„Ja, żołnierz Wojska Polskiego, przysięgam służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, bronić jej niepodległości i granic. Stać na straży Konstytucji, strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić. Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić. Tak mi dopomóż Bóg.”

————————————————

Idą wybory.
Prekampania (ładne słówko nam się ostatnio stworzyło…) szaleje całą parą. Czyli normalność…

Politycy wszystkich ugrupowań są wszędzie, wykorzystują każdą okazję do zdobycia ułamka procent poparcia.

Normalne. Demokracja.
Ja już nawet za normalne zacząłem uważać, że wszyscy łżą jak bure suki (co się ze mną porobiło…).

Jednak mam wielką prośbę oraz apel do wszystkich moich znajomych. Poślijmy polityko jasne żądanie:

„Odwalcie się od żołnierzy!!! Odwalcie się od Wojska Polskiego!!!”

Kiedy widzę, jak politycy (siłą rzeczy przede wszystkim ZP) traktują żołnierzy jak paprotki, stawiają ich obok siebie plując jadem na przeciwników politycznych, to robi mi się niedobrze.

Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polski nazywają się tak nie przypadkiem. Należą i mają służyć Rzeczypospolitej. Bez względu jak aktualnie kształtował się będzie układ rządzący. Angażowanie, choćby bierne, wojska w oczywistą kampanię wyborczą temu celowi szkodzi, osłabia odbiór Sił Zbrojnych pośród politycznych przeciwników obozu rządzącego.

Dodać należy, że przecież każdy z tych żołnierzy jest też wyborcą. Wyborcą posiadającym wolny głos, może być zwolennikiem dzisiejszej władzy lub opozycji. Czy tylko dlatego, że służy w instytucji hierarchicznej ma być zobowiązany do uczestniczenia w kampanii wyborczej?

Siły Zbrojne potrzebne są nam wszystkim. Szczególnie w tym czasie, w czasie, gdy wielkie publiczne pieniądze wydawane są na uzbrojenie, ale też w czasie, gdy w każdej chwili możemy żądać od żołnierzy najwyższego poświęcenia i najwyższej ofiary.

Rozumiem, że żołnierz, armatohaubica, czołg czy samolot w tle sprawia, że polityk czuje się „ogrzany”, mocniejszy, ale ta zabawa ma krótkie nogi.

Każdy z żołnierzy, bez względu na szarżę, składał przysięgę wojskową. Przysięgę, której treść wzrusza, ale gdy zrozumiemy, że jej słowa należy traktować poważnie, to poza wzruszeniem pojawia się głęboki podziw.

Zostawmy Siły Zbrojne z dala od politycznej walki, nie wciągajmy żołnierzy w tryby politycznej wojny. Oni mają gotować się na prawdziwą, na taką gdzie mogą wypełnić się słowa roty przysięgi:
„Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić.”

PS. Na TT gen. Kozieja znalazłem filmik, który może mógłby być podpowiedzią dla polityków…