Jako wędrowny kaznodzieja Kościoła Wędrującego Po Pubach, do których wchodzę i każę podać sobie to i owo, zauważyłem, że wszędzie są agenci i syjoniści z czipami w uszach, sterującymi falami mózgowymi i emitującymi sygnały do Rządu Światowego. Zbadałem to dokładnie jako psychoterapeuta i ginekolog amator, zajmujący się także coachingiem i stramingiem osobowości korporacyjnej.

Najgorszy z tych agentów to Wroński. Naprawdę nazywa się Piotr Piotrowicz von Vronski zu Hochenchloe Liebstein. jeden z jego pięciu dziadków był kaukaskim Żydem o nazwisku Dżugaszwilstein, a jedna z matek miała na imię Ryfka i była żoną cadyka z miasta koło Nowej Huty, którego stryj wraz z Rotchildem spłodził Adolfa Wisarionowicza Hitlersterna w związku kazirodczym. W ogóle ta rodzina zajmowała się tym, czym zajmuje się Wroński, czyli opluskwianiem, rują i poróbstwem. Szczególnie poróbstwem.

Wroński został zwerbowany jeszcze przed poczęciem. Jak wiemy agenci syjonistyczno-ubecko-putinowsko-merkelowscy werbowali plemniki. Udało się zwerbować jednego plemnika, który spustoszył łono jego semickiej matki, eskimoskiej Żydówki, która sfrancuziała w Sulejówku, koło Paryża, chociaż do Włoch było bliżej.

Wroński urodził się w roku 1957 w marcu, jako w pełni ukształtowany i doświadczony agent. Ślady jego wrogich działań odnajdujemy już przed potopem, który, nota bene, on sam spowodował. W dodatku to on zbudował Sodomę i Gomorę, a potem ją zniszczył. Potem tak przysolił żonie patrioty Lota, prekursora wielkiej Lechii, że aż biedna kobieta osłupiała. Lechia to było takie państwo wszechsłowiańskie, które powstało wraz z początkiem świata, czyli 9854 lata i dwa miesiące temu. Lechię Wroński też zniszczył w 966 roku. Potem, na tysiąc lat przed narodzeniem, szalał po świcie paląc, mordując, grabiąc i gwałcąc. Szczególnie gwałcąc. Stąd tylu agentów syjonistyczno-ubecko-putinowsko-merkelowych. Po urodzeniu, Wroński nie przestał. Gwałcił dalej. Gwałcił nasze uszy i oczy swoim zaplutym emploi. Zatruwał czarę jedynej mądrości objawionej mnie, Kaznodziei Wędrownemu KWPP, w pubie „Pod zestrzelonym aniołkiem”. I zatruwa nadal tą czarę plwocinami swojej esbeckiej duszy. Nawet dezubekizacja nie pomaga, chociaż dezubekizowałem go kropidłem, ale on miał panzerfausta i się odgryzł.

Dla tego też, z uwagi na powyższe, ze względu na przedstawione wyżej fakty i mity, proszę Was, zaklinam i przeklinam: nie oglądajcie Wrońskiego. Oglądajta mnie i lajkujta. Datki zaś wpłacajcie na jednoosobowy Kościół Wędrujący Po Pubach. Idźcie za mną, a nie za nim, bo jego laska przywiędła, a moja stoi obok i pręży się, że aż miło popatrzeć.

Aha! Jego pradziadek, tego Wrońskiego, nazywał się Mojżesz, który zbuntował syjonistów w Egipcie i to on doprowadził do niepokojów na Bliskim Wschodzie, wpływających stale na ceny ropy.