Jeśli chcielby Państwo nabyć te publikacje, to wystarczy dać sygnał na adres e-mail:
wyzwalaczebook@gmail.com
Kilka miesięcy temu napisałem wiersz, który też przypominam, gdyż ostatnie wydarzenia uprawdopodobniły go.
Orwell czasu zarazy
Jak łatwo jest kupić duszę!
Wystarczy uśmiech cesarza,
ochłap z pańskiego stołu,
rzucony niedbale,
kilka słów patetycznych,
pisanych wielką literą,
aktorstwo u stóp ołtarza,
protekcjonalne klepnięcie w plecy.
Jak łatwo jest kupić duszę!
Jak łatwo jest sprzedać duszę!
On mnie dojrzał!
Takich jak ja zauważa!
Myśli o mnie stale!
Garść ryżu co miesiąc
wsypuje mi do miseczki,
gdy worki z daniną mu daję,
cięższe za każdym razem,
Jak łatwo jest sprzedać duszę!
Nie martwię się, bo nie mam już duszy!
Cesarz pokona zarazę
i będę walczył dla niego,
choć wróg wciąż czyha za węgłem.
Sąsiad, brat, siostra, ktoś obcy.
Wroga mój władca mi wskaże
on powie, kto patriotą jest, kto zdrajcą
i nie zawaham się zdrajców zadusić.
Nie martwię się, bo nie mam już duszy!
Jak wspaniale jest żyć bez duszy!
Kiedyś cesarstwem rządzili bandyci!
Tak mówi cesarz, który ich pokonał
i skazał na banicję.
Teraz jest uczciwie, więc w zachwycie
patrzę na mego Pana,
który je kolację
w towarzystwie wygnanych bandytów,
lecz ja ich nie widzę wpatrzony w cesarza.
Jak wspaniale jest żyć bez duszy.
Piotr Wroński
Powodzenia. Cynicznie mówiąc bez duszy przeżył niejeden (również Cesarz), bez pieniędzy jeszcze raczej nikt. Wydaje mi się że myli Pan jednak tę bardzo trudno sprzedajną i mało docenianą dzisiaj w sumie duszę (kto ją ma naprawdę, wie że jest niezbywalna i byle czym się nie wzruszy) z zupełnie czym innym, też na „d”, czym handel jest dzisiaj wręcz nagminny i to w wielu znaczeniach. Tak więc choć w wierszu zabrzmiałoby to zapewne znacznie gorzej niż „dusza” ale byłoby przynajmniej prawdziwiej, wystarczyłaby pierwsza litera… Poza tym, wracając do tej pierwszej, jaka dusza, taki diabeł, który po nią przyjdzie, a do wielu musiałby niestety przyjść dzisiaj po obiór tylko jakiś dalszy, lekko wyliniały poddiabeł dyżurny.