Bodajże jedyna jego autorstwa książeczka znajduje się w Bibliotece Sejmowej. Wątpię jednak, by którykolwiek poseł niezależnie od opcji zainteresował się jej treścią.

Aleksander Stefan Dzierżawski od najmłodszych lat był polskim patriotą. Jako 15 – latek wydalony został z gimnazjum za udział w strajku szkolnym.

Na szczęście jesienią tego samego roku (1905) zostało w Warszawie otwarte pierwsze prywatne gimnazjum z polskim językiem wykładowym generała lejtnanta Pawła Chrzanowskiego.

W języku rosyjskim miały być prowadzone jedynie lekcje z historii i… geografii!

Po ukończeniu szkoły i zdaniu matury Aleksander wyjechał na studia do Niemiec. Na Uniwersytecie w niemieckim wtedy Wrocławiu ukończył wydział rolniczy a także ukończył kurs dla urzędników administracji.

Jak bardzo uczelnia ta sprzyjała Polakom świaczy choćby fakt otwarcia już w 1841 roku katedry języków i literatur słowiańskich, „aby dać polskim studentom sposobność do doskonalenia się w mowie ojczystej”.

Od 15 listopada 1918 r. pełnił funkcje w administracji Odrodzonej.

Był m.in. starostą powiatu tureckiego, prezesem Zarządu Towarzystwa Szkolnego w Turku, straży ogniowej i oddziału PCK w Turku. Udzielał się także jako dziennikarz.

W 1922 r. wybrano go na posła sejmu I kadencji z ramienia Związku Ludowego – Narodowego. Parlamentarzystą był również w latach 1928-35.

Podczas wojny był prezesem Zarządu III Okręgu Rady Głównej Opiekuńczej.

Zmarł w Warszawie 9 maja 1944 roku.

Jego twórczość dziennikarska uległa zapomnieniu.

Zostawił jednak po sobie niewielki zbiorek wierszowanych bajek politycznych „Świnie i koryto”.

Okazuje się, że pomimo upływu ponad 80 lat są nadal aktualne. Czasem tylko wystarczy zmienić jedno, góra dwa słowa, by zaktualizować utwór.

Popatrzcie zresztą sami.

Poniższy wiersz jest przecież niczym innym, jak antycypacją „pierwszych wolnych wyborów” 4 czerwca 1989 roku.

Kiedyś wilki podały do wiadomości,
że w imię sprawiedliwości,
dążąc do powszechnej równości,
nieodwołalnie postanowiły
skończyć z panowaniem siły
i zaprowadzić ustrój parlamentarny.

Niech więc zające i sarny
ustalą swobodnym wyborem,
kto ma odtąd panować nad borem!
Zające tchórzliwe i sarny płochliwe
były bardzo szczęśliwe
i już zaczęły się spierać
kogo mają wybierać,
gdy wilki dodały słów kilka:
– Wybierać wolno tylko wilka!

******

Jest w tej bajce morał, więc go nie przemilczę:

-Frajer ten, co wierzy w obietnice wilcze!

I tak na przeciąg długich lat staliśmy się frajerami, cierpliwie kształtowanymi przez GazWyb i pochodne. Zamiast czynów kolejne rządy przedstawiały nam tylko obietnice.

Że na smaczne rybki miał ogromna chętkę
Poszedł raz pan poseł łowić je na wędkę.
Lecz choć godzinami siedzi przy jeziorze
ani jednej rybki ułowić nie może.

Ktoś go wtedy spytał: – A czy pan pamięta,
Że na haczyk włożona musi być przynęta?
Pan poseł się zdziwił: – To dopiero heca!
Ja myślałem, że wystarczy jeśli się obieca!

Do świadomości społecznej z trudem, ale jednak w końcu, zaczyna docierać, jaką drogę musieli przebyć niektórzy ludzie, by zasiąść na Wiejskiej.

Widząc żuka
co sobie w gnoju pożywienia szukał
rzekł człowiek z niesmakiem:

– Jesteś wstrętnym robakiem!
Gdy widzę,
co robisz, to się brzydzę!

Żuk odparł: – Są ludzie
Co się grzebią w gorszym brudzie

Dla mandatu,
Niż ja tu!

Poseł na Sejm II RP Aleksander Dzierżawski pokazywał również stosunek zwykłego człowieka do sporów politycznych.

 Były sobie spodnie,
Których nogawki nie żyły zgodnie,
A prowadziły kłótnię najzacieklejszą,
Która z nich jest najważniejszą?
Aż rzekł im człowiek: – Oj, nogawki głupie!
Obie łączycie się u mnie w d….

Czasem jednak trzeba opowiedzieć się wyraźnie po jednej ze stron. Bo inaczej….

Wszystkim powtarzała pewna chytra glista:
Gdzie się dwaj biją tam trzeci korzysta,
Trzeba przeto mieć zawsze taktykę realną,
ostrożną, przebiegłą, ale naturalną
wyczekującą, obserwacyjną
i bezpartyjną!

Kiedyś na drodze, gdzie pełzła glista
Czubili się pisowiec i opozycjonista,
A gdy się tarmosili, kopsali, kuksali-
Glistę zdeptali!

Nie zawsze mają korzyści –
statyści!

Można zginąć w cieniu wielkiej polityki. 😉

Okazuje się, że już przed wojną istniała w Polsce biurokracja. Można jednak było ominąć często absurdalne żądania urzędników podobnie, jak i dzisiaj.

Że niemrawy i powolny
i do biegu niezdolny
drwił osioł z żółwia. Aliści,
żółwia ambicja poniosła
i wyzwał osła
na wyścig!

Osioł był pewien, że wygra ten mecz,
lecz,
Niestety,
choć galopował z całych sił,
gdy dotarł do mety,
Żółw już tam był.

Zdumiony ryknął: – Czary, czy co to?!
A żółw na to: – Ach, idioto!
Ośla głowo!
Przegrałeś – boś biegł drogą urzędową.

Aleksander Dzierżawski jak najsłuszniej zasługuje na tytuł wizjonera.

Antycypował bowiem powstanie Koalicji Europejskiej.

Pewnemu lekarzowi przyszedł do głowy
pomysł epokowy,
by zrobić idealne
lekarstwo uniwersalne
co by
leczyło wszystkie choroby.

Więc pomieszał leki
z całej apteki!
Maści, płynu czy proszku
Wszystkiego po troszku,
Wszystkiego równo…
Co z tego wyszło?…G….

* * * * * * *

To samo będzie z programów

Dla wszystkich razem odłamów.

Ale najważniejsze jest ponadczasowe przesłanie do każdego wyborcy.

Odezwała się
raz krowa
w te słowa
do barana:

– Idziemy naprzód, proszę pana!
Dawniej jak na wielkie dziwy
gapiłam się na lokomotywy. . .
A dziś nie mam już ochoty
Patrzeć na samoloty!

Baran odparł: – Bez wątpienia!
Lecz czy to zmienia
dolę twoją lub moją?
Mnie jak strzygli strzygą, ciebie jak doili doją!

***********

Czytelniku! Trochę się zastanów,
bo to ma i sens ogólny:
– Nie zmienia się los baranów
i bydlątek potulnych!

A już naiwnością wielką zdaniem Aleksandra Dzierżawskiego jest udział w kampaniach wyborczych.

Prowadzili osiołka po mieście
Z ulicy na ulicę,
A on biedny myślał: – Nareszcie
ja coś znaczę w polityce!

Nareszcie ja, osioł szary,
zerwałem z rolą statysty:
Na akt dziejowej miary
Mam wpływ osobisty!

Nareszcie moja współpraca
zdobyła należytą wagę!
Nareszcie na mnie się zwraca
W odnośnych sferach uwagę!

Na pewno zasłużę sobie
Na lepsze miejsce przy żłobie
I, gdzie należy, uznanie
za pracę mi się dostanie!

Po wyborach, najzwyczajniej,
dawnym sposobem,
zamknięto osiołka w stajni
nad pustym żłobem…

Nazajutrz zamiast zapłaty,
Że wiernie nosił plakaty,
wziął baty…

* * * * * *

Smutna to historyjka! Oby z niej wyniosły
Naukę … inne osły.

I to by było na tyle.

Pyrsk!

15.06 2019