Kilka dni temu miała miejsce ciekawa rozgrywka pomiędzy Ukrainą a Iranem. Wszystko zaczęło się od ukraińskiego uderzenia na irański statek na Morzu Kaspijskim. Nie był to pierwszy ani ostatni tego typu przypadek – ukraińskie drony coraz częściej pojawiają się na tym akwenie, ale tym razem strona irańska oznajmiła, że celem była jednostka cywilna, a w wyniku eksplozji zginął co najmniej jeden marynarz. Teheran zaczął grozić odwetem, pojawiły się nawet sugestie o możliwym irańskim ataku rakietami balistycznymi na cele zlokalizowane na Ukrainie. Następnie dwa dni temu generał Mohsen Rezaji ogłosił w irańskich mediach, że zdecydowano o rezygnacji z uderzenia rakietowego po tym, jak strona ukraińska przeprosiła za swój krok. Kijów z kolei odpowiedział, że o żadnych przeprosinach nie ma mowy, a ukraińskie siły biorą na cel wyłącznie statki transportujące ładunki wojskowe, działając w ten sposób w obronie własnej przeciwko rosyjskiemu agresorowi. Każdy więc może wybrać dla siebie tę wersję wydarzeń, która bardziej mu odpowiada. Z obu stron tej rywalizacji płynie narracja, że to przeciwnik przestraszył się eskalacji i dlatego ustąpił. Każda ze stron osiągnać miała więc sukces. A jak było w rzeczywistości?
Moim zdaniem po prostu wszyscy w pewnym momencie uznali, iż na obecnym etapie dalsze zaognianie tej sytuacji nikomu się nie opłaca. Irańczycy nie chcą, by Ukraińcy zablokowali im szlaki na Morzu Kaspijskim w momencie, gdy USA w każdej chwili mogą odciąć ich od handlu morskiego na innych kierunkach. Ukraińcy wolą nie ściągać na własne głowy dodatkowych pocisków balistycznych w sytuacji drastycznego deficytu efektorów do obrony przeciwrakietowej. Rosjanie z kolei wolą na razie nie łączyć bezpośrednio tych dwóch wojen. Moskwie, jak sądzę, całkowicie odpowiada obecna postawa Donalda Trumpa i woli ona nie dawać Waszyngtonowi argumentów za przywróceniem militarnego wsparcia dla Ukrainy. Zresztą sama administracja w USA wciąż ma zapewne nadzieję na bliskie zakończenie wojny rosyjsko-ukraińskiej i ułożenie sobie na nowo stosunków z Kremlem w wyniku podpisania jakiegoś porozumienia.
Więc na razie strony się rozeszły.
___________________________________________________________
Zachęcam również do wspierania mojej niezależnej publicystyki, linki w pierwszym komentarzu. —->
Zostaw komentarz