Czwartkowa (21.05.2015r.) debata dwóch kandydatów na urząd prezydenta przekonała niezdecydowanych. Jak się wydaje Bronisław Komorowski pogrzebał ostatecznie swoje szanse na reelekcję. Podstawowe pytanie – czy zauważyliście, już całkiem oficjalnie, że wiatr historii zaczyna wiać z innej strony, więc tvn  zawczasu już ustawia żagle? Przecież nawet na upartego trudno przyczepić się do prowadzących debatę.

Monika Olejnik, zadająca pytania obu kandydatom jako pierwsza, nie dała upustu swojej prezentowanej antypisowskiej zoologicznej nienawiści, ale chyba pierwszy raz od dekady była po prostu dziennikarką. A już skarcenie prezydenta Komorowskiego przez Justynę Pochanke prawdopodobnie jest najodważniejszym wystąpieniem dziennikarza tej stacji wobec aktualnego prezydenta w ciągu całej jego kadencji!

Niepojęte po prostu, jak szybko pewne „tryndy” się zmieniają.

Tylko Bogdan Rymanowski nikogo nie zaskoczył. Był sobą. Co konotować należy raczej pozytywnie.

Sam przebieg spotkania tym razem przebiegał zgodnie z oczekiwaniami. Różnica pomiędzy kandydatami była aż nadto widoczna.

Starszym widzom kandydat Komorowski musiał przypomnieć wczesne lata III RP, kiedy to, również kandydat na prezydenta, Stan Tymiński, chodził wszędzie ze słynną czarną teczką, zawierającą rzekomo materiały na innych. Tym razem czarna teczka została zastąpiona plikiem jakichś papierów, którymi wymachiwał pod koniec debaty Komorowski twierdząc, że jest to program na kolejną kadencję. Nie twierdzę, że nie jest, ale ostatni tydzień każe przypuszczać, że powstał on w nocy z wtorku na środę i zawiera podobne niedorzeczności, jak wcześniej opublikowane PO-mysły.

Dwaj niegdysiejsi dziennikarze, dziś już tylko nieco żałośni starsi panowie, Jacek Żakowski i Tomasz Wołek, ogłosili wszem i wobec zwycięstwo kandydata Komorowskiego. Biorąc pod uwagę ich mocno już zaawansowany wiek, a i po drodze towarzyszącą, jak mówią na mieście, chorobę filipińską, komentarze musieli przygotować  znacznie wcześniej.

Może jednak szkoda, że nie napisali swoich komentarzy po obejrzeniu debaty? Może liczyli, że ich komentarze dotrą do tych, którzy zamiast oglądać debatę wybrali Eurowizję?

W to jednak wątpię – z racji wieku obaj panowie uchodzą za autorytety dla warstwy emerytowanych, jeszcze peerelowskich urzędników. A ci raczej oglądali, pełni skupienia, tvn.

Retoryka kandydata Bronisława Komorowskiego była aż nazbyt parciana.

(Marek Tulliusz obracał się w grobie). Łańcuchy tautologii, parę pojęć jak cepy. Żadnej dystynkcji w rozumowaniu.

Próby przerywania Andrzejowi Dudzie w najbardziej prymitywny sposób (ależ, panie pośle). To, niestety, spowodowało jedno. Kandydat Komorowski doprowadził do tego, że nie zagłosuję na niego z powodów… estetycznych.

 

Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów.
 

Nie głosuję na Bronka! – takie hasło robi furorę w portalach społecznościowych. Żaden ze spin-doktorów Bronisława Komorowskiego (nawet ten łysy z zegarkiem o wartości paroletniego mercedesa klasy E na ręce) nie rozumie podstawowej rzeczy. Bronisław Komorowski i PO stali się synonimami obciachu.

Jak pisał anonimowy poeta:

I choćby Holland to filmowała
Z Wajdą i Kutzem ekipa cała
Choćby Olbrychski machał szabelką
Gorzały pijąc butelkę wielką
A Penderecki wspólnie z Rubikiem
By napisali piękną muzykę
I choćby film ten zdobył Oscara

Bronek to kicha, obciach i siara.

 

Prezydenta Komorowskiego, i całą formację PO-PSL spotkało to samo, co wcześniej PZPR.

Jak pisał Zbigniew Herbert:

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku

Bronisław Komorowski swoimi atakami na Andrzeja Dudę w czwartkowy wieczór uzmysłowił widzom jedno:

Niegłosowanie na niego to sprawa wyłącznie smaku. Czy raczej absmaku, jak kto woli.