Memento dla wszystkich polityków na świecie i ostrzeżenie dla nich zarazem. Idealnie pasuje, jako motto do mojego tekstu na temat „żółtych związków zawodowych”.

„Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą,
I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą.
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imion miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.”

Pewnie nie powinienem tego pisać, ale czy ci robotnicy, którzy zakładali „Solidarność”, a potem tłukli się z ZOMO na ulicach, których zamykano, z którymi nikt się nie liczył, ani nie certolił w Bieszczadach, którzy potrafili nie donosić na kolegów, przewidywali, jak to się skończy? Wiedzieli, że całe zakłady zostaną razem z nimi sprzedane za cenę gruntu, a ich byli idole, zasiądą do suto zastawionych stołów z nowymi właścicielami i śmiać się będą z bandu umorusanych frajerów, którzy im ten stół zbudowali? Orwell uśmiecha się ironicznie, a na folwarku pracują za darmo i cieszą się, że jeszcze pracować mogą.

Zadaję sobie takie pytania od wielu lat, obserwując zmęczonych górników, bezrobotnych w tętniącej kiedyś życiem Bielsku-Białej, rdzewiejących dźwigach stoczniowych. Kiedy widzę przywódców związkowych, kupowanych przez kolejne ekipy oraz palących opony robotników w beznadziejnej walce o przetrwanie.

Wiem co powiedzą ekonomiści dyżurni oraz rzecznicy restrukturyzacji: nie było wyjścia, nowoczesność, Europa. I pewnie mają dużo racji. Niech jednak odpowiedzą w końcu na pytanie dlaczego zrobiono to wyłącznie kosztem naszych pracowników. Gdzie wtedy były związki zawodowe, z tym największym na czele?

No, może trochę przesadziłem z emfazą, ale jak mam pisać po przeczytaniu takiego artykułu? Czy nadal mamy biernie obserwować, jak żółkną kolejne związki zawodowe? Tak, byłem po przeciwnej stronie w latach osiemdziesiątych. Tego nie zmienię i nie mam zamiaru zaprzeczać. Być może inną drogą dążyłem do spełnienia tych samych nadziei? Być może wierzyłem w serwowaną powszechnie „równość, wolność i braterstwo”? Może. To teraz nie jest ważne. Nie sądziłem jednak, że tak szybko ciężko pracujący ludzie będą musieli bronić się przed ustrojem, o który walczyli.

Czekam na gromy. Czytaj więcej…