Dzisiejszy wywiad przybliży Wam osobę mojego kolegi, Szymona Szary.
Szymon jest podróżnikiem, pasjonatem leśnego życia, właścicielem kanału Simon’s Discoveries
https://www.youtube.com/user/SimonsDiscoveries, oraz współpracuje z Outrider http://outriderbushcraft.blogspot.com/ przy realizacji celów grupy Bushcraft Poland
https://www.facebook.com/groups/826733337409083/?fref=ts
photo
tlogrupy2

Szymon ZARAŻA SWOJĄ PASJĄ INNYCH z Outrider.

O: Witaj 😉
Szymon Szary: Witam wszystkich.

O: Powiedz proszę naszym czytelnikom kilka słów o sobie.
Szymon Szary: Jestem zwykłym gościem z niewielkiego miasta w Świętokrzyskiem, którego zawsze fascynował las i przyroda. Tak się kiedyś złożyło, że miałem mnóstwo pieniędzy… do oddania.
Moja, wtedy jeszcze dziewczyna, a obecnie żona załatwiła nam jakoś wyjazd do Finlandii i tak się zaczęło nasze podróżowanie.
A właściwie to wygnanie bo nie były to wycieczki, a zwyczajna, długoterminowa emigracja za kasą
i nie zawsze było wesoło.
Finlandia, Anglia, Szkocja, znowu Anglia i USA.
Wiele się w między czasie zmieniło.
Powoli awansowałem od pracownika w stylu „przynieś, wynieś, pozamiataj”, przez ogrodnika, pasterza i drwala, do studenta i asystenta na uniwersytecie.
Wszystko zawsze musiało mieć jakiś związek z przyrodą.
Inaczej dostawałem depresji.
Czasem prawie nawet takiej prawdziwej.

2

O: Szymon, realizujesz swoją pasję, powiedz skąd ona się wzięła?
Szymon Szary: Kiedyś się nad tym zastanawiałem.
Czemu np. nie jestem jak inni i nie interesuję się samochodami albo piłką nożną?
Czemu nie ciągnie mnie do modnych ciuchów, tylko do lasu?
Dziś odpowiedź już w prawdzie znam, ale jej nie zdradzę.
Przede wszystkim dlatego, że nie jest to tylko mój dylemat, a prawda nie wszystkim może się spodobać.
Nie jest to zresztą taka tajemnica, więc jeśli ktoś bardzo będzie chciał się dowiedzieć czemu jest taki
a nie inny, to z łatwością się dowie.
Mogę natomiast powiedzieć, że mieszkanie pod lasem, w miejscowości praktycznie otoczonej dziesiątkami tysięcy hektarów porośniętych drzewami, miało na mnie ogromny wpływ.
Ja nawet na wagary chodziłem do lasu.
Chociaż na to miał też wpływ fakt, że mój tata był kierowcą autobusów i na mieście po prostu ciężko się było przed nim ukryć.

3
O: Jakbyś określił swoją pasję?
Szymon Szary: Określiłbym ją jako nieuniknioną konsekwencję swojego charakteru oraz wpływu otaczających mnie ludzi i środowiska.
Dziś mówi się na to bushcraft.
Jak byłem mały, to mówiłem na to chodzenie do lasu.
Najpierw jako kilkuletni gnojek z babcią po drzewo, na grzyby czy jagody.
Potem z kolegami lub samemu.
Robiliśmy zdjęcia, tropiliśmy jelenie, łowiliśmy ryby i próbowaliśmy się zgubić w lesie, albo przynajmniej nie wracać tą samą ścieżką, żeby było ciekawiej.
Dzisiaj, to coraz bardziej śmiałe wypady w miejsca, których nie znam.
Przeważnie samotne, bo często się przeprowadzam i ciężko mi znaleźć ludzi gotowych na takie wyprawy.
Ale ważne są również te drobne elementy bushcraftowania.
Dla mnie bushcraft, to forma sztuki współczesnej.
Całe to pierwotne rękodzieło, samowystarczalność, wielozadaniowość i uniwersalność pewnych umiejętności jakie się z czasem nabywa spędzając tyle czasu samemu w terenie.

5

O: Na czym polega realizacja Twojej pasji?
Szymon Szary: To dość trudne bo mam w głowie swoisty zestaw zasad i kryteriów, które muszą być spełnione, żebym bym zadowolony.
Nigdy ich nie spisałem, więc ciężko mi je wymienić ale jest kilka rzeczy, które sprawiają, że albo jest to część mojej pasji, czegoś co mnie pociąga, albo jestem biernym uczestnikiem dla towarzystwa. Bardzo ważna jest np. lokalizacja.
Do realizacji swojej pasji potrzebuję rozległych, w miarę dzikich terenów.
Nie byłbym w stanie z czystym sumieniem obozować w jakimś podmiejskim parku o powierzchni kilku hektarów.
Tak, wiem, jestem czasem wymagający, co zresztą źle odbiło się na moim samopoczuciu kiedy studiowałem w Londynie.
Z drugiej strony, potrafię się zadowolić struganiem drewnianych sztućców w ciasnym mieszkaniu. Jednak tylko przez jakiś czas.
Tak naprawdę jestem uzależniony od bezludnych, zielonych przestrzeni.
W takich okolicznościach człowiek wchodzi w zupełnie inny wymiar.
Mózg pracuje wtedy inaczej.
To coś, czego nie da się symulować czy odtworzyć w warunkach laboratoryjnych.

O: Skąd pomysł na kanał? https://www.youtube.com/channel/UCITxhVMCYjWQkb3cGPonEOw
Co chcesz przez niego przekazać swoim fanom/widzom?

Szymon Szary: O ile pamiętam, to był to pomysł mojej żony.
Widząc jak się męczę w dużym mieście, próbując zapchać pustkę trenując różne techniki rozpalania ognia w ciasnym mieszkaniu naszpikowanym alarmami przeciwpożarowymi, poradziła mi, żebym z tą wiedzą wyszedł do ludzi zamiast ją kisić w czterech ścianach i gnębić nas oboje.
Doskonale pamiętam jak uczyłem się pewnych elementów sztuki przetrwania, jak podpowiadali mi inni, bardziej doświadczeni np. Artur Bokła, który pomógł mi w moich zmaganiach ze świdrem ręcznym.
Pomyślałem, że było by dobrze przekazać tę wiedzę dalej.
Ale na początku mój kanał nie miał być tylko bushcraftowo survivalowy.
Zresztą chyba nadal taki nie jest.
Widać to doskonale w moich pierwszych nieporadnych filmikach, których nie mam serca usunąć.
Ja jestem zoologiem i zawsze byłem i będę podglądaczem przyrody.
Dlatego moje pierwsze filmiki to często zlepek najciekawszych fragmentów filmów z fotopułapek, które często instalowałem z wieloma znajomymi i współpracownikami w najróżniejszych miejscach
i krajach.
Bushcraft, to także, a może przede wszystkim, wiedza o otaczającej nas przyrodzie, więc dla mnie nie ma jednoznacznej granicy między ostrzeniem noży w kuchni w Londynie, a podglądaniem jarząbków w Puszczy Świętokrzyskiej.

6

O: Skąd wziąłeś się w USA i co tam robisz?
Szymon Szary: Kiedyś, jeszcze w Finlandii, zabrałem moją obecną żonę na spacer po lesie i uknuliśmy taki plan.
Najpierw wyjedziemy do Anglii gdzie spłacimy nasze długi i skończymy studia, zdobędziemy trochę doświadczenia i spróbujemy znaleźć pracę w Stanach albo w Kanadzie, bo jak już mówiłem, do szczęścia potrzebuje dużych, bezludnych przestrzeni.
Ktoś powie: „Co za naiwniaki, to tak nie działa”.
Wiele osób nam tak mówiło.
Nawet sami nie zawsze w to wierzyliśmy.
Pracowaliśmy na to trochę dłużej niż planowaliśmy.
Myśleliśmy, że starczy 7 – 8 lat, a wyszło 10.
Poza tym wszystko zgodnie z planem.
Na razie się tutaj instalujemy, ale plany na przyszłość mamy ambitne.
Jak zawsze.
Mogę tylko powiedzieć, że bushcraft i przyroda są i będą dużą częścią tego planu.
Nie zapominam też o Polsce, gdzie staram się utrzymywać i rozwijać kontakty z naszą rosnącą, bushcraftową społecznością.

O: Czy można uprawiać bushcraft bądź survival?
Szymon Szary: Nie wiem czy „uprawiać” jest najlepszym określeniem i nie mnie to oceniać bo nie mieszkam w Polsce od… dawna.
Na pewno można się bushcraftem zajmować.
Podobnie jak malarstwem, rzeźbiarstwem czy muzyką. Można się również interesować sztuką przetrwania, czyli survivalem, ale chyba trochę ciężej go uprawiać, bo dla mnie to bardziej trening na wypadek nieprzewidzianej sytuacji niż rozrywka czy hobby.
Powiedziałbym, że można, a wręcz należy, trenować survival, a zajmowanie się bushcraftem, czy też bushcraftowanie, z pewnością w tym pomoże.

O: Czym różnią się te dwa trendy?
Szymon Szary: Mogę tylko powiedzieć czym jedno i drugie jest dla mnie bo nie jestem ekspertem. Poza tym uważam, że pewna doza dowolności interpretacji w tym wypadku nie zaszkodzi.
Dla mnie bushcraft jest pojęciem znacznie szerszym niż survival.
Survival to sztuka przetrwania, zwykle krótkiego okresu czasu (2 do 3 dni), w niekorzystnych warunkach.
Tyle.
Jesteś w górach, złamałeś obie nogi, doczołgaj się do najbliższe drogi, osady…
Brawo!
Przeżyłeś.
Znam takie przypadki.
Ludzie nie potrzebują wtedy pić ani jeść.
Zwykle nawet nie śpią.
Zgubiłeś się w lesie i masz ze sobą jedynie scyzoryk i zapalniczkę?
Skleć na prędce jakieś schronienie zanim się ściemni, rozpal ogień, a rano spróbuj dojść do drogi lub przynajmniej źródła wody.
Nie każdemu się takie podejście czy taka definicja spodoba i wcale nie musi.
Mogą mieć swoją.
Dla mnie survival to generalnie szybkie,  odważne i często trudne, ale konieczne decyzje w krytycznej sytuacji.
Powiedziałbym, że od sprzętu i skomplikowanych umiejętności ważniejsze jest tu opanowanie
i pewne doświadczenie.
Tam gdzie kończy się skuteczność szybkich rozwiązań na krótki dystans, zaczyna się bushcraft.
Tu potrzebujemy już znacznie więcej wiedzy i umiejętności, bo o ile sytuacje survivalowe zwykle rozwiązują się na tyle szybko, że na dobrą sprawę większość przeżylibyśmy nawet bez picia, o tyle życie w dziczy bez pomocy z zewnątrz wymaga nie tylko znalezienia i uzdatniania wody, ale
i zdobywania pożywienia.
To bushcraft na poważnie.
Może dla instruktorów?
Na co dzień bushcraft może być dla jednych  rozrywką, odreagowaniem, a dla innych sposobem na życie.
I nie mówię tu tylko o zarabianiu pieniędzy, bo to akurat potrafi być prawdziwy „survival”.

7

O: Powiedz, proszę osobie początkującej, co powinna wiedzieć o leśnym życiu?
Szymon Szary: Osoba początkująca przede wszystkim powinna wiedzieć, że nie może traktować lasu jak wroga.
Jest to trudniejsze niż się wydaje, bo przyroda nie jest po to, żeby nam życie ułatwiać i doskonale nam to potrafi uświadomić.
Trzeba to zaakceptować.
Moim zdaniem nie da się tego przeskoczyć, bo ciągle będą gdzieś, mrówki, komary, kleszcze czy czego tam jeszcze się ludzie boją.
Będą i już.
I całe szczęście, że są.
Inaczej ten cały bushcraft byłby niczym innym jak spacerem po asfaltowej ścieżce w środku zasmrodzonego miasta.
Ostatnio ktoś mnie pytał czy nie boję się pum i niedźwiedzi w amerykańskich lasach i czy nie psuje mi to trochę zabawy.
A to raczej świadomość, że ich nie ma, psuła mi zabawę w Szkocji.
Takie trochę sztuczne góry.
Niby dzikie, a tak naprawdę nie ma się czego bać.

O: Jakim sprzętem powinien dysponować nowicjusz w lesie?
Szymon Szary: Prostym i tanim.
Uczymy się na błędach i lepiej, żeby one za drogo nie kosztowały.
Poza tym w bushcraftcie nie powinno chodzić o afiszowanie się drogim sprzętem.
Mors Kochanski (syn polskich emigrantów urodzony w Kanadzie i jeden z ojców współczesnego bushcraftu) mawia, że im więcej wiesz, tym mniej nosisz.
Jeśli mówimy o takim kompletnie „zielonym” nowicjuszu, to na początek nie polecam długich samotnych wypraw, więc nóż i zapalniczka do nauki podstaw powinny wystarczyć.
Można to robić nawet w domu czy na podwórku przed domem.
Kiedy ja zaczynałem, będąc jeszcze w podstawówce, to czasem nawet tego nie miałem bo mama nie pozwalała mi z nożem chodzić.
Że niby taki mały bandyta…
Większość tanich noży szybko się tępi i trzeba je często ostrzyć.
To dobrze.
Doskonały sposób, żeby się nauczyć dbać o sprzęt.
A jak się złamie, to się nowicjusz przekona czego nie powinien z nożem wyprawiać.
W bushcraftcie wszystko kręci się wokół ognia więc można też zainwestować we współczesne krzesiwo.
Nauka prymitywnych metod rozpalania ognia nic nie kosztuje.
Troszkę bardziej doświadczony nowicjusz powinien mieć już kompas, metalowy pojemnik na wodę (około litra pojemności), jakiś plecaczek, osobne ciuchy do okopcenia dymem i upaprania w leśnym błocie czy żywicy i odpowiednie buty.
Może też sobie już zacząć kompletować taki mały zestaw survivalowy z niewielką apteczką, kilkoma metrami mocnego sznurka, zestawem do szycia i wędkowania itp.

8

O: Czy szkolenia są Twoim zdaniem potrzebne?
Szymon Szary: Jeśli chodzi o jakieś zinstytucjonalizowane, przymusowe szkolenia w szkołach, to raczej nie.
Nie można kogoś zmuszać, żeby lubił strugać patyki, tak jak nie można kogoś na siłę nauczyć grać na gitarze.
Należy natomiast dzieciom taką opcję przynajmniej przedstawić, bo nie można się zainteresować czymś, o czym nigdy się nie słyszało.
Jeśli chodzi o szkolenia dobrowolne, dla ludzi którzy już wiedzą, że się tym interesują, to zależy.
Są tacy, którzy inaczej się nie nauczą.
Inni osiągają niesamowite rezultaty grzebiąc w starych książkach i praktykując samemu gdzieś w lesie. Ja osobiście nigdy na żadnym szkoleniu nie byłem.
Nie licząc tych, które sam prowadziłem.
Chociaż przyznaję, że parę osób mi to i owo podpowiedziało, co było bardzo pomocne.
Zamierzam się też kiedyś wybrać na jakiś kurs wikliniarstwa czy innego zaplatania kory brzozowej
i tym podobnych materiałów.
Nie jestem w tym najlepszy.
No i nie miałbym nic przeciwko gdyby mi się przytrafiło szkolenie u Morsa Kochanski’ego czy np. Raya Mears’a.

9

O: Co takie szkolenie powinno zawierać? Z jakich bloków powinno się składać?
Szymon Szary: Zależy od tego kto i kogo szkoli.
Jeśli chodzi o podstawy, to oczywiście posługiwanie się nożem i rozpalanie ognia.
Zauważyłem, że wielu wydaje się, że są w tym świetni i ciężko ich nawet namówić, żeby nad tym popracowali.
Niby każdy kiedyś coś podpalił i ukroił.
Bushcraft czy survival, to jednak trochę inna bajka.
Moim zdaniem od noża wszystko się zaczyna i to na tym powinno się skupić.
Nie ma się co wyrywać do przodu bo można sobie i komuś naprawdę zrobić krzywdę.
Porządne opanowanie noża może zająć tygodnie.
Jak już wiemy jak strugać drewno, możemy się zabrać za rozpalanie ognia, różne typy ognisk itp. itd. Niestety tu też jest pod górkę, bo dobrze by było znać się trochę na drzewach i rodzajach drewna, żeby mieć jakieś pojęcie czego szukać, a czego w danej sytuacji unikać.
No i gdzie tego szukać.
To materiał na kolejnych kilka tygodni.
Wiedza o przyrodzie jest w bushcrafcie bardzo ważna i niestety często niedoceniana.
Oczywiście można to wszystko zrobić szybciej ale wtedy będzie jak w szkole: zakuj, zalicz, zapomnij,
a tu nie o to chodzi.

4

O: Szymon zdaję sobie sprawę, że nie dasz rady uczestniczyć w drugim Konwencie grupy Bushcraft Poland, powiedz proszę, czy nagrasz swoim fanom, grupowiczom jakąś przesłankę na Konwent?
Co będzie zawierała?

Szymon Szary: Niestety, nie wybieram się w najbliższym czasie do Polski.
Wybieram się jednak na dłuższy bushcraftowy wypad, gdzie zamierzam nakręcić kilka scen, więc
z pewnością o was wspomnę.
Wiem, że nie będzie to konwent survivalowy, ale z mojego doświadczenia wynika, że dobrze jest się przygotować na niespodzianki.
Jeśli nie organizatorzy, to pogoda może wam je sprawić.
Od jednego z organizatorów wiem, że będzie tam kilka dużych nazwisk.
Szkoda, że nie dam rady, bo od Pawła Dudzińskiego mógłbym się sporo nauczyć.
Mogę wam jedynie z zazdrością życzyć dobrej zabawy i szlifowania umiejętności.
Trzymajcie się ducha bushcraftu, szanujcie otaczającą was przyrodę, a na pewno przeżyjecie niezapomniane chwile.

O: Szymon powiedz, jakie są Twoje plany na przyszłość?
Szymon Szary: W najbliższej przyszłości będę, a w zasadzie to już się przygotowuję, do przejścia części, a może i całego, liczącego 4265 km szlaku „Pacific Crest Trail”, biegnącego od granicy
z Meksykiem, przez pustynie i góry, do granicy z Kanadą.
Mam też w planach pomieszkać trochę w Woodland Caribou Provincial Park w Kanadzie.
Wiem, że muszę też kiedyś połazić po Alasce, ale najpierw szykuje mi się chyba brazylijska dżungla. Już niedługo zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie.

Dziękuję Ci za udzielenie wywiadu, to pasjonujące móc z Tobą porozmawiać i współpracować z Tobą, choć dzieli nas spora odległość.

Ja również dziękuję.
Było mi bardzo miło.
Pozdrawiam redakcję i wszystkich czytelników bloga http://outriderbushcraft.blogspot.com/

1