Media od kilku lat informują o przypadkach pedofilii w Kościele. Nigdy nie ujawniając danych ofiar, chyba oczywiście, że same ofiary chcą zabrać głos.
Polska prawica postanowiła poszukać pedofilii po „drugiej stronie”. No i znalazła działacza PO, który był pedofilem. Ale żeby efekt był większy postanowili opisać, że człowiek ten molestował syna posłanki PO. Tak opisali, że można było bez trudu zidentyfikować ofiarę. No i skończyło się to właśnie samobójstwem 15 letniego chłopca.
Autorowi tekstu nie chodziło o ujawnienie czegoś, co było skrywane, co jest powinnością mediów (choć i wówczas tożsamość ofiar musi być starannie skrywana). Pedofil w chwili, gdy tekst się ukazał był już w więzieniu. Sąd nie odmawiał dostępy do wyroku. Można było napisać, że pedofil miał polityczne powiązania. Ale tego było mało, bo znacznie fajniej było przecież opisać sprawę tak, żeby uderzyć też w posłankę PO i pokazać jaka to straszna hydra (a wy nam tu o Kościele).
Nie mam nic poza pogardą dla tych prawicowych „dziennikarzy”, którzy to zrobili i dla tych „dziennikarzy” i polityków prawicy, którzy, gdy już stało się jasne, że wyoutowano ofiarę, broniło tego, co zrobił p. Tomasz Duklanowski z Radia Szczecin. Jesteście zerami.
P.S. szczególne wyrazy „szacunku” dla pani poseł Emilewicz, która wyraziła „ogromne współczucie” dla matki chłopca, po czym dodała „myślę, że ostatnią rzeczą, jaką pani poseł chciałaby słyszeć to podgrzewanie tego tematu w sposób nieuprawniony”. Czyli napisała tyle, że jej smutno, ale prosi, by nie atakować pisowskich mediów. A kiedyś sprawiała pani poseł cywilizowane wrażenie.
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).
Zostaw komentarz