Po dwóch tygodniach od próby zamachu na Donalda Trumpa temat całkowicie zniknął z mediów głównego nurtu, które zajęły się właściwie wyłącznie kampanią Kamali Harris.
Zarazem – sztab Republikanów ma wyraźne kłopoty z narzuceniem jakiejkolwiek narracji – wydaje się że po pierwsze Republikanom brakuje pomysłów, po drugie – media głównego nurtu po prostu zaczęły Trumpa i jego ludzi ignorować. Jeśli pojawiają się jakiekolwiek komentarze, to wyłącznie zdawkowe, czysto informacyjne, ewentualnie zgryźliwe szydzące. Ciągle też media te wracają do kolejnych dętych „afer” w organizacji Trumpa, co ma utrwalić w elektoracie wrażenie, że jest to „pan od lewych interesów”. Temu też ma służyć wznowienie po wielu miesiącach przerwy procesu o wpółudział Trumpa w „insurekcji” na Kapitolu. Ma to dać asumpt do bombarowania publiczności różnymi oskarżeniami wobec kandydata Republikanów akurat podczas szczytu kampanii wyborczej.
Mówiąc krótko, z mediów zniknęły jak za dotknięciem różdżki jakiekolwiek analizy polityczne, rozważające możliwe konsekwencje wygranej Trumpa, a były prezydent zszedł na daleki plan, gdzie wspomina się go wyłącznie w rejestrach rubryk „kryminał / sensacja”.
Wszystko składa się na skoordynowaną akcję, której celem jest wydrążenie Trumpa z „głębi”.
Nie da się jednak ukryć, że służy temu poniekąd sam przebieg kampanii Trumpa, który poza jedną uwagą, która – oczywiście – wzbudziła oburzenie Demokratów, a mianowicie, że Kamala Harris jakoś tak przesadnie przedstawia się jako „woman of color”, że można byłoby pomyśleć, że jest wprost czarna, nie generuje nowych wątków i nie angażuje się w poważniejsze debaty eksperckie.
Powiedziałbym, że niepokojąco przypomina to sytuację PiS po wyborach, kiedy partia ta z dnia na dzień przeszła do głębokiej defensywy nie potrafiąc generować własnej narracji poza punktowym „czepianiem się” kolejnych inicjatyw strony rządowej.
https://www.yahoo.com/news/team-trump-desperately-tries-slow-204936188.html
Zostaw komentarz