Przypadek porucznika Heinzla.

Dnia 14.03.2026 r. o godzinie 14.02 na ukraińskim portalu aukcyjnym Violity pojawiła sie oferta wystawiona przez użytkownika ZhurArtur z Charkowa. Była to jego pierwsza oferta, ale za to jaka!
Otoż na sprzedaż wystawił wykonany z brązu polski order Virtuti Militari z 1792 roku. Z możliwością wysyłki po całej Ukrainie albo odbiorem osobistym w Charkowie.
Pech lub szczęscie chce, że aukcja została dostrzeżona przez polskich kolekcjonerów i historyków. Ci zaś ujrzeli na zamieszczonych zdjęciach numer 3353.
Ten zaś numer odpowiada nadaniu dla porucznika Juliusza Heinzla (pośmiertnie awansowanego na stopień kapitana). I tak jakoś dziwnie się złożyło, że tenże porucznik został zamordowany w 1940 r. przez NKWD właśnie w Charkowie. A jego szczątki leżą na tutejszym cmenatrzu na Piatichatkach.
W polskich mediach wybucha afera, która zakończyła się szybkim wygaszeniem sprawy. A to ze względu na fakt, iż zgłosiła się rodzina zamordowanego polskiego oficera przekazując informację, że oryginał orderu Virtuti Militarii pozostaje w zbiorowych domowych.

*****
Pojawia się zatem pytanie co konkretnie wystawił na sprzedaź ZhurArtur z Charkowa (który myślał, że posiada polskie odznaczenie z końca XVIII wieku)?
Wtórnik,który każdy odznaczony miał prawo zamówić, czy prymitywny falsyfikat?
A jeśli falsyfikat (jak oceniają go nasi eksperci od falerystyki) to dlaczego akurat z numerem oficera leżącego na pobliskim cmenatrzu? I dlaczego w dodatku postaci nieprzeciętnej?
Wszak w formularzu orderowym udostępnionym przez Wojskowe Biuro Historyczne w Rembertowie (I.482.38-2934) w rubryce majątek można przeczytać : „około miliona złotych, nie dający jednak dochodu, bo to przeważnie grunta miejskie, które magistrat nie pozwala parcelować”. A te grunta są w mieście Łodzi.
Około miliona złotych w 1932 roku!
W dodatku w życiorysie informacja o członkostwie w zarządach spółek akcyjnych.
Bo też i ten oficer to Juliusz Roman Piotr Heinzel baron von Hohenfels, urodzony dnia 5.12.1899 r. w Łodzi, syn Juliusza Teodora, właściciela kopalni węgla brunatnego „Saturn” i Anny z domu Geyer, członkini słynnej łódzkiej dynastii włókiennicznej.
Nie mając w żyłach kropli polskiej krwi (ciąg nazwisk jego pradziadków jest taki: Heinzel, Haake, Volkmann, Schmidel, Geyer, Turk, Weil, Reich) uważał się za Polaka. Do Wojskiego Polskiego wstąpił na ochotnika w 1919 r.

*****
Pojawia się i takie pytanie czy można w ogóle handlować takimi „artefaktami”?
Sprawdziłem – dnia 16.03.2025 r. (a więc prawie równo rok temu) na polskim portalu aukcyjnym sprzedano za 16.500 PLN krzyż srebrny orderu Virtuti Militari, który należał do pułkownika Władysława Kilińskiego. Zatem cena wywoławcza 5.000 PLN została znacznie podbita.
Co ciekawe w opisie dodano, że odznaczony oficer był prawnukiem Jana Kilińskiego (w domyśle – szewca-bohatera?). Wikipedia utwierdza nas, że chodzi o szewca-bohatera narodowego!
A faktycznie pułkownik był prawnukiem nie Jana, ale Pawła, nie szewca, ale nauczyciela wiejskiego w Doruchowie w Wielkopolsce.
Ani transakcja, ani opis nie wzbudziły poruszenia.
Tyle tylko, że ten Kiliński zmarł w 1964 roku i leży w spokoju na Powązkach Wojskowych w Warszawie (B26-2-17). Nie był ofiarą totalitaryzmu.
A co do samej aukcji na Violity – została zamknięta 20.03.2026 r. o godzinie 14:02, z powodu, że oferent naruszył regulamin.

Żródło: violity. com, aukcja nr 121826707.