Katyń, Wołyń, Obława Augustowska, Smoleńsk. To tylko nazwy. Tylko, bo tak je traktuje III RP. Śledztwa, które toczą się tak, by czas mijał i mijał, aż w końcu wszyscy zapomnimy o konotacjach, jakie te nazwy niosą. Śledztwa? O ile się toczą. Izrael z ukarania winnych Holokaustu uczynił sprawę racji stanu. Nie porównuję tych zbrodni… Chociaż nie, porównam, gdyż różnią się one ilościowo, bo jakościowo chodziło o to samo: zlikwidować substancję narodu, tak, by ten naród już nigdy się nie urodził. Rosjanie zastosowali środki podobne niemieckim (niemieckim, nie nazistowskim). Również najwyższe szczeble decydowały o kaźni i o metodzie tej kaźni.

W artykule pt.Były oficer tajnych służb ma informacje o zbrodni katyńskiej? IPN odmawia przesłuchania” (link tutaj)  wspomniane jest moje nazwisko. Tu małe sprostowanie: te informacje zostały „zakopane” w ściśle tajnych archiwach UOP lub ABW.

Pamięci nie da się zabic

 

W roku 1994 przypadkiem trafiłem na sprawę, która opisywała możliwość zamordowania przez Rosjan około 4000 tysięcy Polaków, przywiezionych m.in. z Katynia do Kazachstanu. Dużą część tej relacji została uprawdopodobniona przez jedną z osób, zajmującą się „lasem katyńskim”. Niestety, ówczesne kierownictwo odmówiło wydania pieniędzy na działania, które mogłyby potwierdzić uzyskane informacje. Nie była to sprawa kontrwywiadowcza, a mimo to odrzucono również sugestię, by przekazać materiały komisji historycznej. Przynajmniej tak mi powiedziano.

Wszystko utajniono, upchnięto gdzieś wśród papierów, a ja zająłem się inną robotą. Dopiero niedawno dowiedziałem się, również przypadkiem, że nikt praktycznie o tym nie wie. Ani historycy, ani prokuratorzy, ani politycy. Proszę mi wierzyć, tam nie było żadnych śladów szpiegostwa, pracy operacyjnej. Tylko wstrząsający opis relacji świadka wydarzeń w 1940 i 1941 roku. Nie uczyniliśmy Katynia racją stanu, by nie drażnić Rosjan.

Katyń i Smoleńsk

 

Nie uczyniliśmy Smoleńska sprawą narodową, by „nie przegrać wyborów” i nie pogorszyć stosunków z Rosją. Nie uczyniliśmy Wołynia sprawą narodową, bo wspieramy Ukrainę. Nakręciliśmy za to „Pokłosie” i „Idę”. Przepraszamy za Jedwabne i Kielce. I dobrze, bo brzydzę się antysemityzmem.

Mam jednak pytanie; kto w końcu nas przeprosi?

Przecież to my jesteśmy jedną z największych ofiar II wojny światowej i zmowy mocarstw w Jałcie.

Kto nas przeprosi za lata czterdzieste i pięćdziesiąte?

Możecie nazwać mnie antysemitą, ale czas przypomnieć funkcjonariuszy Biura Komunistów Polskich. Nie interesuje mnie narodowość, coś tak śmiesznego, jak rasa i kolor skóry. Morderca będzie zawsze mordercą, bez względu na to, jaki mundur nosi i jakim językiem włada. Jeśli nie będziemy sami nagłaśniać tych spraw, to niemiecka polityka historyczna, archetypy szerzone w świecie przez niechętne nam środowiska, sprawią, iż niedługo z bramu w Auschwitz zniknie napis „Arbeit macht frei”, bo jest po niemiecku i obraża Niemców.

Piotr Wroński

Piotr Wroński - fot. Julita SzewczykPułkownik Piotr Wroński, pracownik I Departamentu SB, a w III RP oficer UOP i Agencji Wywiadu jest autorem powieści z kluczem „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” odsłaniającej kulisy działalności bezpieki, w tym m.in. morderstwa bł. ks Jerzego Popiełuszki.