Opcja niemiecka w Polsce nie może przeboleć, że nasz kraj, zamiast żebrać u Szwaba, zdecydował się na obiecującą współpracę z Koreą Płd.

Argument, że „rząd wygasza Kraba” jest odczapowy. Po pierwsze, produkcja armatohaubic Krab z wykorzystaniem 100% mocy produkcyjnych HSW jest zapewniona do końca 2026 roku. HSW otrzymała lukratywny kontrakt rządowy i ma co produkować „po pachy”.

Natomiast zdolności produkcyjne naszego przemysłu zbrojeniowego nijak nie wystarczają do zaspokojenia potrzeb Wojska Polskiego oraz – nasz przemysł nie dysponuje wieloma kluczowymi technologiami, które są konieczne do zapewnienia mu wiarygodnej przyszłości. Przypominam, że HSW nie była w stanie opracować własnego podwozia do armatohaubicy, co skończyło się właśnie zakupem licencji koreańskiej. W tym kluczowym zakresie nic się tutaj nie zmieniło.

Deficyt technologiczny jest w ogóle widoczny – ostatni przykład, to rezygnacja z wymogu pływalności w zakresie polskiego transportera opancerzonego Rosomak. Pomimo lat badań i zmian konstrukcyjnych Rosomak pływać nie chce i ostatecznie rząd został zmuszony do rezygnacji z tego wymogu, co ogłoszono w zeszłym tygodniu. Taka sytuacja nie może być dłużej tolerowana!

Tymczasem, firmy niemieckie czy francuskie w ogóle nie były skłonne dzielić się zaawansowanymi technologiami, czego wyrazem było wykluczenie Polski z programu budowy Europejskiego Czołgu Podstawowego.

Rozmowy z Koreańczykami idą zaś w kierunku joint-venture, którego wynikiem ma być budowa w Polsce zupełnie nowych zakładów zbrojeniowych w partnerstwie z Koreą, co ma nam zapewnić zarówno dostęp do nowych technologii, jak wzmocnić zdolności produkcyjne polskiego przemysłu zbrojeniowego en gross.

Współpraca z Koreańczykami oznacza zatem zupełnie nowe perspektywy zarówno w zakresie produkcji jak i prac badawczo-rozwojowych w oparciu o doświadczenia polskich i koreańskich producentów broni. W przypadku armatohaubicy wymogiem na najbliższe lata jest np. wdrożenie niezawodnej pełnej automatyki ładowania, co okazało się być problemem nawet dla niemieckiego Rheinmetall. Ich konstrukcja „Panzerhaubize 2000” wykazała się na Ukrainie znaczną zawodnością automatu ładowania.

Uważam zatem, że ataki opozycji są tu de facto demagogiczną manipulacją mającą w istocie tylko jeden cel: storpedowanie dobrze zapowiadającej współpracy z Koreą i doprowadzenie do sytuacji, w której Polska będzie „z półki” kupować produkty niemieckie i francuskie w ramach jakieś ustalonej poza nami konstrukcji „europejskiej”. Ostatecznie, nasze zakłady miałyby pewno produkować jakieś mało istotne elementy blacharskie i na tym „offset” by się skończył…

Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.