Ten punkt umowy „demokratycznej” opozycji może być szczególnie niebezpieczny dla Polski.

Zacznę od tego, że mam generalnie krytyczne zdanie o polskiej samorządności. Owszem, ma ona swoje niekwestionowane osiągnięcia i o to w wielu miejscach. Niestety, ma też systemowe dysfunkcje, które przez ostatnie trzy dekady poczyniły Polsce ogromne, wręcz zabójcze szkody. Pozwolę sobie nawet postawić tezę, że dzisiaj mroczne strony polskiej samorządności są dla przeciętnego Polaka znacznie gorszym utrapieniem niż zła polityka na poziomie państwowym.
Przede wszystkim Polska samorządność cierpi na „chorobę metropolitarną”. Podział Polski na „wielkie województwa”, uważany przez jakiś ponury żart za jeden z wielkich sukcesów „reformy samorządowej”, służy przede wszystkim ich stolicom i generalnie dużym miastom. Przez całe lata te metropolie zamiast gospodarczo i cywilizacyjnie „ciągnąć” swoje regiony de facto przygniatały i odbierały im siły żywotne – zwłaszcza nadwyżkę demograficzną. Wiele lat konsekwentnego „niewidzenia” tego problemu sprawiły, że dzisiaj mamy w Polsce całe regiony, które po prostu umierają …. bo straciły większość swojej młodzieży. Jeszcze … zależnie od miejsca … widać to różnie, ale generalnie różnice są tak jak między postępującym stanem zapalnym a agonią. Wszędzie finał nieuchronnie będzie taki sam. Dlaczego te regiony traciły młodzież? Dlatego, że wraz z upadkiem lokalnego przemysłu traciły szanse na rozwój. Młodzi uciekali, bo w tych wioskach i miasteczkach coraz bardziej brakowało pracy. Uciekali i w wielu miejscach wciąż uciekają przede wszystkim właśnie do wielkich miast. O ile dobrze pamiętam kampanię przed reformą samorządową to sprzedawała ona wielkie województwa właśnie jako lekarstwo na wszelkie problemy prowincji. Było to założenie niestety beznadziejnie naiwne. Metropolie …. błyskawicznie podporządkowały sobie to skrojone pod nie środowisko … i jest, jak jest.
Jeżeli teraz to wszystko zostanie za przeproszeniem zabetonowane przez skokowe zwiększenie możliwości wielkich ośrodków i brak jakichkolwiek zabezpieczeń dla prowincji przed ich dominacją …. to czeka nas nieuchronna katastrofa.
Polacy nie potrzebują „wielkich województw”, które moim zdaniem w ogóle nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Potrzebujemy przede wszystkim sprawnej gminy i sprawnego, silnego państwa … a nie powrotu do podziału na księstwa dzielnicowe, które tuczą regionalne oligarchie, podnoszą metropolie i niszczą prowincję.
———————
Tak na marginesie – jakim cudem coś takiego podpisał PSL, który przede wszystkim powinien być przecież świadomy z jakimi problemami boryka się polska prowincja?


———————-
Decentralizacja według tej koalicji kryje w sobie też inne, poważne zagrożenia – o nich będzie kolejny odcinek.