Grecja wreszcie ma szansę na wyjście z kryzysu, w jakim pogrążyła się wskutek nieodpowiedzialnej polityki populistycznej kolejnych rządów. Wystarczy, że mieszkańcy Hellady zgodzą się na to, żeby pod Olimpem urządzić „drugą Polskę”. Państwa strefy euro porozumiały się w poniedziałek, po całonocnych negocjacjach, w sprawie rozpoczęcia negocjacji o nowym programie pomocy dla Grecji. W zamian kraj ten będzie musiał wprowadzić trudne reformy i przekazać majątek do specjalnego funduszu.

Niektóre z reform dotyczących VAT czy emerytur grecki parlament ma uchwalić już do środy. Łączna wartość nowego programu pomocy dla Grecji ma wynieść od 82 do 86 mld euro.

„Dziś mieliśmy tylko jeden cel: osiągnąć porozumienie. Po 17 godzinach negocjacji ostatecznie je osiągnęliśmy” – powiedział na konferencji prasowej przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Dodał, że decyzja ta „oznacza kontynuację wsparcia dla Grecji”. Zastrzegł, że aby pomoc mogła popłynąć, potrzeba spełnienia odpowiednich warunków. (Onet.pl)

Na razie trudno znaleźć oficjalne potwierdzenie, ale plan „ratunkowy” zakłada podwyższenie VAT do 23% oraz wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat.

Proces ten ma przebiegać stopniowo do 2022 roku.

Rząd przewidział również deregulację niektórych zawodów, m.in. inżynierów i notariuszy. Władze Atenach zaproponowały także zmniejszenie wydatków wojskowych o 300 milionów euro do końca 2016 roku i ustalenie sztywnego harmonogramu prywatyzacji.

Rząd zgodził się sprzedać pozostające udziały państwa w greckiej spółce telekomunikacyjnej OTE, której głównym akcjonariuszem jest Deutsche Telekom. Zapowiedziano też przetargi w sprawie prywatyzacji portów w Pireusie i Salonikach do października tego roku. Grecy mają też wdrożyć przepisy usprawniające ściągalność podatków poprzez reorganizację systemu pobierania danin publicznych.

Również VAT, jakim jest obciążona energia elektryczna, będzie podniesiony do 13%.

W Polsce wynosi 23%.

Przypominam, to ma być „zaciskanie” pasa w państwie, którym straszą nas rządzący (jeszcze) nieudacznicy z PO i PSL za pośrednictwem polskojęzycznych mediów.

Tymczasem to, co ma być w Grecji, stanowi naszą rzeczywistość, na dodatek w wersji light.

Przecież nie tak dawno jeszcze Jacek Rostowski zapewniał nas, że dzięki takiemu wzrostowi podatków oraz podniesieniu wieku emerytalnego Polskę ominął kryzys.

Pośród innych krajów UE byliśmy rzekomo „zieloną wyspą”, wolną od niebezpieczeństw finansowych.

Tymczasem okazuje się, że to, co rzekomo uchroniło nas przed kryzysem tak naprawdę stanowi plan naprawczy dla państwa znajdującego się na samym dnie Unii.

I to w wersji złagodzonej!

Gdzie więc, tak naprawdę, znaleźliśmy się podczas rządów PO-PSL?

Grecy przynajmniej mają zarobki kilka razy wyższe, niż nasze.

Myśmy tymczasem przez całe pokolenie żyli w warunkach, jakich w Grecji nikt sobie nawet nie wyobraża. Nawet zapowiedź wprowadzenia łagodniejszych powoduje wybuchy buntów społecznych, gdyż powszechnie uznawane są za nadmierne zaciskanie pasa.

Ostanie lata ukazały, że odebrano nam już w zasadzie wszystko.

Pozbawiono prawa do sądu, w zamian oferując aparat opresji coraz mniej dbający o zachowanie pozorów.

Teraz już atakowane są rodziny, czego sztandarowym przykładem jest rodzina z Niska, której dzieci odebrano ze względu na muszki owocowe oraz posiadanie akwarium i żółwia.

To również dziesiątki tysięcy małych i drobnych przedsiębiorców (często jednoosobowych) zaatakowanych przez ZUS zaraz po przejęciu władzy przez ekipę Tuska za rzekomo istniejące zaległości.

Czyżby powtórka z Hilarego Minca? Druga „bitwa o handel”, tym razem prowadzona pod pozorem ściągania zaległych składek na ubezpieczenia społeczne, a nie „domiaru”, jak to za Bieruta było. Ale tak samo mająca na celu maksymalne wydrenowanie i ograniczenie rodzimej przedsiębiorczości.

Tak naprawdę ani jedna afera nie została wyjaśniona. Postępowanie kończy się na etapie osądzenia nieco większej płotki, a karasie, szczupaki i jeszcze grubsze ryby tarzają się po dywanie ze śmiechu.

Tylko urzędnicy niewysokiego szczebla widzą, co się dzieje.

Ot, choćby w ZUS-ie, gdzie pozwolono najpierw przez kilka lat na rozrost potężnych firm oferujących alternatywne ubezpieczenie, a kiedy już z rynku ściągnęły  idące często w dziesiątki milionów pieniądze, uderzono…. w ich klientów!

Teraz niech zapłacą drugi raz. I to z odsetkami, chociaż nierzadko ten sam urzędnik, który zapewniał o legalności poprzedniego działania, obecnie za to samo karze.

W ogóle nie toczy się postępowanie w kierunku ewidentnego oszustwa, na wielką skalę, niemożliwego do realizacji bez „opiekunów”, i to w samej centrali. A raport o stanie ZUS pani Kopacz (z domu Lis), po prostu utajniła.

Gdyby sprawa dotyczyła tylko ZUS… Tymczasem obserwujemy w coraz większej liczbie ośrodków jawne już zblatowanie przedstawicieli władzy z lokalnymi mafiosami. Niestety, są to już nawet powiązania sięgające sędziów i prokuratorów. Zgoda, niektórych. Ale „solidarność korporacyjna” każe ich kolegom z sądów wyższej instancji przyklepywać to, co na zachód od Odry zapewne stałoby się przedmiotem dochodzenia Policji. Nawet wtedy, gdy sami nie należą do tej samej camorry.

Państwo bez sądów nie jest państwem.

Tymczasem merdia i PO-litycy straszą nas, że zostaniemy drugą Grecją. Kiedy jednak zaczynamy porównanie widać, że to nie nas należy straszyć Grecją, ale odwrotnie.

Grecja ma szansę znaleźć się pod względem fiskalnym w tym samym miejscu, co Polska. Przy czym zarobki tamtejsze są na poziomie pozostającym w sferze marzeń 80% żyjących w Polsce. Jeszcze. Lada moment domek z kart kredytowych, jaki przez osiem lat stawiała Platforma, rozwali się zupełnie. Wtedy okaże się, że aby zachować to, co jeszcze mamy, czyli pensje na poziomie trzeciego świata, najniższą na świecie kwotę wolną od podatku i najgorszą służbę zdrowia, musimy wyrzec się lasów państwowych. I może Szczecina razem z Wolinem, bo i tak udało się przecież „wygasić” żeglugę na Odrze, a Berlinowi taki port się przyda. A jak ktoś, na upartego, będzie chciał pojechać nad Bałtyk do Swinemünde to przecież pojedzie. Wszak jesteśmy w Schengen.

Czy tak właśnie wygląda scenariusz realizowany konsekwentnie od czasów „okrągłego stołu”? Jedynie z dwuletnią przerwą na „IV RP”?