Niedługo przed wybuchem wojny mieliśmy kolejny znak. Na łące bocian kilkakrotnie połykał szczura a ten zawsze wychodził mu żywy z drugiej strony. Nie wiedziałam dlaczego, ale mama z przerażeniem w oczach, powiedziała:
-wojna niedługo będzie!
-przestań straszyć dzieci, babo! – zgromił ją ojciec
Ale stało się. Wkrótce zaczęły się spełniać przepowiednie dziada wędrownego
Niebawem dotarły do nas wieści, że Niemcy napadły na Polskę. Później, sowieci zaatakowali z drugiej strony i to oni początkowo zajęli Hrubieszów z okolicami. Komuniści zrobili bramę powitalną. Do komunistów dołączyły też różne cwaniaczki, które chciały się dobrze ustawić w nowej rzeczywistości. Ukraiński sklepikarz, jak zwykle bardzo dobrze ubrany, wygłosił powitalną mowę na cześć najeźdźców, skarżąc się na ciężką dolę ludu ukraińskiego pod polskim panowaniem:
– Polski oreł dołho z nas szkiru der!
-Baczu jak der – z ironicznym uśmiechem powiedział sowiecki oficer, patrząc na jego eleganckie ubranie. To też był Ukrainiec, którego zaczęło razić to lizusostwo.
Jednak sowiecka władza w naszych stronach, nie trwała wtedy długo.Wkrótce, w myśl układów, sowieci oddali nasze tereny Niemcom a sklepikarz stał się pośmiewiskiem dla całej okolicy.
Niemcy wprowadzili swój porządek. Wszystkim dali dokumenty, nawet dzieciom. Kiedy paśliśmy krowy, oglądaliśmy sobie te papiery. Mańka Mamuńci powiedziała:
-Ja jestem Ukrainka, bo mam „U”
-Ja takoż maju „U” – powiedział Hryćko.
Zawsze wiadomo, było, że w wiosce Czerniczyn mieszkają ludzie różnego pochodzenia. Ukraińcy stanowili większość. Teraz zaczęło to nabierać większego znaczenia. Hryćko jeszcze nie przykładał do tego „U” większego znaczenia. Jak zwykle gładził mnie po włosach a tego dnia nawet dał buziaka. Kiedy spotkał mnie po kilku dniach, odtrącił mnie jednak, mówiąc, że jestem Laszka i nie chce mieć ze mną nic wspólnego.
Zostaw komentarz