Teraz wszyscy nagle „żucili” się na szefa BOR. Mówiłem wielokrotnie, że pomalowane ruiny zawsze będą ruinami i miną setki lat zanim staną się zabytkiem. Żaden, choćby największy fachowiec nie zrobi nic, kiedy jedna dziura goni drugą. Będzie wyłącznie „chłopcem do bicia”, będzie miotał się zalepiając rysy w jednym miejscu, podczas gdy w drugim pęka cała ściana.

Przez wiele lat służbami rządzili sprytni urzędnicy, których jedyną umiejętnością było kłanianie się i wchodzenie władzy w tylną część ciała. Układy, układziki, kamaryle i trzaskanie obcasami zamiast dyskusji i odwagi. Tej najbardziej pożądanej odwagi – cywilnej. Czasem trzeba umieć i chcieć powiedzieć politykom, że się mylą, nawet jeśli stracimy to głupie stanowisko.

Ostrzegam. Wszystkie pęknięcia będą się poszerzać, degrengolada pogłębiać, aż w końcu zawali się wszystko, a odziedziczone spadki bywają często przekleństwem. I nie ma co się kłócić czyja wina. Trzeba działać, bo naokoło cieszą się strasznie, a nie korzystać z okazji, by załatwić nowego szefa.

Chyba rzeczywiście ktoś się zaparł na nowe kierownictwo BOR. Słucham teraz gen. Gawora w trelewizji i widzę, jak broni się przed dziennikarką, która chce wymusić na nim określone stwierdzenia. W końcu poddaje się i wpada w mainstream. Brzmi jak relacja z meczu piłkarskiego? Tak. Tylko, że to nie jest mecz. Wieloletnie zaniedbania, tolerowanie bylejakości, błędów organizacyjnych, walki o wpływy (przykład: ochrona placówek), kumulują się w końcu i dochodzi do tragedii. Nie wystarczy trzaskać obcasami. Trzeba jeszcze umieć i chcieć naprawiać błędy.

Raz jeszcze napiszę wyraźnie: personalia są mniej ważne. Każdy z generałów krytykujący obecnego szefa miał swoją szansę i co zrobił. Nowy szef nie powinien zrzucać wszystkiego na poprzedników, ale ostro wziąć się za system. Jest oczywiste, że nie może ponosić winy za wieloletnie zaniedbania, ale trzeba o tym przestać myśleć i zacząć działać. Procedury, organizacja, przegląd kadr, „odurzędniczenie” (pamiętajcie, że tam też na jednego fachowego funkcjonariusza przypada ze trzech od „ołówków i papieru” i oni dostają większe premie) oraz coś, za co władza poprzednia i dzisiejsza mnie zastrzelić będzie chciała: prawdziwe sprawdzenie kontrwywiadowcze instytucji oraz jej zabezpieczenie, prowadzone na początku przez zewnętrzną służbę, która wie co to jest kontrwywiad i która nie będzie się obawiać, że „Borowiki” się obrażą, chociaż przypuszczam, że wielu z nich, a nawet większość nie będzie miała nic przeciwko temu, bo są prawdziwymi fachowcami pracującymi dla kraju. Prawdziwe sprawdzenie, a nie urzędniczo – rutynowe blablabla z sygnaturą „ściśle tajne”, by nikt nie odkrył niekompetencji. Potem trzeba pomóc wypracować BOR własne procedury kontrwywiadowcze, ale do tego potrzebna jest nowa ustawa.

Przestańmy więc, gadać głupoty o personaliach i zwalniać kolejnych szefów, byli generałowie niech przestaną się puszyć, bo to wszystko dotyczy nas wszystkich. Tak, jak tragedia Smoleńska. Wszyscy za to płacimy i czas to wreszcie zakończyć.