Obrona samowoli urzędniczej z hejtu na rodzinę przekształciła się w atak na kompetencje sądu.
Dla szczerych demonokratów urzędnik jest nieomylnym bogiem, a zadaniem sądu jest tę nieomylność wyrokami potwierdzać.

Próby moralnego szantażowania sprawą Kamilka są żenujące. W tamtej sprawie wystąpiły następujące przesłanki, które wówczas sąd zignorował:
– ucieczki z domu,
– stwierdzone obrażenia u dziecka, w tym złamanie ręki,
– wnioski MOPS o przeniesienie dziecka do placówki opiekuńczej,
– wnioski kuratora sądu rodzinnego o to samo.

W przypadku Białołęki NIE WYSTĘPUJE ŻADNA z tych przesłanek, a przeciwnie – policja i zajmujący się tą rodziną kurator sądu rodzinnego nie potwierdzili konieczności odebrania dzieci.
Sąd uwzględnił opinie specjalistów zajmujących się tą konkretną rodziną. Zignorowały je osoby, które sytuacji rodziny zupełnie nie znały.

Z równym powodzeniem można porównywać wrotki i lokomotywę, bo mają kółka.

Jest przemoc słuszna, której nie wolno stawiać żadnego oporu i jest przemoc niesłuszna, wobec której „żadna reakcja nie będzie na wyrost”.

Jak odróżnić jedną od drugiej, wyjaśni wam gazeta, której nie jest wszystko jedno. Bo jest prawda czasu i prawda ekranu, prawda.

Zauważę tylko, że Niebieska Karta oznacza WYŁĄCZNIE, że ktoś podpierniczył was na Policję, która po takim zgłoszeniu MA OBOWIĄZEK wszcząć procedurę NK.
Samo założenie Niebieskiej Karty NIE JEST żadnym stwierdzeniem winy. Oznacza WYŁĄCZNIE, że dana rodzina jest pod obserwacją PREWENCYJNĄ!

Autor: Skipper