W sprawie odwołania Moniki Strzępki z funkcji dyrektorki Teatru Dramatycznego w Warszawie przez Wojewodę Mazowieckiego Konstantego Radziwiłła.
W Warszawie toczy się wojna podjazdowa między ultra-progresywnymi władzami stolicy a konserwatywnym rządem. Instytucje kultury, które są opanowane przez zwolenników opcji progresywnej, nieustannie prowokują konserwatystów znaną metodą „prętem po klatce”. Ich ambicją jest wymyślić coś, po czym dosłownie krew zaleje „konserwosów”. Najlepiej niech będzie to spektakl z papieżem-Polakiem, któremu przyprawi się rogi i wielkiego czerwonego fiuta albo wystawa, w której krucyfiks zanurzy się słoiku z moczem – to dopiero będzie heca!
Miałem okazję poznać to radosne towarzystwo, swego czasu „bywało się” na imprezach – im bardziej nadymał się biskup Jędraszewski, im bardziej gromko grzmieli posłowie prawicy, tym większe rogi i większego fiuta dorabiało się papieżowi i tym większa była beka z tej całej bożoojczyźnianej tromtadracji.
I właściwie można było z tym żyć, gdyż owe subwersyjne dokonania lewicowych radykałów przebiegające na ogół w radosnej atmosferze zapowiadającej nocne swawole odbywały się zazwyczaj w dość hermetycznym gronie, niekoniecznie na wielkiej scenie i niekoniecznie często.
Jednak z biegiem lat, z biegiem dni ów podziemny nurt coraz większym strumieniem przebijał się do tzw. mainstreamu. Wspomniany wyżej artefakt Andresa Serrano zajął poczesne miejsce w Warszawskiej „Zachęcie” – wiodącej galerii sztuki nowoczesnej w kraju.
Współcześni artyści, to ludzie na ogół szalenie inteligentni! Trzeba przecież być nie lada spryciarzem, żeby utrzymać się na tym szalenie konkurencyjnym rynku. Bez trudu więc, z cynicznym uśmiechem odpierali ataki filistrów zasłaniając się a to wolnością wypowiedzi artystycznej, a to potrzebą emancypacji, a to wreszcie tym, że jedynie „na swój sposób” komentują ważne procesy społeczne.
W ramach popperowskiego „społeczeństwa otwartego” właściwie wszystko im wolno! W przeciwieństwie do „faszystów”. Sztuka „faszystowska” nie jest dobra i już. Inspiracja komunizmem za to przystoi – nikt „rozsądny” nie powinien się obrażać na kolejne inkarnacje ikonografii komunistycznej. Sztuka przecież zawsze stała po stronie postępu a ohydny reakcjonizm należy zwalczać wszystkimi środkami.
Prawica zaś, jak to prawica – dzielnie lepiła kolejne wyobrażenia swoich idoli w nieporadnych pomnikach Lecha Kaczyńskiego, Jana Pawła II i tym podobne. Nic w sumie dziwnego, że w języku polskim pojawił się w końcu termin „odjaniepawlić”.
Pisałem już o estetycznym handicapie prawicy i cóż tu więcej napisać? To nieszczęście jest! Smutek. To zaiste frapujące, że – gdyby brać pod uwagę samą wartość artystyczną, to w sztuce prawicowej najlepiej trzyma się właśnie prawica skrajna. Tylko oni, tak naprawdę mają tu coś ciekawego do pokazania. Cała reszta – mam na myśli tzw. sztukę współczesną, to po prostu artystyczny chłam.
Być może zatem radykalizm światopoglądowy jest w ogóle warunkiem sine-qua-non współczesnej ekspresji artystycznej?
Tego nie wiem, ale zauważam, że w statucie Teatru Dramatycznego stoi jak wół:
„Teatr Dramatyczny jest miejscem kierowanym do widzów teatralnych różnych pokoleń, różnych gustów i orientacji politycznych, dla których teatr – jak chce tego Leon Schiller – jest >>jednocześnie i świątynią i budą jarmarcznych linoskoczków, przybytkiem kontemplacji i miejscem orgiastycznego wyżycia się aktorów i widzów. Poucza i bawi. Łowi sumienia zbrodniarzy na wędkę i najcięższym grzechom z uśmiechem przebacza<<”
Oczekiwalibyśmy zatem, że Teatr Dramatyczny wystawi od czasu do czasu sztukę drwiącą z homoseksualistów, szydzącą z feminizmu, obnażającą fałsz za działaniami organizacji ekologicznych, a nie, że tylko progresywizm i progresywizm…
Skoro dla różnych orientacji, gustów i pokoleń, to dla różnych!
Nawet dla starszego pokolenia przydałoby się czasem coś zrealizować – niekoniecznie ukazując Kordiana, jako zbuntowanego geja czy transwestytę…
Czy Monika Strzępka daje nadzieję na zachowanie tu choćby minimalnej równowagi?
Wybrana w drodze dość szemranego konkursu pani dyrektor w pierwszym geście wmaszerowała do teatru tryumfalnie wprowadzając do jego foyer rzeźbę „Złotej Waginy” i ogłaszając „odzyskanie” tej instytucji dla feminizmu. Od tej pory miał stać się on świątynią „czarownic, wiedźm, miejscem sabatów”.
W bardziej oficjalnym programie zapowiedziała:
„Teatr Dramatyczny, który stworzę, stanie się otwartą, uspołecznioną, demokratyczną i ekologiczną instytucją. Jego program, budowany we współpracy z wieloma instytucjami i środowiskami, wykorzysta i wzmocni energię społecznej zmiany, którą tworzą protesty kobiet, ruchy klimatyczne, ludzie walczący o prawa mniejszości, prawa człowieka i demokrację.”
Jako widać – dla wrażliwości prawicowej, a nawet tej umiarkowanej miejsca w swoim teatrze żadnego nie przewidziała! Filistrzy – gońcie się!
Wkrótce potem, rozeszła się wieść o tym, jak to nowa pani dyrektor zwróciła się do aktorów:
„Serdecznie zapraszam chętne osoby aktorskie socjalizowane do roli mężczyzn do udziału w warsztatach poprzedzających pracę nad spektaklem…”
Nawet sama Gazeta Wyborcza aż przyklękła z wrażenia…
Sami przyznacie, że zapowiadało się przednio!
Nowy repertuar na sezon artystyczny 2022/23 zaczął przygotowywać – a jakże babski „kolektyw”:
– Agata Adamiecka – Pełnomocniczka Dyrektorki ds. transformacji instytucjonalnej (sic!),
– Monika Strzępka (Dyrektorka Naczelna i Artystyczna),
– Monika Dziekan (Pełnomocniczka Dyrektorki ds. organizacyjno-finansowych),
– Dorota Kowalkowska (Pełnomocniczka Dyrektorki ds. programowych),
– Małgorzata Błasińska (Pełnomocniczka Dyrektorki ds. produkcji).
Cóż było w planach? Ano poczytajmy:
„Książka „Heksy” Agnieszki Szpili to eko-feministyczny manifest dokonujący radykalnego cięcia między tym, co patriarchalne, a tym, co wyłania się jako dawna, zapomniana opowieść o kobiecości, której istnienie jest głęboko sprzężone z naturą. Artykulacja nowej duchowości i identyfikacja źródła siły, która dziś scala kobiety protestujące na ulicach Polski.”
„Performans na 25 matek ukraińskich, polskich, białoruskich oraz ich dzieci. W różnym wieku i z różnymi historiami życiowymi. Uchodźczynie z Mariupola, Kijowa, Buczy. Te, które uciekły przed wojna, i te, które uciekły przed prześladowaniem – wszystkie znajdą swoje miejsce w CHÓRZE MATEK. W rytualnej, post-operowej (odnoszącej się do żeńskich chórów z VII wieku przed naszą erą) chórowej formie.”
„Uważam, że to bardzo dobrze, że w najnowszym filmie Disneya Arielka jest czarnoskóra i że miliony dziewczynek na świecie mają w końcu swoją reprezentację. Jako matka ośmiolatki cieszę się z każdej wojowniczki Mulan, każdej walecznej Meridy i każdej rozbójniczki Ronji. Ale od jakiegoś czasu błąka mi się po głowie jednocześnie pytanie: „A co z tymi chłopcami?”. O ile tysiące lat ograniczeń wytyczyły dość jasną drogę dziewczynkom – postarać się je łamać, bądź też nie (jak kto woli) – to chłopcy, mam wrażenie, są trochę Zagubionymi Chłopcami pod wodzą Piotrusia w domku w drzewie w Nibylandii.”
„Polska wita się z kapitalizmem. Dziś, 30 lat od tamtej chwili, patrzymy na to wydarzenie z radykalnie innej perspektywy: wyciętych pod pastwiska lasów Amazonii i potransformacyjnej traumy tych, którzy zapłacili najwięcej za szokową terapię polskiej gospodarki. Ale w pierwszej kolejności McDonald’s będzie spektaklem o ludziach desperacko szukających nowego otwarcia w swoim życiu. O ludziach wychodzących ze swoich małych kryzysów i liczących na to, że zaraz nie wpadną w kolejne. Polska w momencie przełomu, kapitalistyczny dziki wschód i błyszczące stoliki restauracji staną się matrycą pozwalającą przyjrzeć się indywidualnym dramatom ludzi nieistotnych. W świecie radykalnych nierówności, zapraszamy na Big Maca z frytkami!”
„Sex edukacja, to spektakl `site specific` z elementami musicalu. Przejdziemy przez złożone światy niewiedzy i lęku, wprost do radosnej celebracji seksualności w mnogości jej wariantów. Spektakl powstanie we współpracy z seksuologami oraz specjalistami od edukacji seksualnej i będzie dużą dawką rzetelnej wiedzy – nie tylko dla uczniów liceum.”
„Czy da się oswoić widok płaczącego mężczyzny na tyle, że stanie się on najzwyklejszym widokiem świata? Nawet jeśli, to droga wiedzie przez zmierzenie się z czymś, co pozostaje dziwne, śmieszne, niewygodne – męskim płaczem, męskimi łzami, płaczącym facetem. Dotrzeć do tych łez, wypuścić je na zewnątrz, wypłakać niewypłakane – temu, poprzez swój wspólnotowy i przyzwoleniowy wymiar, służyć ma spektakl Chłopaki płaczą.”
No dobra – powiem wprost:
BARDZO DOBRZE, ŻE WOJEWODA ODWOŁAŁ MONIKĘ STRZĘPKĘ !
Nie wiem, czy jego decyzja się ostanie – spodziewam się, że walka w sądzie nie będzie równa. Jeśli jakimś cudem sąd uzna, że Wojewoda miał prawo odwołać dyrektor Teatru, to w ruch pójdzie TSUE, SRUE, ETPCz, Komisja Europejska, Komisja Wenecka, a nawet sam Soros.
Postęp nie odpuści – za Chiny ludowe!!!
Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.
Zostaw komentarz