Reklamowane od pewnego czasu jako otwarte dla wszystkich spotkanie Donalda Tuska z potencjalnymi wyborcami w Bytomiu okazało się zamknięte przynajmniej dla dziennikarzy telewizji publicznej.
Czy to stanowi pokłosie samobójczej śmierci syna znanej posłanki i obwiniania dziennikarzy „reżimowych” za tą tragedię? A może po prostu sztabowcy Tuska obawiali się innej relacji niż ta puszczona przez TVN? Niemniej fakt pozostaje faktem – spotkanie było otwarte jedynie dla niektórych.
O drobnych incydentach podczas spotkania napisano wiele. Czytając opis na interii ma się wrażenie, że praktycznie nic innego nie miało miejsca.
Przynajmniej nic istotnego. Podobnie DoRzeczy położyło nacisk na marginalne w końcu zdarzenia.
Tymczasem uwadze umknęła chyba najważniejsza wypowiedź Tuska, określająca w przypadku wygranej jesienią oPOzycji zupełną zmianę kursu wobec Niemiec.
– Pisowscy frajerzy z Mularczykiem na czele biegają z dokumentami na temat reparacji – mówił Tusk, zapewniając, że z samych reparacji nie kpi, tylko z nieudolnych polityków obozu rządzącego. (…)
– Dla mnie polityka to jest praktyczny sposób załatwiania interesów. Jak w Europie jest kasa, to ja nie pluję w twarz tym ludziom, którzy ją wydzielają, tylko wydzieram ile się da – przekonywał.
W końcu zaproponował nieprzekonanemu oponentowi zakład, że wywalczy od Niemiec więcej pieniędzy niż PiS. – Założę się z panem, że dostaniemy oprócz KPO jeszcze to od Niemców, co należy się żyjącym ofiarom wojny. Tylko to trzeba umieć załatwić, a nie jak pajace latać po całym świecie, a na końcu kieszeń dziurawa i pistolet za paskiem – podsumował, wbijając szpilę przeciwnikom z PiS-u.
I jesteśmy w domy. Straty, których wyrównania przez Niemcy domaga się obecny rząd obejmują straty w majątku narodowym. To przede wszystkim wyburzanie, nawet planowe jak w przypadku Warszawy, naszych miast.
Pewną cząstkę stanowią odszkodowania dla jeszcze żyjących ofiar II wojny światowej.
Abstrahując już od tego, ile żyje jeszcze ofiar II wojny światowej (od jej zakończenia minęło 78 lat, zatem ofiarami mogą być ludzie w wieku 78+) proszę zwrócić uwagę na słowa Tuska „dostaniemy oprócz KPO jeszcze to od Niemców, co należy się żyjącym ofiarom wojny”.
Niemcy mają w tym wprawę, ponieważ tak właśnie wypłacali odszkodowania w latach 1960-tych obywatelom Izraela. „Co się należy” oznacza po prostu konieczność wykazania swoich roszczeń w oparciu o dowody.
Takimi zaś w przypadku utraconych nieruchomości będą księgi wieczyste. Niestety, w przeważającej mierze spalone… przez Niemców właśnie. Poza tym zabawa w odszkodowania „co się należy” będzie ograniczona wyłącznie do żyjących.
Tak więc 80-latkowie będą musieli wytaczać procesy, wykazywać poniesione straty, zaś Niemcy będą spokojnie żądać coraz to nowych dokumentów…
Tusk proponuje więc kolejną ściemę, w opinii międzynarodowej jednak pokazującą, jak bardzo uczciwym narodem są Niemcy.
Pamiętajmy, że w Polsce ludzi mających 80 i więcej lat w 2017 roku było 1,64 mln. Nie sądzę, by w 2023 roku ta liczba zmieniła się jakoś drastycznie.
Ile spośród nich miało jakiś majątek, który utraciło w wyniku działań wojennych?
A ilu będzie potrafiło wykazać to w oparciu o dokumenty?
100, może 150 tysięcy??? A przecież nie jest powiedziane, że roszczenia wszystkich będą uznawane.
W Bytomiu Tusk jednoznacznie zrezygnował ze strat, jakie poniosła polska gospodarka. Nie ma zamiaru zwracać się do Niemiec o reparacje za zniszczoną Warszawę.
Za wysadzony w powietrze Zamek Królewski i inne zabytki.
A wszystko dlatego, że w odróżnieniu od Kaczyńskiego Tusk nie pluje w twarz ludziom, którzy kasę wydzielają, tylko wydziera ile się da.
Tyle, że z innych słów wynika, że nie będzie wydzierać, ale zaspokoi się jałmużną, jaką… z łaski dostanie.
I to właśnie jest najważniejsze przesłanie piątkowego spotkania.
Plucie na PiS, drwinki z Morawieckiego to tylko mało znaczące didaskalia. Ot, taka część ludyczna, by wbić do głowy swoim zwolennikom, jak bardzo są lepsi od pisowskiego katolskiego motłochu.
Naprawdę usłyszeliśmy zapowiedź ostrej zmiany kursu wobec Niemiec i powrót na tradycyjną dla Tuska zachodnią politykę.
Czyli:
1. zgoda na istnienie mitycznych nazistów, którzy przecież jako pierwszy kraj zaatakowali… Niemcy;
2. przyzwolenie na opowiadania o współwinie Polaków i Polski za wybuch II wojny światowej i Holokaust;
3. ponowne rozważania, co można by jeszcze sprywatyzować tak, by można zaspokoić żądania amerykańskich Żydów
– to nas czeka w przypadku powrotu do władzy Tuska i jego komanda.
A przede wszystkim ponowne uznanie naszej podległości cywilizacyjnej, co chyba najbardziej zaszkodziło nam w stosunkach ze starą Unią po 2004 roku.
Tak właśnie będzie wyglądało rozwinięcie programu wyborczego KO, pod którym Tusk chciałby zjednoczyć całą oPOzycję.
Jakby ktoś nie wiedział, o jaki to program chodzi, chętnie przypominam:
***** ***!
Nośne hasło, prawda? Ma jednak tą zaletę, że nawet Klauna Jachira czy też Małgośka Kidawa-Błońska nie pomylą przekazu.
Zresztą sam Tusk powiedział w Bytomiu, że aby zaistniał program, musi najpierw wygrać wybory.
17.03 2023
fot. screen YouTube
Zostaw komentarz