13 grudnia w 34 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego na terenie Polski odbył się 5 marsz patriotyczny. Po raz pierwszy był to marsz organizowany przez środowiska rządzące w Polsce. Marsz rozpoczynał się na placu Trzech Krzyży od odśpiewania Hymnu Polskiego. Całego Hymnu! Od pierwszej do ostatnie zwrotki, a nie wersję skróconą, dwu-zwrotkową. Następnie Katarzyna Łaniewska wyrecytowała piękny wiersz patriotyczny. Po nim nastąpił Apel Poległych za wolną Polskę w czasach komuny. Swoje krótkie przemówienia mieli Andrzej Gwiazda, Tomasz Sakiewicz i Jarosław Kaczyński. Mówili o czasach stanu wojennego i nawiązali do obecnych wydarzeń wokół TK i tzw. gwałcenia demokracji.
Trudno mi nie porównywać atmosfery panującej na pikniku KOD-u i demonstracji upamiętniającej wprowadzenie stanu wojennego. Po pierwsze każdy z uczestników był poważny i skupiony. Każdy z nas wiedział i rozumiał co to znaczy stan wojenny. Widziałem chłopca na oko 10-letniego, któremu najprawdopodobniej dziadek opowiadał jak wtedy naprawdę było. Opowiadał o biciu bez powodu na ulicy przez żołnierzy lub milicje, wyłączonych telefonach, o dziennikarzach ubranych w mundury, o godzinie milicyjnej, o strzelaniu do ludzi bez powodu. Opowiadał o tym, że na rządzącą wtenczas PZPR nie można było powiedzieć złego słowa, bo kończyło się to aresztowaniem. Opowiadał, że jeśli dzieci w szkole w jego wieku powiedziały coś złego na PZPR mogło to się skończyć represjami wobec rodziców. Dzieciak wówczas powiedział – ale przecież dzisiaj można źle mówić o prezydencie, premierze i rządzie, a w telewizji mówią, że jest jak za czasów komuny. Dziadek ze śmiechem odpowiedział – nie wierz co ci mówią w telewizji, bo wtedy kłamali i teraz kłamią.
Około 13 marsz powoli ruszył. W przeciwieństwie do pikniku KOD-u, tutaj z głośników rozbrzmiewały patriotyczne pieśni. Kto znał ten śpiewał, kto nie znał uczył się słów. Żałowałam, że sama nie niosę flagi – zamiast niej taszczyłam aparat. „Żeby Polska była Polską”, „My pierwsza brygada” pieśni raczej nieznane fanom Petru. Wczoraj „nowocześni demokraci” bawili się przy Lady Gaga, George Michaelu i chyba Cheer, a dziś uczestnicy marszu i posłowie, złożyli wieńce i kwiaty pod pomnikiem W. Witosa oraz m.in. poseł Małgorzata Gosiewska złożyła kwiaty pod pomnikiem R Reagana, a na zakończeniu marszu pod pomnikiem Marszałka Piłsudskiego.
Jakże inny wygląd i powaga sytuacji ludzi w porównaniu do miłośników KOD-u widziałam na marszu. Ludzie ubrani raczej skromnie, ale schludnie. Całkowity brak firmowych ciuchów i ekskluzywnych dodatków. No i najważniejsze flagi! Polskie flagi! Przypatrzyłam się z wielką ciekawości tym flagom i śmiem twierdzić, że każda z nich mogłaby nam opowiedzieć historię. Widziałam flagi które sporo już przeszły, nieco spłowiałe, gdzieniegdzie naddarte i pocerowane, postrzępione. Każda z tych flag była inna… Zupełnie nie przypominało to flag z KOD-u, gdzie wszystkie flagi były takie same oraz „nówki sztuki, nie śmigane”.
W twarzach ludzi widziałam nadzieję. Autentyczną nadzieję na dobre zmiany. Nadzieję na to, że teraz jesteśmy u siebie. Że to jest nasza Polska, a nie PO-landia. Widziałam też wiarę w lepszą Polskę. Nie widziałam nienawiści. To byli dobrzy ludzie, dobrzy sąsiedzi, dobrzy Polacy.
Na koniec pozostaje matematyka. Cóż, tak naprawdę nie jestem w stanie stwierdzić ilości osób. Trzeba też pamiętać, że pogoda była fatalna i tylko na początku dopisywała. Później ciągle padał deszcz… Wracając do frekwencji to porównując „zagęszczenie” i długość pochodu z cała odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że było nas 7-10 razy więcej niż na pikniku miłośników KOD-u i temu nikt nie może zaprzeczyć. Na temat ilości uczestników marszu KOD-u w dziennikarskim „błędnym rycerzu” rozgorzała dyskusja. Jedni twierdzili, że było ich 5 tysięcy inni 20, a jeszcze inni, że 200 tysięcy. Jak już pisałam sama oceniam ilość uczestników KOD-u na 5-7 tysięcy. Btw, jechałam w dziennikarskim autobusie, który jest identyczny jak Błędny Rycerz z Harrego Pottera. Różnicą jest fakt, że jechali nim dziennikarze, a nie czarodzieje, a na dole nie było łóżek lecz okrągłe stoliki kawiarniane.
Tak jak w poprzednim artykule podkreślam, że to są moje prywatne wnioski i spostrzeżenia z którymi możecie się Państwo nie zgadzać.



































Ratusz i media zafałszowują dane dotyczące liczby uczestników sobotniego marszu KOD i niedzielnego V Marszu PiS, zawyżając liczbę uczestników sobotniego marszu Petru z 17 do 50 tysięcy zaś pomniejszając liczbę uczestników marszu PiS z 45 do 15 tysięcy. Dane Policji świadczą, że sobotni marsz KOD był mniejszy trzykrotnie (17 tys. uczestników) aniżeli niedzielny V marsz PiS (45 tys. uczestników). Tak działa ratusz zdominowany przez PO i „niezależne”, „obiektywne” media…
Rzecznik Komendy Stołecznej Policji wyjaśnił, że sobotnia manifestacja była mniejsza, bo gdy znajdowała się przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego (skąd rozpoczynał się marsz), tłum kończył się na Alei Szucha. Natomiast niedzielna demonstracja PiS, gdy dotarła przed TK, zajmowała całą Aleję Szucha, pl. Na Rozdrożu i część Alei Ujazdowskich, do wysokości Alei Róż. Rzecznik KSP dodał, że w sobotę uczestnicy marszu zajmowali tylko ulice, natomiast w niedzielę ulice i chodniki.