’…nie jestem już w tym wieku, by funkcjonować „za kratą” w Sejmie i aktywnie uczestniczyć w codziennych intrygach i wszystko mieć pod kontrolą…” – stwierdził w najnowszym wywiadzie PJK, co nie przeszkodziło mu przekonywać, że wewnątrzpartyjne spiski wymierzone w premiera są fikcją, albowiem zawiązano je z… błogosławieństwem prezesa, aby złagodzić naturalne konflikty międzypokoleniowe.

Prezes był tym razem zaskakująco łagodny wobec Niemców, o osobach LGBT i Putinie już nie wspominając, ponarzekał jedynie na brutalność zwolenników opozycji, którzy zakłócają jego podróże po Polsce. W tej sprawie całkowicie się z nim zgadzam: utrudniając PJK spotkania z elektoratem PiS fani opozycji działają na jej szkodę. Bo w interesie opozycji leży teraz, aby prezes mówił przez najbliższych kilkanaście miesięcy jak najczęściej i jak najdłużej.

Pytany o przyszłość PJK stwierdził, że jego marzeniem jest by w przyszłości zostać… senatorem z Elbląga. Osobom słabiej zorientowanym w biografii prezesa wyjaśniam, że 4 czerwca 1989 został on wybrany senatorem właśnie z województwa elbląskiego i wkrótce potem o jego istnieniu dowiedziała się cała Polska. Jeśli jednak ktoś myśli, że PJK zamierza zrealizować ten pomysł już przy okazji przyszłorocznych wyborów, to spieszę wyprowadzić go z błędu: prezes oświadczył, że będzie wówczas po raz dziesiąty kandydował do Sejmu. I nie w Elblągu, ale najpewniej w Warszawie jak to ma w zwyczaju od lat 90.

Kandydowanie z Elbląga PJK dopuszcza najwcześniej w 2027.

A co poza tym?

PJK tryska optymizmem: węgiel dotrze na składy przed zimą, inflacja wkrótce zacznie spadać, PMM pozostanie premierem, a pan Zbyszek wprawdzie stale podskakuje (już tak ma), ale „zawsze na koniec okazuje się racjonalny”. I dlatego prezes z optymizmem patrzy na szanse zdobycia samodzielnej większości w kolejnym Sejmie.

W świetle tak dobrych perspektyw na przyszłość, ktoś mógłby się doszukiwać jakiejś niekonsekwencji w deklaracji prezesa przekonującego Marcina Fijołka, że „naprawdę, bardzo chętnie oderwałbym się od tego życia, które dziś prowadzę”. Ale dowiódłby tym jedynie jak słabo zna człowieka, który rządzi Polską już siódmy rok i ma apetyt na znacznie więcej.

Czytaj więcej.

Od wczoraj w TVP INFO trwają narzekania, że Tusk już od trzech tygodni gdzieś się „ukrył i unika wystąpień publicznych”. Wobec tak dramatycznego braku świeżych materiałów umożliwiających demaskowanie jego złowrogich knowań przeciwko Polsce, najwyraźniej postawiono uderzyć z jeszcze grubszej rury i uznano, że z jakiegoś tajnego schronu (pewnie pod Berlinem) szykuje rozpoczęcie wojny domowej. Tym bardziej, że ujawnił się już jej pierwszy bohater, czyli ten pokazywany teraz stale w TVP INFO kretyn, który rzucił jajkiem w limuzynę PJK.

Pan Zbyszek jedzie po głosy rolników (oczywiście w krawacie) wypasionym traktorem, o czym doniosły dziś Fakty TVN.
Mnie najbardziej ujęła wypowiedź właściciela traktora (skądinąd wiceministra rolnictwa z ramienia partii ZZ – na zdjęciu z prawej), który powiedział, oceniając kunszt traktorzysty, że pan Zbyszek „ma fach w ręku”.

Pozostaje nadzieja, że jak już wyborcy poślą pana Zbyszka na w pełni zasłużoną polityczną emeryturę, to zaorywanie pól pójdzie mu nie gorzej niż polskiego sądownictwa…

Fot. Facebook/PiS

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.