Atak nożem w opactwie w Jarosławiu. Nie żyje ksiądz, dwóch kapłanów w stanie ciężkim.

W czwartek 24 września 2026 roku, około godziny 9:30, na terenie Opactwa Benedyktynek w Jarosławiu mężczyzna zaatakował nożem pięć osób — czterech mężczyzn i kobietę. Wśród rannych jest trzech księży. Jeden z nich, ks. Stanisław, zmarł w szpitalu. Dwóch pozostałych kapłanów jest w stanie ciężkim. Sprawca, 31-letni obywatel Ukrainy, został zatrzymany na miejscu przez policję. Motyw nie został dotąd ustalony.

Reporterka Polsat News Katarzyna Szczyrek rozmawiała z panem Stanisławem, który był na miejscu od momentu pojawienia się karetek.

– Ksiądz Marek został pchnięty, przewrócił się na posadzkę i wtedy został dorwany i dźgany nożem. Natomiast ksiądz Stanisław w konfesjonale został też ugodzony nożem, przebito płuco i zmarł – relacjonował mężczyzna. – Natomiast ksiądz Adrian był na śniadaniu na stołówce. Też tam coś powiedział do tego napastnika i został zaatakowany – kontynuował.

Jak podała Katarzyna Szczyrek, według nieoficjalnych ustaleń napastnik miał wykorzystać do ataku nóż kuchenny.

Niezależna.pl pisze cytuję:

Kim był napastnik?

W rozmowie pojawił się również temat funkcjonującego w okolicy ośrodka pomocy dla Ukraińców. Siostra Barbara zaznaczyła jednak, że nie wie, czy napastnik miał z nim jakikolwiek związek. „W ogóle tego człowieka, zresztą ja go nie widziałam, także trudno powiedzieć” – powiedziała.

Dodała, że siostry również wcześniej pomagały osobom z Ukrainy.

Myśmy też miały uchodźców. No wiadomo, różne są osoby… U nas nie mamy tego ośrodka, mamy tylko jedno małżeństwo, które tak naprawdę straciło wszystko. To jest taka nasza pomoc dla nich

– wyjaśniła.

Siostra Barbara wspominała również zmarłego duchownego, pozostałych poszkodowanych i ich wieloletnią posługę.

Ksiądz Marek około 20 lat, ksiądz Stanisław trochę krócej. Taka prawa ręka księdza Marka. On przede wszystkim zajmował się zakrystią

– relacjonowała.

Ksiądz Marek Piękowski pełnił funkcję dyrektora Ośrodka Formacji Kultury Chrześcijańskiej. Ksiądz Adrian zajmował się natomiast sprawami gospodarczymi. „Taka współpraca była… I też na miarę możliwości współpracowaliśmy razem” – wspominała siostra Barbara.

Tragedia wstrząsnęła nie tylko lokalną wspólnotą.

„To, co się dzisiaj wydarzyło, to wstrząsnęło wszystkimi, całą naszą diecezją i nie tylko” – mówiła przełożona benedyktynek.

Jak dodała, po tragedii napływają wyrazy współczucia m.in. od duchownych i osób związanych z klasztorem. Na razie nie wiadomo również, czy w związku z tragedią działalność ośrodka zostanie czasowo ograniczona.

– To już jest decyzja na pewno naszych księży biskupów – zaznaczyła siostra Barbara.

Siostra Barbara została również zapytana o kwestie bezpieczeństwa. Jak przekazała, w części należącej do księży funkcjonuje monitoring. Kamery znajdują się także na zewnątrz części zajmowanej przez siostry.

– Księża mają monitoring. My mamy monitoring tutaj na zewnątrz – powiedziała.

Dopytana, czy monitoring obejmuje również miejsce, w którym doszło do ataku, odpowiedziała twierdząco.

Siostra Barbara podkreśliła, że dla całej wspólnoty jest to wydarzenie, po którym trudno będzie szybko wrócić do normalnego funkcjonowania.

https://niezalezna.pl/po…

Podziękowanie za gościnę w Polsce ?