20 czerwca 2021, 12. Niedziela zwykła, rok B

Czytania mszalne: Hi 38,1.8-11; Ps 107; 2 Kor 5,14-17; Mk 4,35-41
Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.

A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.
Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» (Mk 4,35-41).

*******************

  1. Zwyczajna niezwyczajna
  • „Ludwika Antonina z Koralewskich Wawrzyńska ur. 1908 zm. 1955. Nauczycielka Szkoły T.P.D. nr 10. Wzór szlachetności, bohaterstwa i patriotyzmu, oddała życie ratując dzieci z pożaru, odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Cześć Jej pamięci” – taki napis widnieje na pomniku Ludwiki Koralewskiej (po mężu Wawrzyńska) na warszawskich Powązkach. Zmarła 18 lutego 1955 r. Kilka dni wcześniej z narażeniem własnego życia uratowała czworo dzieci wynosząc je z płonącego baraku hotelowego w Warszawie. W trakcie ratowania dzieci doznała tak dotkliwych poparzeń, że mimo wysiłków lekarzy i zastosowania najnowocześniejszych na owe czasy metod leczenia nie zdołano uratować jej życia. Na jej cześć powstały przynajmniej dwa wiersze: „Uratowała z ognia dzieci czworo” Leopolda Staffa oraz „Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej” Wisławy Szymborskiej. Wiersz Szymborskiej kończy się wymownymi słowami:

Tyle wiemy o sobie,

ile nas sprawdzono.

Mówię to wam

ze swego nieznanego serca

  • Tragiczna śmierć Wawrzyńskiej stała się impulsem do zmian w pewnych obszarach życia lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, m.in. w stosowaniu w budownictwie materiałów łatwopalnych i zakazie zostawiania dzieci samych w sytuacjach podwyższonego zagrożenia pożarowego. „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono” – ta myśl Wisławy Szymborskiej ma charakter ponadczasowy. Bo w sytuacjach trudnych sprawdza się nasze prawdziwe człowieczeństwo. Nad tym możemy reflektować w świetle dzisiejszej Ewangelii.
  1. „Nic Cię to nie obchodzi?”
  • „Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. […] A nagle zerwał się gwałtowny wicher”.
  • Fragment Ewangelii przewidziany na dzisiejszą niedzielę został zaczerpnięty z czwartego rozdziału Ewangelii św. Marka. Kończy się on opisem burzy na jeziorze i cudownego jej uciszenia przez Jezusa. Burza na jeziorze wydaje się być chlebem powszednim dla rybaków. Jednakże uczniowie wpadają w panikę. Do tego irytujący widok Jezusa śpiącego w tyle łodzi, jakby się nic nie działo. Dlatego, być może w desperacji czy nawet z gniewem, budzą Jezusa i wołają z wyrzutem: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” Ich pewność siebie wynikająca z bliskości Jezusa została zachwiana. Jego zachowanie wydaje się być niezrozumiałe czy nawet gorszące. Poczuli się pozostawieni samym sobie, jakby Bóg o nich zapomniał.
  • Opisane wydarzenie ewangeliczne powtarza się na różne sposoby w ludzkim życiu, zarówno w wymiarze osobistym, jak i społecznym. Chodzi o sytuacje noszące na sobie znamię tragizmu, przeciwności powodujących nasz lęk, poczucie zagrożenia i opuszczenia przez Boga.
  • Pragnę przywołać wydarzenie, które mocno zapisało się, wręcz wyryło w mojej pamięci. Chodzi o wizytę papieża Benedykta XVI w obozie Auschwitz-Birkenau w trakcie jego pielgrzymki do Polski w 2006 r. Przemawiając w miejscu naznaczonym tragizmem milionów ludzi mówił: „Ileż pytań nasuwa się w tym miejscu! Ciągle powraca jedno: Gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie, na ten tryumf zła?” Gdy słuchałem słów papieża, to uderzyło mnie, że nie próbował usprawiedliwiać Boga wyświechtanymi formułami, ani też nie dawał taniej recepty na zrozumienie bolesnej historii miejsca, w którym ludzie ludziom zgotowali taki los. „Nie potrafimy przeniknąć tajemnicy Boga – mówił papież – widzimy tylko jej fragmenty i błądzimy, gdy chcemy stać się sędziami  Boga i historii. Nie obronimy w ten sposób człowieka, przeciwnie, przyczynimy się do jego zniszczenia. Nie – ostatecznie powinniśmy wytrwale, pokornie, ale i natarczywie wołać do Boga: Przebudź się! Nie zapominaj o człowieku, którego stworzyłeś! To nasze wołanie do Boga winno jednocześnie  przenikać i przemieniać nasze serca, aby obudzić ukrytą w nas obecność Boga – by Jego moc, którą złożył w naszych sercach, nie została stłumiona i zagrzebana w nas przez muł egoizmu, strachu przed ludźmi, obojętności i oportunizmu. Zanośmy to wołanie do Boga, skierujmy je również do naszych serc właśnie teraz, gdy pojawiają się nowe zagrożenia, gdy w ludzkich sercach zdają się panować na nowo moce ciemności: z jednej strony nadużywanie imienia Bożego dla usprawiedliwienia ślepej przemocy wobec niewinnych osób; z drugiej cynizm, który nie uznaje Boga i szydzi z wiary w Niego”.
  • Dzisiejsza Ewangelia jest pytaniem o moje zaufanie Bogu w doświadczeniach. Czy odważymy się wniknąć w głębię naszego życia, wejść w nasze ciemności, w nasz egzystencjalny lęk z Jezusem, by doświadczyć daru Jego obecności, żeby nasze serce spoczęło w Bogu? Jak wygląda moja modlitwa w życiowych próbach?
  1. Kim właściwie On jest?
  • „On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza”.
  • Jezus reaguje na krzyk apostołów. Ucisza burzę. A do Apostołów kieruje z wyrzutem pytanie i stwierdzenie: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!”. Uczniowie doświadczają w wydarzeniu na jeziorze objawienia mocy Boga. Widząc swoją niemoc i zarazem moc Bożą, pełni zdumienia stawiają sobie pytanie: „Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?” Trzeba mieć na uwadze, że jest to kluczowe pytanie, które wielokrotnie powraca w Ewangelii św. Marka.
  • Apostołowie uczyli się prawdy o Jezusie w sposób bardzo podobny do nas. Również w nich dokonywał się proces stopniowego wzrastania w rozumieniu jej. To ważna wskazówka dla nas. Również nasza wiara w Boga przechodzi różne próby. Wiara to nie jest tylko wiedza o Bogu. Trzeba cieszyć się z pełnego zaufania Bogu, ale trzeba też umieć przyznać się do naszej niewiary w Bożą moc.
  • Jest w nas naturalne pragnienie spokoju i przyjemnych wrażeń. Po tej linii płyną nasze wzajemne życzenia składane przy różnych okazjach: zdrowia, szczęścia, pomyślności. Ale dotykają nas także sytuacje trudne, ekstremalne. Tak naprawdę, to one są sprawdzianem naszej wiary. Przysłowiowa burza może okazać się pożyteczna, bo pokazuje zarówno nasze dobre strony, jak i odsłania nasze słabości. Pytanie „Kim właściwie On jest?” pozostaje bez odpowiedzi, jest więc otwarte na twoją osobistą odpowiedź na modlitwie. Kim właściwie Jezus jest dla ciebie? Warto przywołać wydarzenia z naszego życia, gdy wydawało się, że coś jest ponad nasze siły. Jak wtedy reagowaliśmy?
  • W osobistej modlitwie prośmy, byśmy zostali umocnieni w naszej wierze, że Jezus jest zawsze z nami, zwłaszcza wtedy, gdy naszym życiem miotają wzburzone fale. Przyznajmy, że w naszym życiu mogą być prawie równocześnie obecne bojaźń i lęk, a także zaufanie i miłość. Pięknie to wyraża modlitwa mszalna, zwana kolektą, przewidziana na dzisiejszą niedzielę: „Wszechmogący Boże, obdarz nas ustawiczną bojaźnią i miłością Twojego świętego imienia, albowiem nigdy nie odmawiasz opieki tym, których utwierdzasz w swojej miłości”.

Autor: Ks. prof. PWT dr hab. Bogdan Giemza SDS
Polski kapłan w Zgromadzeniu Salwatorianów. Wykładowca teologii pastoralnej, człowiek wielu pasji.