#wybory2023

 

foto:Element5 Digital , unsplash

 

Fluktuacja wyborczych słupków poparcia w sondażach rozgrzewa bardziej głowy polityków bardziej niż sierpniowe upały. Różnice pomiędzy kolejnymi odczytami według mnie nie stanowią wartości gdyż okres wakacji oraz początek roku szkolnego to dla wielu obywateli newralgiczny czas.

Niezależnie czy dotyczy on młodych czy seniorów to zawsze 1 września jest datą „magiczną” i jest niejako „restartem” przełomu letnio-jesiennego. Wtedy Polacy stają do niejako następnego etapu, często planowanego wcześniej.

Pierwszy etap, założenia i planowanie dotyczy początkowych dni, tygodni w nowym roku i zwykle jest „rozrysowany” do czasu urlopu. Wakacje dla nas, dla dzieci, wnucząt lub nawet sąsiadów wpływają na nasz rytm dnia i sposób funkcjonowania. Nawet wtedy gdy sami nie korzystamy z typowego letniego wypoczynku, lub planujemy go na miesiące zimowe jest okresem „polskiej sjesty”.

Niewątpliwie ten mój przydługi wywód dotyczy bezpośrednio czasu wyborów czyli 15 października, który jest hipotetycznie odległy, ale tylko w kontekście mentalnym. Jednak wybory są tak naprawdę za niecałe 7 tygodni i nie sondaże, które będą publikowane pod koniec września odpowiedzą na pytanie, który elektorat czyjej partii rzeczywiście wrócił duchem i ciałem z wakacji.

foto:unsplash.com/klim-musalimov

Wydaje się, że w obecnych wyborach  o wynikach czy frekwencji nie zadecyduje pogoda ale zdyscyplinowanie elektoratu. Z obserwacji czysto publicystycznych wynika, że obecnie rządzący mogą liczyć na o wiele większą pewność w mobilizacji gdyż zbyt wielki pluralizm wewnątrz największego bloku partii opozycyjnych w KO może spowodować rozdźwięk w elektoracie.

Wiele wskazuje, ze początkowo pozytywnie działająca na „papierowe” poparcie i medialne spektakle tworzące PRową otoczkę „fiesty” i sukcesu, pełne „uścisków dłoni” przyniosą skutek.

Swoista „kanibalizacja” obozu opozycji przez KO: Lewicy (poprzez zawłaszczanie postulatów lub transfer posłanki Lewicy Karoliny Pawliczak ) czy Trzeciej Drogi (Polska 2050 i PSL) m.in. przez przyjęcie AgroUni (i jej lidera Michała Kołodziejczaka) czy przejście ważnych posłów Polski 2050(Hanna Gill-Piątek ) oraz próbę zjednania totalnych przeciwników PiS poprzez przyjęcie na listę Romana Giertycha miała przynieść wspomniany wzrost sondażowy. Jednak wydaje się, że jest to błąd „jednej ;isty’ którą z uporem usiłuje forsować przewodniczący Donald Tusk, Zbyt szeroki wachlarz poglądów często sprzecznych ze sobą w kwestii gospodarki, współpracy i podległości wobec UE, kwestii ekologii, stosunku do sojuszy i polityki zagranicznej oraz miejsca Polski na arenie międzynarodowej czy w końcu światopoglądowych kwestii aborcji, antykoncepcji, religii, legalizacji związków jednopłciowych, ochrony zwierząt czy in vitro, rozsadza nie tylko samą KO ale rozwarstwia partię, kreuje nowe frakcje i co gorsza dla opozycji bulwersuje część własnego elektoratu.

Roman Giertych były działacz w współtwórca Młodzieży Wszechpolskiej, Ligii Polskich Rodzin, działacz obozu narodowego ma startować  w województwie Świętokrzyskim. Mecenas podobno przebywa obecnie w miejscu trudnym do ustaleniu co wobec prowadzonego śledztwa przez prokuraturę jest dość kontrowersyjne. Jednak jeśli uzyska mandat poselski, będzie to dla niego szansa na bilet – „list żelazny” dający szanse na poruszanie się bez obaw.

Właśnie między innymi były wicepremier (Roman Giertych), Michał Kołodziejczak czy kwestia „wygładzania” wizerunku w kwestii aborcyjnej, która nastąpiła po szczerej wypowiedzi kandydatki Jany Shostak (działaczki lewicowej, która już została wyrzucona z list KO, co dziwi gdyż poglądy Pani Shostak były znane od wielu miesięcy)  – może właśnie takie działania aparatu władzy KO pogrążą wynik wyborczy całej opozycji.

foto:unsplash.com/sergi-viladesau

Obóz rządzący powinien „robić swoje” i pozwolić tzw. opozycji na walkę między sobą oraz na kolejne „lapsusy wyborcze” na ostatnie przedwyborczej prostej.

Zrównoważone i rzetelne rozmowy pomiędzy PiS, Suwerenną Polską, Pawłem Kukizem i środowiskami bliskimi poglądowo z pewnością przebiega w sposób bardziej przemyślany. Często zarzuty co do czasu i czekania przez PiS na ujawnienie list kandydatów do sejmu są paradoksalne gdyż termin na ich ujawnieni jest do 6 września. Komitet wyborczy Zjednoczonej Prawicy z pewnością stara się maksymalnie wykorzystać potencjał elektoratu wobec „zbrojącej” się opozycji, która wcześniej odkryła karty. Również ten fakt może zaważyć na wyniku  i może okazać się, że „gracz’, który ostatni odkrył karty ma nie tylko pokera ale pomysł na jego wykorzystanie.

Najważniejsze by wyborcy zrozumieli, ze w tej rozgrywce stawką nie są żetony czy satysfakcja ale przyszłość Ojczyzny.

 

 

Źródła: OKW, OKiem Włodarczyka, www.demagog.org.pl