiek na praktycznym u niego, nic nie umiem znaleźć. Podchodzą do mnie dwie asystentki i mówią – spokojnie pomożemy, siadają i razem ze mną go opisują. Mówią, że to trudny pacjent, a Pani jest taka ładna a szef uważa, że można być albo ładnym albo mądrym. Wchodzę na egzamin. „Szef” czyta, krzyczy”

„pani chce być lekarzem??? Pani to dno intelektualne. Pani podejdzie do szafki, tam taka 35 stronicowa książeczka dla pielęgniarek jest o tej specjalizacji ale nie wiem czy Pani chociaż to da rade zapamiętać”.

Pamiętam jeszcze miliard innych sytuacji. Nie pamiętam asystentki/asystenta wzoru. #muremzastudentami. Wiem, że dzieje się tak na każdej uczelni. Pamiętam dzień gdy wprowadzają zakaz zatrudniania rodziny w klinikach, ale to nic nie daje. Jedyne co może coś dać to wypłynięcie tego szamba.

Trudno, zaszkodzi to grupie zawodowej?

Nie wiem, myślę, że może pomóc. Jak zaczynałam studia, lekarz z tatuażem był traktowany źle przez pacjenta, dziś dzięki Social Mediom wiem, że od lekarki oczekujecie kompetencji, wsparcia i bycia człowiekiem. Że w sumie wolicie mnie ludzką niż w białym fartuchu, zapiętą pod szyję.

Czy zgłosiłam gdziekolwiek to co działo się na studiach?

Nigdzie, chciałam skończyć i nigdy nie wracać w to bagno. Zresztą nie było komu zgłosić… Teraz się zmienia, stary porządek upada. Rodzi się nowe. Wytrzymamy razem. Internet to siła, która zniosła niejednego mocarza z ziemi. Wierzę, że zniesie i tego który rządzi na uczelniach.

Jutro cz.2 o WUMie i naszych badaniach o mobbingu i bullyingu na Wum. Oraz o tym jak takie sytuacje mogą odbijac się na zdrowiu psychicznym.

Autor: Maja Herman
Specjalistka psychiatrii, psychoterapeutka,WUM, Instytut Amici