Na problemy, o których jest w mediach, a więc w wiedzy i wyobraźni masowej, to znaczy bardzo wielu ludzi, patrzę z perspektywy 83 lat, jakbym je obserwował z okna (Windows) wysokiej wieży. Przez co horyzont mam znacznie rozleglejszy, a także mogę wypatrzyć źródło i ujście, to znaczy cel, do którego owe problemy zmierzają. Słowem — patrzę na nie całościowo, a nie fragmentarycznie jak inni, mimo że młodsi, psychologicznie sprawdzeni, że mądrzejsi, wykształceni często nawet w prestiżowych światowych uczelniach. Taka jest prawidłowość optyki. No więc, stojąc na 83. piętrze tej wieży, przyglądam się i zastanawiam, analizuję celowość np. wielkich światowych politycznych programów mających — niczym Prometeusz — ofiarować tam, gdzie nie ma, ogień wolności i demokracji. Nie jestem pewien, czy przemawia przeze mnie cynizm, czy rzeczywiście z mojego piętra lepiej widać, ale jeśli chodzi o Ukrainę, wychodzi mi, że to są par excellence działania biznesowe, mające na celu wzbogacenie się globalnych geszefciarzy, a nie a nie dobro nieszczęsnych ludzi zamieszkujących nad Dnieprem, Dniestrem i Morzem Czarnym .Teraz rykoszet wojny toczonej za naszą wschodnią granicą – uderza w nas .W Polskę, konkretnie w moich prawnuków Łucji, Antosia i Zuzi, która przyjdzie na świat już w kwietniu i wielu daj Panie Boże innych. O tym mają zadecydować, nie już my, którzy ogień wolności XX wieku rozdmuchali, bo wielu z nich już pomarło, ale , ci – wychuchani, wygłaskani w tej wolności nasi wnukowie. Wiecie o co mi chodzi, nie udawajcie, że nie wiecie, przecież tacy nie tyle głupi, co zepsuci nie jesteście.