W niedzielę 6 sierpnia 2023 roku – przypadało bodaj najważniejsze święto religijne Nowego Sącza. Zakończenie Wielkiego Odpustu w bazylice św. Małgorzaty. Przemienienie Pańskie.
Nowosądecki obraz noszący tę nazwę, ku którego czci odbywa się odpust, łaskami słynący, otoczony jest przez Sądeczan szczególnym kultem. Nie zawsze jednak tak było, a koleje losu niezwykłego wizerunku Chrystusa Przemienionego bywały różne. Jego początki giną zaś w pomroce dziejów.
Znana legenda wiąże obraz z początkami miasta Nowego Sącza. Jego autorstwo przypisywano natomiast św. Łukaszowi – dodajmy – nie tego jednego obrazu. Sięgnijmy do naszego – znanego myślę wszystkim mieszkańcom ziemi sądeckiej – „Elementarza historycznego Sądeczanina”, gdzie możemy przeczytać:
„Według tradycji jego [tj. obrazu] autorstwo przypisywano św. Łukaszowi Ewangeliście. Zgodnie z dalszą częścią legendy, po kilku stuleciach z Jerozolimy miał on trafić na dwór cara moskiewskiego, który podarował go z kolei Wacławowi II. W tym miejscu legenda wiąże obraz z początkami Nowego Sącza. Miał on być tędy (przez wieś Kamienicę) przewożony z Rusi na Węgry, gdzie akurat przebywał król Wacław. Gdy jednak wędrowcy zatrzymali się na noc i rankiem chcieli ruszyć dalej, wóz ciągnięty przez konie i woły ani nie drgnął. Udało się go poruszyć dopiero wtedy, gdy za radą świątobliwego pustelnika przewoźnicy zdjęli z niego obraz i pozostawili dzieło w miejscu zdarzenia. Następnie wbudowano tu kościół, w którym umieszczono wizerunek, i założono miasto – Nowy Sącz”.
Oczywiście uczeni, jak to mają w zwyczaju, legendzie nie dowierzają i po swojemu kombinują. I tak historycy bezlitośnie przypominają, że pewne źródła po raz pierwszy wymieniają obraz w Nowym Sączu w 1597 r. i wysuwają przypuszczenie, że trafił on do stolicy Sądecczyzny w tym też dopiero stuleciu, a na pewno nie wcześniej niż w XV w.
Historycy sztuki z kolei powstanie obrazu datują na trzecią ćwierć XIV w. i przypisują jego namalowanie artystom czeskim.
Pewności czy było tak naprawdę, oczywiście nie ma. Swoim stylem obraz nawiązuje do prawosławnego kanonu przedstawiania wizerunku Chrystusa, do przedstawień w typie „Vera Icon” – „Prawdziwego Oblicza” Pana Jezusa oraz do niedawno „odkrytego” na nowo dla świata cudownego wizerunku z Manopello, który według części badaczy stanowił najpierwszą podstawę dla prawosławnego sposobu przedstawiania Oblicza Zbawiciela.
Z tego natomiast punktu widzenia nowosądecki obraz nie przedstawia w istocie sceny przemienienia Pana Jezusa na Górze Tabor; ta zresztą w sztuce ukazywana jest zazwyczaj zupełnie inaczej. Z drugiej strony, ponieważ Mesjasz przez swoje przemienienie ukazał trzem apostołom swoje Prawdziwe Oblicze, a przecież wschodnie ikony Chrystusa i nade wszystko będący dla nich być może wzorcem Całun z Manopello ukazywać mają także właśnie – Prawdziwe Oblicze Jezusa – w symbolicznym sensie określanie nowosądeckiej ikony mianem „Przemienienia Pańskiego” nie jest chyba całkiem błędne.
I przypominają się w tym miejscu słowa Benedykta XVI, który w 2006 r., jako pierwszy papież, odwiedził sanktuarium w abruzyjskim Manopello, gdzie m.in. mówił:
– „Jak dobry jesteś, Jezu, dla tego, który Cię szuka!” Tak śpiewaliście przed chwilą, wykonując starożytny hymn „Jesu, dulcis memoria”, który jest przypisywany św. Bernardowi. Jest to hymn, który nabiera szczególnej wymowy w tutejszym sanktuarium poświęconym Świętemu Obliczu i który przywołuje na pamięć Psalm 23: „Oto pokolenie, które Go szuka, które szuka Jego Oblicza Boga Jakuba”. Ale jakie jest to pokolenie, które szuka Oblicza Bożego? Jakie pokolenie jest godne, aby wstąpić na górę Pana i stanąć w tym świętym miejscu? Psalmista wyjaśnia: „to są ci, którzy mają ręce nieskalane i serce czyste, którzy nie wypowiadają kłamstw i nie przysięgają fałszywie przeciw bliźniemu”.
Szczególnie brzmią te słowa we współczesnym świecie, gdy prawda i prawdomówność stają się pojęciami coraz bardziej względnymi, nieuchwytnymi, trudnymi do odnalezienia…
I dalej mówił papież Benedykt:
– „Szukam Oblicza Twego, Panie”. Szukanie Oblicza Chrystusa ma być centralnym pragnieniem wszystkich chrześcijan. W istocie to właśnie my jesteśmy pokoleniem, które teraz szuka Jego Oblicza, Oblicza Boga Jakuba. Jeśli wytrwamy w poszukiwaniu Oblicza Chrystusa, na końcu naszego ziemskiego pielgrzymowania On sam, Jezus, będzie naszą radością wieczną, naszą odpłatą i chwałą na wieki.

Zostaw komentarz