Na początku października jak co roku na uczelniach trwają uroczyste inauguracje nowego roku akademickiego. W tym roku te obrzędy maja szczególną wymowę, jako że na najstarszej polskiej Alma Mater rektor Wojciech Nowak oznajmił o studentach … ‚my ich oszukujemy’Uczelnia przyjęła go [ tj. studenta] tylko po to, aby dostać pieniądze. Po nic więcej.” [http://wiadomosci.onet.pl/krakow/rektor-uj-wojciech-nowak-o-finansowaniu-polskiej-nauki/4w4fgp ]

Po takiej jasnej deklaracji można się było spodziewać, że kolejne inauguracje nie będą przebiegać w spokoju i oszukiwani, przecież nie tylko na UJ, zorganizują pikiety, happeningi, protesty, aby powiedzieć akademikom – Dość tego !, Dość oszustwom ! Mamy prawo żyć i studiować uczciwie ! Chcemy być formowani na przyzwoitych i odpowiedzialnych obywateli ! ….

A tu nic ! Jakby nic się nie stało.

Fakt, że oszustwa akademików to nie nowość, ale takie stwierdzenia rektora najstarszej i wzorcowej dla innych uczelni to nie jest banał.

To powinno wstrząsnąć bracią akademicką, opinią społeczną.

A tu jakby norma ?! Jakby mówili – niech nas sobie oszukują, byle dali dyplomy. Pełna symbioza oszukujących i oszukiwanych ! Rzeczywiście fenomen społeczny zdeprawowanego środowiska.

Te wypowiedzi rektora są znane ministrowi nauki – i też nic !

Uczelnie są autonomiczne, więc minister milczy, ale przecież autonomia dotyczy badań i edukacji, a nie oszustw !

Jak akademicy oszukują, to winni ponosić konsekwencje i to poważne, do usunięcia w stan uniemożliwiający oszukiwanie włącznie.

Minister nie jest zatem bez winy, nie mówiąc o Państwowej Komisji Akredytacyjnej, która od lat wydaje akredytacje na oszukiwanie studentów ?!

Jak ja byłem na etacie i to na UJ, to podejście do tych spraw miałem całkiem inne. Przeciwko oszustwom, przeciwko deprawacji młodego pokolenia protestowałem ! [ połowa lat 80-tych !] . Zdeprawowani decydenci systemu kłamstwa broniąc swoich interesów, swoich standardów oszukiwania, skierowali mnie na ścieżkę dyscyplinarną a wkrótce wykluczyli mnie z systemu, bo ten kto chciał być uczciwy i nie daj Boże innych tego uczył, w tym systemie nie mógł funkcjonować. Kto formował młodych nie dla pieniędzy, tylko dla dobra wspólnego, czasem bez pieniędzy – wpływał negatywnie na młodzież akademicką, zagrażał uniwersytetowi, całemu systemowi kłamstwa.

W konsekwencji takiego obrotu spraw akademickich, po latachuniwersytet rozumiany jako korporacja nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy przekształcił się w korporację oszukujących i oszukiwanych zainteresowanych jedynie zdobywaniem tytułów i dyplomów. A że bez wartości to im nie przeszkadza. Oszukiwane społeczeństwo i tak się nie zorientuje. Ci którzy oszustami/akceptującymi oszustwa być nie chcieli i nie rokują nadziei aby takimi zostali, na uczelnie wstępu nie mają, bo dla oszukujących/akceptujących oszustwa stanowili by śmiertelne/zawodowe zagrożenie !

W takim stanie znajduje się dziś uniwersytet i chyba nie ma autonomicznej woli aby ten stan zmienić . Niestety to społeczność akademicka, której zapaść moralna nie uwiera, sama ma opracować projekty zmian w systemie, czyli przedstawić jak by się sama widziała w przyszłości, jak ma być jej dobrze.

Ja w tak rozumianą dobrą zmianę nie wierzę, nie znam żadnych faktów, żadnych danych, abym mógł na ich podstawie optymistycznie patrzeć w przyszłość akademicką ( i nie tylko akademicką) i jakoś nikt do tej pory w widzeniu lepszej przyszłości nie zechciał mi po chrześcijańsku pomóc. Widać, że niepełnosprawni wzrokowo zdani są na samych siebie, podobnie jak walczący z oszustwami w naszym stabilnym patologiami systemie akademickim.