Banksy ponownie pokazał czym jest Sztuka XXI wieku. Tym razem za pomocą „Dismaland”. W nadmorskim miasteczku w Wielkiej Brytanii wraz z pomocą innych artystów stworzył park „rozrywki”, a w nim między innymi dziwną Arielkę w rozpadzie na tle posępnego, zrujnowanego zamku, Kopciuszka, którego tragiczny wypadek w karocy gorliwie fotografuje tłum paparazzi oraz inne bolączki z którymi zmaga się ludzkość, takie jak dramaty nielegalnych imigrantów.

Znajdź swój sposóbDismaland6

Ludzie na różne sposoby radzą sobie (lub nie) ze złem tego świata. Jedni wolą odwracać wzrok, udając, że piekło na ziemi nie istnieje i zajmuje ich tylko i wyłącznie własne podwórko. O które za wszelką cenę, w tym po trupach (również własnych) dbają i walczą. Drudzy tchórzliwie siedzą głęboko ukryci w ciasnych pudełeczkach pokoi, pozornie bezpiecznie separując się od wszystkich i wszystkiego, osłaniając głowę niczym strusie. Jeszcze inni doskonale widzą potworność, patrzą z zadziwieniem i przerażeniem, a ich sposobem na zło jest to, na co mają największy wpływ: Ich własne postępowanie. Trudne pozostanie czystym wśród brudu.


Wirus dobra

Dismaland5Jako jeden z elementów całości tworzą zatem mikroświaty, mikrodobro. Dodatkowo trzymając w dłoni jakąkolwiek możliwość pomnożenia świadomości zaczynają ją rozprzestrzeniać, pisząc, malując, śpiewając. Zarażając jak wirusem. Sekunda czyjegoś zastanowienia to już sukces. Wydaje się, że wiadomości takie jak ta o porzuconej ciężarówce z rozkładającymi się ciałami 71 osób, w tym 4 dzieci są już tak potworne, że człowiekowi w pewnym momencie pęknie serce na pół. Tak, są, a serce pęka. Ale pomimo, że w środku buzuje cierpienie, udaje się pokonać poczucie bezsilności, wziąć się do roboty i dać odpowiedź na zło. A jedną z odpowiedzi jest sztuka.

Werter XXI wiekuDismaland4

Wydaje się, że prace Banksy’ego powstają z przeszywającego bólu. Że pieką go oczy od patrzenia przez wybite kamieniem okno panującej rzeczywistości. Wypływają wraz ze łzami, z gwałtownym szlochem nad zachowaniem i decyzjami człowieka. Jakby wstydził się bycia jednym z ludzi. Opętanych konsumpcją, obojętnych, egoistycznych, nieczułych. Bezlitośnie niszczących środowisko, nie zdających sobie sprawy z własnej głupoty i pustki braku twarzy. Jego prace stawiają pytanie: Jakim cudem człowiek może spokojnie patrzeć na swoje, tak zniekształcone odbicie w lustrze?

Czysty brud

Dismaland3Zachowując anonimowość, nie zbiera ze swojej sztuki żniwa finansowego, a tym samym nie włącza się do konsumpcyjnej gry. Gdyby chciał, mógłby na swoich pracach już teraz zarabiać miliony. Z pewnością chętnie uczyniłoby to wielu artystów nawet za cenę własnej twarzy, sumienia, duszy. Nie on. Mamonę i flesze aparatów ma w głębokim poważaniu, szydzi z nich. Być może na co dzień pracuje w supermarkecie? Albo, jak Stachura oczyszcza dno stawu ze szlamu? Zdając sobie sprawę, że największy szlam to nie ten z dna wody, tylko w ludzkim wnętrzu.
Jedno jest pewne, swoją postawą pokazuje dzisiejszym „zasadom” funkcjonowania, zdziczałemu pędowi za pieniądzem, środkowy, ubrudzony sprayem palec.

*”Dismaland” czynny jest do 27 września