Odpieprzcie się od Sanny Marin!

Tak – wiem – ona jest z lewicy.
Ale – szczerze mówiąc – sądząc po tym, jak zachowuje się wobec Rosji, wobec NATO czy wobec energetyki jądrowej, to chyba nie jest problem?

Skoro została wybrana, to znaczy, że w Finlandii jest zgoda na lewicową politykę i należy to uznać.

Powinniśmy się cieszyć, że ta dziewczyna – pomimo tego, że jest z lewicy, jest na tyle przytomna na umyśle, żeby nie próbować nawet jakiegoś ściemniania w sprawach strategicznie dla nas najważniejszych.

A że jest przy okazji piękna, ma naturalny luz, klasę i nie daje się upchnąć w sztywniackim, urzędniczym wizerunku? A idźcie i się upijcie z frustracji!

Zaryzykuję tezę – ta młoda premier jest dla nas prawdopodobnie najlepszym, co mogło zdarzyć się w Finlandii. Cieszmy się, że nie wybrano tam jakiejoś starego dziada, „realisty”, gotowego układać się z Putinem, bo przecież „Rosja zawsze będzie sąsiadem Finlandii i z jej zdaniem trzeba się liczyć”. Tak mogło przecież być!

Radujmy się zatem i zatańczmy z Sanną Marin!

Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.