Ostatnie wystąpienia Tuska, w których to przedstawił siebie jako zwolennika „rozdawnictwa” (800+ już od 1 czerwca) czy też jako najostrzejszy w Polsce przeciwnik wpuszczania emigrantów najwyraźniej  wzbudziły niepokój pośród jego zwolenników.

Dlatego funkcjonariusze polskojęzycznego der Onet musieli zareagować, aby przywrócić wiarę wątpiącym w Wodza.

Niejacy Kamil DziubkaRenata Grochal piszą zatem:

Wygląda na to, że Donald Tusk odrobił lekcję i wie, że z populistami można wygrać tylko populizmem. Spot lidera Platformy, który wytknął Jarosławowi Kaczyńskiemu, że straszy migrantami, mimo że wydał obcokrajowcom rekordowo dużo pozwoleń na pracę w Polsce — tylko w zeszłym roku ponad 130 tys. — wywołał popłoch w partii rządzącej. Po kilku dniach Tusk wyprowadził drugi cios. Ujawnił zapisy rządowego rozporządzenia ułatwiającego przybyszom z kilku krajów islamskich składanie wniosków wizowych. W ten sposób rocznie miałoby zostać rozpatrzone 400 tys. wniosków. Tusk podliczył, że w razie kolejnych czterech lat rządów „to będzie taki prawdziwy milion Kaczyńskiego”.

To było uderzenie w Kaczyńskiego metodami Kaczyńskiego, czyli populistycznymi. Bo Tusk wszak wie doskonale, że spośród 130 tys. osób, które w zeszłym roku dostały pozwolenie na pracę, większość do Polski nie przyjechała, bo nie dostała wiz. Podobnie z tymi 400 tys. wniosków wizowych — nie znaczy to, że do Polski wjeżdżałoby rocznie tylu muzułmanów, bo duża część wniosków o wizy zostałaby odrzucona.

No ale jest kampania, kto by tam się bawił w szczegóły — ważne, żeby uderzyć boleśnie.

(…)

Dziś Tusk będzie grał demagogiczną grę na równi z Kaczyńskim. Tak samo co z imigracją, zrobił wcześniej z zapowiedzią Kaczyńskiego, że po wygranych wyborach podniesie 500 plus do 800 złotych. Odpowiedział populistycznym postulatem, by 800 Plus nastało wcześniej — na Dzień Dziecka, czyli 1 czerwca. W efekcie PiS żadnych sondażowych korzyści na odległej zapowiedzi podwyżki nie uświadczył.

Wcześniej Tusk rzucił hasła „babciowego”, podwyżek wynagrodzeń o 20 proc. dla budżetówki (w odpowiedzi Kaczyński dał 8 proc.) czy też kredytu mieszkaniowego 0 proc. (PiS dało 2 proc.).

W nieoficjalnych rozmowach Tusk mówi swym ludziom wprost: celem jest wygrana z Kaczyńskim — za wszelką cenę.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/stan-wyjatkowy-tusk-atakuje-pis-migrantami-syn-poslanki-pis-podejrzany-o-pobicie/y8rlwmr,79cfc278

Skoro o cenie mowa to trzeba przypomnieć wypowiedziane jeszcze w kwietniu tego roku na antenie Radia ZET słowa doradcy ekonomicznego PO Bogusława Grabowskiego.

Dlaczego politycy muszą kłamać, żeby wygrać wybory? – pyta Bogdan Rymanowski.

– Niestety tak wygląda teraz świat. Bardzo mi przykro, że tak jest. Tak kilkadziesiąt lat temu nie było. Można było mówić prawdę. Mamy bańki informacyjne, fenomenologię kanałów komunikacji. Posługując się Twitterem, sloganami, bardzo prostym przekazem, zrozumiałym dla wszystkich, politycy muszą się mijać z prawdą – uważa Gość Radia ZET Bogusław Grabowski.

Dopytywany przez prowadzącego o to, czy proponuje dziś opozycji, by ta trochę kłamała, bo PiS musi przegrać, ekonomista odpowiada:

– Dokładnie tak. – Najważniejszym celem dla opozycji jest odsunięcie PiS od władzy. Jeśli opozycja oferuje rozdawnictwo, to jeśli przegra, nie oferując tego, to PiS będzie więcej rozdawał. Rozdawnictwo opozycji będzie mniejszej skali po przejęciu władzy, niż rozdawnictwo PiS – komentuje były członek RPP. Jego zdaniem jesteśmy w „spirali populizmu”.

Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Gosc-Radia-ZET/grabowski-nie-zaplacimy-mniej-za-zywnosc-jak-ludzie-chca-optymizmu-niech-patrza-na-prognoze-pogody-13042023

Można już przyjmować zakłady, że po wygranych przez Tuska i jego akolitów jesiennych wyborach okaże się, że piniendzy po prostu nie ma! I nie byndzie!

I nie tylko na podwyższenie 500+ o 60%, jak uchwalił nie dawno Sejm, ale nawet na to, by wypłacać je w dotychczasowej formie.

W tym zakresie nowy-stary rząd Tuska skorzysta z rozwiązań podpowiadanych przez byłego koalicjanta i wprowadzi powiązanie wypłaty tego świadczenia z zatrudnieniem. Jednocześnie zaś przychyli się do postulatów niejakiego Mentzena (przedstawianego jako prawdziwego prawicowca obok Grzegorza „Pożal się, Boże” Brauna) i zniesie płacę minimalną.

Co to będzie oznaczać w praktyce?

Ano skończą się dąsy potencjalnych pracowników (głównie kobiet), które mając 500+ czasem na kilkoro dzieci odmawiały wykonywania pracy za 5 zł/godzinę. Teraz, w nowej sytuacji ekonomicznej, będą musiały zgodzić się na stawki nawet jeszcze mniejsze. Co prawda mają troje dzieci mogłaby otrzymać na rękę 2400,- zł (3×800), ale by je mieć musi pracować na całym etacie za, powiedzmy, 640 zł miesięcznie.

Inaczej umrze z głodu, wcześniej jednak odbiorą jej dzieci, które trafią do jakiejś rodziny na Zachodzie. Tak właśnie będzie wyglądał terror ekonomiczny czy też nowoczesne niewolnictwo.

Na nowo ruszy więc fala migracyjna i zasili upadające rolnictwo niemieckie (lekarze, architekciinżynierowie sprowadzenie przez Merkel ciągle mają wstręt do jakiejkolwiek pracy).

Jednym słowem na nowo zostaniemy „zieloną wyspą”.

Co jeszcze w zanadrzu trzyma Tusk? Ano pewnie wystąpienie przeciwko Paradom Równości, homoadopcjom i takimże małżeństwom. Z tym wyskoczy jednak dopiero dwa tygodnie przed wyborami.

Ale wtajemniczony elektorat będzie wiedział, że chodzi tylko o przyciągnięcie do siebie ostatnich… wyborców Kaczyńskiego.

Najważniejszym celem jest bowiem odsunięcie PiS-u od władzy i odebranie zabranego osiem lat temu koryta.

A że Tusk kłamie?

Od dawna przecież wiadomo, że cel uświęca środki. I nie są to wcale słowa Marksa, Lenina czy Hitlera, ale żyjącego na przełomie XV i XVI stulecia włoskiego prawnika i dyplomaty Niccolo Machiavellego.

Tusk mija się z prawdą, gdyż POlitykiem jest wręcz… renesansowym. ;)

9.07 2023