felieton sportowy Okiem Jaszczura
Dlaczego w wyborach na prezesa PZPN tak otwarcie popieram Cezarego Kuleszę? – Mówiąc wprost – bo w niego wierzę, jego pomysł, siłę, czyn, mądrość, sprawność i inteligencję. Dostrzegam szansę na odbudowę szkolenia, mądre i trafne decyzje dotyczące reprezentacji A mężczyzn i kobiet. Zwrócenia uwagi na kadry we wszystkich kategoriach wiekowych oraz piłki amatorskiej. Wzmocnienia rozwoju AMP Futbolu i wsparcie dla Blind Futbolu. Wsparcie dla klubów, systemu szkoleń trenerów, działaczy, piłkarzy by Polska nie była kopciuszkiem na „uefowskim” balu.
Gdy stery związku objął 9. lat temu Zbigniew Boniek opinia publiczna przyjęła tezę, która stała się werdyktem. Boniek stał się jedyną szansą na poprawę stanu polskiej piłki.
Mało demokratyczny a wręcz autokratyczny styl rządów odchodzącego obecnie prezesa był efektowny i budził aplauz „widowni”. Jednoosobowe zarządzanie ma swoje plusy jednak odsuwa możliwość konsultacji co powoduje stopniowe oderwanie realnego postrzegania rzeczywistości. „Oderwanie” może powodować martwicę niektórych dziedzin i sfer działalności, które często nie są tak efektowne i nie przynoszą „zysku” w postaci natychmiastowego sukcesu. Często są to sfery wymagające żmudnej pracy u podstaw i zmian myślenia, systemu, schematów i podejścia zarówno działaczy jak i rozwiązań prawnych. Często wiąże się to z dodatkowymi mechanizmami finansowania i wydatkami, które są inwestycjami długofalowymi.

Cezary Kulesza foto:cezarykulesza.pl
Niestety moim zdaniem obecnie odchodzący prezes położył nacisk właśnie na błyskotliwe działania w blasku fleszy. Utalentowany biznesmen jednak dystansujący się od większości środowiska piłkarskiego, dostępny ale tylko dla wybranych dziennikarzy. Jak już pisałem zawiadujący samodzielnie i podejmujący często tak drastyczne decyzje jak odwołanie selekcjonera tuż przed mistrzostwami Europy.
Jestem pewny, że Cezary Kulesza tak poważną decyzję podejmowałby z zarządem, doradcami i na pewno nie na „5. minut” przed ważną imprezą sportową.
Cezary Kulesza posiada know-how, który jest bezcenny. Jest świetnym biznesmenem, menadżerem, byłym sportowcem i dobrym organizatorem. Były prezes Jagiellonii przełamuje bariery i nie traci kontaktu z rzeczywistością – z realnymi problemami polskiej piłki. Jest człowiekiem kontaktowym,zdystansowanym a zarazem potrafi wziąć odpowiedzialność za podjęte działania a co ważne potrafi trafnie podejmować decyzję. Potrafi wyciągać wnioski i konstruktywnie budować i pracować na rzecz społeczności i grupy. Udowodnił te cechy przez lata swojej działalności.
Obecnie jest ostatni moment na uporządkowanie polskiego „podwórka”.

https://cezarykulesza.pl
Pamięcią przywołuję sytuację przed zjazdem wyborczym z 2012 roku. Wtedy po Euro 2012 mówiono o zbudowaniu reprezentacji, schematów zarządzania czy w końcu odbudowania autorytetu, prestiżu i powagi związku, który w ostatnich dekadach uległ dewaluacji i groził mu całkowity upadek.
Wydawało się, że rządy rzutkiego, otwartego nowego prezesa „z Włoch” przyniosą rozwój i progres dla wszystkich. Oczywiście ekonomiczne ustabilizowanie i kondycja finansowa związku jest znakomita. Jednak czy prawidłowo wykorzystano te 9. lat?
Podsumowaniem stylu podejmowania decyzji przez prezesa jest decyzja o zmianie selekcjonera Jerzego Brzęczka. Jeśli już prezes myślał o zmianie i konstruktywnym stworzeniu szansy dla Polski w kontekście EURO to zatrudnianie Paulo Sousy na 4,5 miesiąca przed wielkim turniejem pachnie nie desperacją i lekkomyślnością, tylko bezprecedensową ignorancją logiki.
Jednocześnie prezes Zbigniew Boniek jak już pisałem prowadząc związek w autorytarnym stylu doprowadził do sytuacji braku pozytywnych konotacji w stosunku do kontr kandydata Kuleszy – Marka Koźmińskiego.
Dlaczego? Sam prezes PZPN spowodował brak wykształceniu się zdrowych schematów zarządzania PZPN, samodzielnością współpracowników a jednocześnie podejmowaniu decyzji w sposób kolegialny pod dyskusji. Dlatego rating Koźmińskiego w dziedzinie sprawności działania nie jest oczywisty. Mówiąc wprost pod rządami Zbigniewa Bońka Marek Koźmiński nie mógł w widoczny, czytelny dla opinii publicznej i krajowego świata piłki nożnej zyskać autorytet, szacunek i uznanie. PZPN przez ostatnie 9. lat miał twarz jednego człowieka. Marginalizowanie roli innych odbija się teraz Koźmińskiemu „czkawką”.
Do Marka Koźmińskiego dopóki nie stał się częścią machiny zarządzającej PZPN ceniłem i szanowałem za wspaniałą karierę. W czasach gdy grał w piłkę pomimo, że był zawodnikiem drużyn środka tabeli Serie A był to najwyższy poziom ligowy w Europie. Wtedy ostatnia drużyna ligi włoskiej bez trudu zdobyłaby mistrzostwo polskiej ligi. Dlatego sukcesy i mądrość na boisku Marka Koźmińskiego były według mnie osiągnięciem na miarę mistrzostwa Polski. Były reprezentacyjny obrońca zawsze był zawodnikiem uniwersalnym i wielozadaniowym, ogromnym talentem i siłą spokoju. Wyróżniał się pracą i rozwagą. Żałuję, że obraz tak wartościowej osobowości zaciemnia się dla mnie właśnie przy okazji współpracy ze Zbigniewem Bońkiem oraz próbie dezawuowania Cezarego Kuleszy. Obecnie widzę większą otwartość i próbę koncyliacji. Jednak pamiętam pierwsze opinie Marka Koźmińskiego o Cezarym Kuleszy.
Jest to postępowanie nie fair i na niskim poziomie. W przeciwieństwie do Koźmińskiego Cezary Kulesza stara się łączyć – nie dzielić. Jest dyplomatą i potrafi wyciągać wnioski zarówno ze swoich sukcesów jak i niepowodzeń. Stara się dążyć do rozwiązania problemu a nie wysnuwania tezy: „że przegraliśmy no jesteśmy słabsi” – i już… Jestem spokojny, że prezes Kulesza znajdzie receptę i wdroży plan naprawczy. Nie będzie malkontentem w wygodnym prezesowskim fotelu ale jak zawsze energetycznym i pozytywnym człowiekiem i osobowością. Zarażającym otoczenie optymizmem i co podkreślę profesjonalnie podchodzącym do każdego aspektu dotyczącego polskiej piłki.

Cezary-Kulesza-i-Adam-Kaźmierczak (wiceprezes PZPN d/s piłki amatorskiej)
Natomiast obecnie wybór nowego prezesa to według mnie szansa na „nowe otwarcie” na wprowadzenie lepszych standardów zarządzania. Sprawne kierowanie związkiem przez nie tylko teoretyka ale praktyka, który pracował na wielu poziomach rozgrywkowych. Zbudował siłę czołowego klubu polskiej ligi.
Na uporządkowanie finansów i inwestycyjnej dystrybucji środków finansowych PZPNu, wykorzystywanie środków z UEFA czy FIFA na wspomniane inwestycje również w known-how czy szkolenia trenerów, sędziów, dzieci i młodzieży. Czas na mądre i zrównoważone wzmocnienie reprezentacji Polski tak by nie był to jedyny sukces. Budowanie sukcesu kadry nigdy nie będzie przynosiło efektu długofalowego jeżeli u podstaw nie będzie mocnych fundamentów. Szkolenia, inwestycji
Kolos na glinianych nogach stworzony dzięki geniuszowi Adama Nawałki i sztabowi ludzi życzliwych trenerowi okazał się sukcesem. Ośmielę się przypuszczać, że gdyby ówczesny selekcjoner miał większą pulę wyboru zawodników. Próby stworzenia nowoczesnego sposobu gry „trójką” obrońców i wahadłowymi przyniósłby pozytywny efekt. Niestety próba zmiany taktyki skończyła się porażką i traumą rosyjskiego Mundialu. W sukcesie Euro 2016 brakło dopełnienia w postaci rozwoju systemu szkoleń oraz większej uwagi skierowanej na rozgrywki ligowe w Polsce.
Prezes Zbigniew Boniek twierdzi, że PZPN nie ma wpływu na politykę transferową klubów i kształtowanie ich siły kadrowej czy szkolenia.
Ciekawymi projektami Cezarego Kuleszy są programy edukacyjne dla młodych zawodników, również dzieci, z których użytek mieliby mieć również rodzice.Poza tym ścisły monitoring, raportowanie i analiza karier młodych sportowców pozwoli na większa kontrolę postępów, które dokonują piłkarze. Pozwoli to na szczegółową ocenę „stanu posiadania” polskiej piłki nożnej.

Dziesięciu Prezesów wojewódzkich związków piłki nożnej zgodnie wybrało nowego wiceprezesa PZPN.
Bardzo postępowe dla polskiego futbolu jest wdrożenie systemu, który już dawno funkcjonuje w europejskich związkach sportowych. W Polsce często jednostka musi wykazać się uporem i cierpliwością by jako były piłkarz, trener czy działacz móc kontynuować karierę i wzbogacając się „po drodze: rozwijać się i jednocześnie budować potęgę polskiej piłki. Ponieważ wartość jaką do świata piłkarskiego w Polsce mogą wnieść byli piłkarze, sędziowie, trenerzy jest bezcenna.
W najlepszym przypadku prowadzą małe prywatne szkółki zamiast być wykorzystanym do budowania systemu szkoleń. Nie docenialiśmy kapitału ludzkiego jaki mieliśmy, zamiast szkolić trenerów na zachodzie by po odbytych praktykach pracowali w Polsce zaprzepaszcza się szansę stworzenia polskiej szkoły trenerskiej ale nowoczesnej zaczerpniętej z choćby hiszpańskiej szkoły.
Przypomnę, że to Jagiellonia rządzona przez Cezarego Kuleszę mając niewysoki budżet potrafiła jako pierwsza polska drużyna wyeliminować portugalskie Rio Ave. Cezary Kulesza jest człowiekiem o otwartym umyśle, inteligentnym analitykiem i człowiekiem czynu. Choćby opisywane przez mnie we wcześniejszych artykułach działania mające na celu poznania potrzeb akademii, szkółek szkolących młodych piłkarzy świadczy o rzetelnym podejściu Kuleszy. Według mnie będzie dobrym sternikiem na obecne „twarde” czasy futbolu.
Wybory odbędą się 18.sierpnia i mam nadzieję, że tuż po nich zamieścimy wywiad nowego prezesa PZPN.
Zostaw komentarz