Sztuką jest wyciągnięcie nawet z najbardziej przygnębiającej sytuacji jakiegoś pozytywnego elementu. Jeszcze w piątek przeświadczona o wygraniu niedzielnych wyborów oPOzycja właśnie go odnalazła.
Okazuje się, że wygrana PAD była „mizerna”. W domyśle zatem – kolejne wybory będą należeć ponad wszelką wątpliwość do dzisiejszej oPOzycji.
Postanowiłem więc sprawdzić, jak się rzeczy mają.
Pierwsze powszechne wybory prezydenckie odbyły się w 1990 roku. Do wyścigu o fotel prezydencki startowało w sumie 6 kandydatów – Roman Bartoszcze, Włodzimierz Cimoszewicz, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Moczulski, Stanisław Tymiński i Lech Wałęsa.
W pierwszej turze wyborów udział wzięło aż 60,6% uprawnionych do głosowania czyli 16.702.000 osób.
Do drugiej tury weszli Lech Wałęsa i Stan Tymiński. Popierany przez Adama Michnika i Gazetę Wyborczą Tadeusz Mazowiecki był dopiero trzeci.
Wtedy po raz pierwszy Gazeta Wyborcza opublikowała szereg nieprawdziwych wiadomości o Tymińskim, co jednak został stwierdzone przed sądem dopiero na początku drugiej kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego.
W drugiej turze już nie było niespodzianek – Lech Wałęsa wygrał ją otrzymując ogółem 74,25% głosów, Tymiński zaś – 25,75%. Frekwencja natomiast była niższa niż w I turze i wyniosła 53,40%. ) Oznacza to, że Wałęsę poparło 10.622.696 wyborców.
Była to najwyższa różnica w drugiej turze wyborów prezydenckich w III RP.
Kolejne wybory odbyły się w 1995 roku (5 i 19 listopada).
Może od razu przejdźmy do II tury. Jak pamiętamy, a przynajmniej powinniśmy pamiętać, kandydatami byli urzędujący prezydent Lech Wałęsa oraz Aleksander Kwaśniewski. Swoistym kuriosum kampanii było posługiwanie się pojęciem wykształcenie wyższe wobec Kwaśniewskiego, choć tak naprawdę studiów nie ukończył.
To jednak nie stanowiło powodu, by unieważnić wynik. Zwłaszcza, że Lech Wałęsa nie mógł pochwalić się nawet maturą.
Nas jednak najbardziej powinny interesować wyniki. Otóż Aleksander Kwaśniewski otrzymał 51,72% głosów, za Lechem Wałęsą było natomiast 48, 28% wyborców. Frekwencja osiągnęła wówczas apogeum III RP – aż 68,23%. To oznaczało, że na Wałęsę oddano 9.058.176 głosy, na Aleksandra Kwaśniewskiego – 9.704.439.
W 2000 roku wybory wyjątkowo rozstrzygnęły się już w I turze. Aleksander Kwaśniewski zebrał aż 53,90% oddanych głosów.
Dla naszych rozważań są więc mało przydatne.
2005 rok. Kwaśniewski już nie może kandydować. Zwycięzcami I tury wyborów zostali Donald Tusk (36,33%) i Lech Kaczyński (33,10%).
W drugiej turze wyborów Lech Kaczyński odniósł zwycięstwo. Za kandydatem Prawa i Sprawiedliwości głosowało 54,04% wyborców (8.257.468), za Donaldem Tuskiem 45,96% (7.022.319).
Była to największa różnica pomiędzy kandydatami w II turze po 1989 roku w Polsce nie licząc pojedynku Wałęsa-Tymiński.
Wybory 2010 roku przebiegały pod znakiem smoleńskiej tragedii.
Do II tury przeszli Bronisław Komorowski (za nim opowiedziało się w I turze 41,54% wyborców) oraz Jarosław Kaczyński (za – 36,46%).
Bronisław Komorowski uzyskał 53,01% głosów (8.933.887), Jarosław Kaczyński 46,99% (7.919.134).
Kolejne wybory 2015 roku. Zapamiętane szczególnie dzięki „proroctwu” Adama Michnika o zakonnicy w ciąży na pasach.
Pierwsza tura wyłoniła dr Andrzeja Dudę popieranego przez 34,76% wyborców (5.179.092) oraz mgr Bronisław Komorowski – 33,77% (5.031.060). Warto odnotować, że jeszcze j3den kandydat odnotował dwucyfrowy wynik – Paweł Kukiz zgarnął 20,80% głosów.
Druga tura zakończyła się zwycięstwem Andrzeja Dudy. Ogółem otrzymał 51,55% głosów (8.630.627). Bronisław Komorowski – 48,45% (8.112.311).
I wreszcie wybory 2020. Przypomnijmy wynik II tury.
Andrzej Duda – 51,03% (10.440.648 głosów), Rafał Trzaskowski – 48,97% (10.018.263).
Jak widać w liczbach względnych Rafał Trzaskowski okazał się być lepszy od Bronisława Komorowskiego aż o 0,52%. ;)
Z kolei w starciu z Trzaskowskim Duda okazał się gorszy o tyle samo w porównaniu do II tury wyborów 2015 r.
Oczywiście frekwencja była o wiele wyższa – w 2020 r. głosowało prawie 4 miliony ludzi więcej, niż pięć lat wcześniej.
Czy jednak na podstawie powyższych danych można stwierdzić, że akurat w 2020 roku wygrana była „mizerna”?
Czy też lać łzy jak Michnik i dukać, że Polska została po-po-dzie-lo-o-na?
15.07 2020
Zostaw komentarz