Otrzymałem parę wiadomości z poparciem dla taksówkarzy… Muszę na nie odpowiedzieć na forum publicznym:

1. Skoro Uberowcy działają taniej, to niech taksówkarze nie mówią o nieuczciwej konkurencji (zapewniam, że nikt z Ubera nie dopłaca do klientów) tylko niech też zostaną uberowcami – klienci zyskają a taksówkarze nie stracą,

2. Podobno warszawscy taksówkarze ponoszą ogromne koszty i nie mają czego do garnka wrzucić – to niech zoptymalizują swoje koszty i potem obniżą ceny. Biorą w leasing drogie samochody a następnie dają wysokie stawki za kilometr i dziwią się, że konkurencja może oferować te same usługi taniej.

3. Piewcom rzetelności i uczciwości warszawskich taksówkarzy gratuluję braku znajomości zagadnienia – ilekroć chcę wrócić do siebie z dworca centralnego w Warszawie to biorą mnie za obcego i próbują przewozić trasą turystyczną 🙂 do tego przeganiają innych licencjonowanych taksówkarzy z najlepszych miejscówek, normą są zastraszenia „kolegów” oraz współpraca z sutenerami (50 zł prowizji od dowiezionego do k…. klienta) – to ma być elita? To ja dziękuję, wolę ubera.

4. Porównuję taksówkarzy do Wołomina, gdyż stosują te same metody – zastraszenie i przemoc pośrednią, skierowaną na razie wobec samochodów, ale tylko na razie. W cytowanym przeze mnie wpisie jak rozumiem jako potencjalny klient jestem celem „zastraszania”, gdyż wynika z niego, że klienci Ubera nie mogą się już czuć bezpieczni. No cóż, nie życzę im próby zaatakowania mojej osoby, chyba że chcą być bohaterami kroniki kryminalnej…

Uber nie ma cen dumpingowych, on ma ceny niezwiązane monopolem korporacji taksówkowych czyli wynikające z ekonomii. ZUS i podatki to wysokie koszty, ale wysokie stawki warszawskich taksówek to cwaniactwo, nieuczciwe eliminowanie konkurencji i przeinwestowanie w luksusowe samochody, co nie jest potrzebne w masowym transporcie klientów z klasy średniej.

Autor: Kazimierz Turaliński