Do osób kompromitujących totalitarną oPOzycję zaliczyć w pierwszym rzędzie trzeba POlitologa z Uniwersytetu Warszawskiego dr Wojciecha Jabłońskiego.

Najwyraźniej oPOzycja zdaje już sobie sprawę, że wypowiedzi Jabłońskiego niegodne nawet najbardziej tępego kibola ujmują jej zwolenników.

Nawet Czuchnowski, sam pozostający na poziomie niewiele wyższym, nie szczędził mu krytyki.

To jednak w żaden sposób nie hamuje lewackiego doktora.

Nowe tłity to tylko nowe bluzgi i nieskrywana radość, ze w miejscu publicznym pokaże swojego ku..sa.

.

.

.

.

Aż strach pomyśleć, że ten szaleniec prowadzi zajęcia ze studentami.

W końcu jest adiunktem na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Jego sztandarowy projekt, który najwyraźniej zachwiał równowagę jego umysłu, to Nowa Partia (eNPe w tłitach).

Prócz walki z ugrupowaniami uznanymi przez siebie za komunistyczne (RAZEM) i komunistyczno-nacjonalistyczne (KUKIZ-15) Wojciech Jabłoński proponuje program eutanazji na życzenie i aborcji na życzenie (pierwszy trymestr). Wspieranie przesz Państwo polityki antykoncepcji, tak jak in vitro.

 

Inne postulaty to:

 

Legalizacja narkotyków miękkich (marihuana, haszysz) – jako środków leczniczych i jako używek dostępnych na życzenie każdego dorosłego obywatela.

Legalizacja prostytucji jako likwidacja podatkowej szarej strefy i rozsadnika chorób niekontrolowanych do tej pory przez Państwo.

 

Powszechna dostępność prawa jazdy dla obywateli powyżej 21 roku życia; rezygnacja z restrykcyjnego systemu zdobywania ww. uprawnień (możliwość zdawania egzaminu we własnym pojeździe); podobne, liberalne regulacje w sprawie okresowych badań technicznych pojazdów (dowód rejestracyjny jako dokument przynależny obywatelowi-podatnikowi).

 

Weryfikacja merytoryczna środowiska naukowego. Przymusowe emerytury dla profesorów belwederskich powyżej 65. roku życia. Zamknięcie karier naukowych dla kleru.

 

 

W tym nowym lewackim kraju wg Wojciecha Jabłońskiego rządzić będzie powszechna cenzura. Ale nie taka, jaką pamiętamy z czasów PRL-u.

 

Jabłoński idzie dalej – otóż prawo głosu będą mieli jedynie ci dziennikarze, którzy zostaną zaakceptowani przez europejskie lewactwo:

 

Konieczność uzyskania profesjonalnego, europejskiego certyfikatu dla ludzi pracujących w mediach (tzw. karta mikrofonowa demokracji).

 

 Do tego opodatkowanie Kościoła:

.

.

W zakresie międzynarodowym Nowa Partia lewackiego doktora obiecuje:

 

Luzowanie więzów z USA jako mocarstwem pozaeuropejskim; partnerstwo zamiast dotychczasowej uległości (zastąpienie nuklearnych baz amerykańskich na suwerennym terytorium Polski bazami europejskich sił szybkiego reagowania).

 

Tzw. trójmorze – na śmietnik.

 

Uznanie rosyjskiej strefy wpływów w Azji: na Ukrainie i Kaukazie – przy zdecydowanym powstrzymywaniu jej apetytów europejskich (pkt. 3). Wzmacnianie dotychczasowej UE zamiast rozszerzania jej na tereny postradzieckie.

 

 

Program nowej partii Jabłońskiego przynajmniej w zakresie ostatnich punktów na pewno witany jest z radością na Kremlu. Oczywiście pod warunkiem, że poprze go więcej, niż 10 osób.

 

Gdyby nie cytowane wcześniej wpisy można by więc uznać dr Wojciecha Jabłońskiego za typowe prorosyjskie ścierwo.

 

Jednak jego naddaktywnośc na Twitterze oraz zamieszczane treści świadczą jedynie o głębokim zaburzeniu pana doktora.

 

Nic dziwnego, że mimo początkowego zachwytu dla kolejnego wroga PiS, oPOzycja próbuje odciąć się od oszołoma.

 

Powstaje jednak pytanie o granice dopuszczalnego szaleństwa.

Jabłoński nawołuje przecież do zbezczeszczenia pomnika, tj. do czynu z art. 261 Kodeksu karnego.

Publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa wyczerpuje znamiona art. 255 kk. Pan doktor jest zatem zagrożony karą dwóch lat pozbawienia wolności za to, co zdążył już opublikować.

Jabłoński powinien odpowiadać karnie, a nie swawolić na Twitterze przekonany o własnej bezkarności.

Tyle, że wtedy z lewackiego kretyna oPOzycja będzie chciała zrobić męczennika.

Prawdopodobnie zdaje sobie sprawę z łamania prawa, stąd kolejny wpis:

.

.

Czyżby tą „kosztowną papugą” był mecenas zwany Koniem?

Ale lekceważenie człowieka, który wyraźnie cieszy się wsparciem trockistowskiej jaczejki z Antify w perspektywie może być groźne.

27.05 2018