Zapowiadany artykuł przedstawiający chłodnym okiem argumenty za i przeciw bojkotowi wyborów parlamentarnych 2023 roku.
Jak wspomniałem w felietonie pt. „W klimacie przedwyborczym” (czytaj) postulat bojkotu karuzeli poprzez brak udziału w głosowaniu jest ostatnio głoszony w audycjach radia KChT, dlatego pochyliłem się nad tym porządkując wszystkie zalety i wady tego pomysłu. Także za sprawą prof. Józefa Brynkusa i pułkownika Piotra Wrońskiego pojawi się pewna refleksja o tym, jak było i jak jest z PiS-em.
Na początek jeden argument za takim bojkotem obecnej klasy politycznej, jakim bez wątpienia może być i jest koronapierdolec i jego wszelkie skutki. To jest jednak trochę mało z kilku względów i myślę, że warto znaleźć inną drogę do wykreowania nowej prawicowej klasy politycznej i zgadzam się z refleksjami zawartymi w najświeższym felietonie prof. Brynkusa (czytaj tutaj).
Nie koniecznie należy bojkotować wybory, albowiem jak wspomniałem w swoim debiutanckim artykule PiS przy wszystkich swoich wadach uczynił najwięcej pozytywnego dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin. I tu właśnie warto przejść do refleksji o dawnej i obecnej kondycji PiS-u.
Czy i na ile jest tak, że nie ma już dawnego pierwotnego PiS-u, który był?
O tym wiele powiedzieli i napisali właśnie obaj panowie i rzeczywiście można powiedzieć, że wcześniej to był lepszy PiS, niezależnie od tego, czy ktoś się z nim zgadzał zarówno kiedyś i dziś. Patrząc obiektywnie w istocie połowy PiS-u nie ma już wśród nas głównie po katastrofie smoleńskiej, ale nie tylko chodzi też o wszelkie osoby zmarłe, lecz także o pozbywanie się z ważnych stanowisk osób jak najbardziej żyjących. Mam na myśli przede wszystkim rekonstrukcję z odwołaniem premier Szydło, czy nawet bardziej pozbycie się ze stanowiska ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego.
Wtedy z tą rekonstrukcją polityczną dokonała się niestety również rekonstrukcja w mediach publicznych, konkretnie na antenach Polskiego Radia. Nie chodziło tu o sam PiS, ale nawiązuję do tego, gdyż jakiś czas temu redaktor Liliana Borodziuk wspominała o braku konstruktywnej debaty i krytyki w mediach publicznych, a warto przypomnieć, że za premier Szydło taka konstruktywna krytyka jak najbardziej była.
Chodzi o znakomite audycje Jana Pospieszalskiego w programie I, a na antenie Polskiego Radia 24 dwa programy Łukasza Warzechy.
Zastanawiając się nad tym, czy w latach 2005/2007 PiS prezentował lepszą jakość najlepiej powiedzieć i sam tak uważam, że trudno do końca to porównywać, bowiem jak pamiętamy, a młodszym czytelnikom wyjaśniam był to rząd koalicyjny z niestabilną większością. Tak więc rządził w istocie zbyt krótko, żeby zdziałać więcej dobrego, niż wtedy by mógł, ani też nie mógł mocniej zaszkodzić w tak krótkim czasie.
Jeśli chodzi o to wszystko, co PiS zrobił dla niepełnosprawnych oczywiście to prawda dobrze o tym wiem, że nie miał wyjścia i musiał pochylić się nad różnymi aspektami z tym związanymi.
Zyskałby rzecz jasna więcej w odbiorze społecznym, gdyby zajął się tym na samym początku, a nawet wtedy w latach 2005/2007.
Wielu może powiedzieć i będzie mieć rację, że PiS nie zrobił nikomu łaski działając w tym obszarze, bo to powinno być zrobione niezależnie od opcji. Zgadzam się ze stanowiskiem Marka Kutarby, jakie zawarł w kilku swoich artykułach na łamach Forum Polskiej Gospodarki, że kształtując czytelny system podatkowy oprócz podatku liniowego powinien być ten dodatkowy komponent, czyli podatek solidarnościowy.
A co się nie udało obecnej opcji?
Powszechnie wiadomo o problemach psychiatrii dziecięcej, ale tak byłoby tym bardziej przy władzy strony przeciwnej. To zresztą wypłynęło na skutek koronapsychozy, dlatego tyle się o tym mówi, bo wcześniej było cicho na ten temat, więc to akurat sprawa całej karuzeli.
Podsumowując bierność wyborcza w najbliższym głosowaniu dla osób rozsądnie myślących powinna być mimo wszystko ostatecznością, a zamiast tego trzeba obserwować wszelkie ruchy po naszej stronie i wyłuskać dobrych kandydatów w swoich okręgach, a i może uda się dokonać wiele dobrego.
Warto jeszcze pochylić się nad sprawą frekwencji wyborczej w ogóle kiedy jest zła, a kiedy właściwa. Dobra jest wtedy, gdy jest osiągnięta przez ludzi politycznie świadomych, a nie podatnych na manipulacje.
Fot. Edycja KP/opublikowano na podstawie prawa do cytatu.
Zostaw komentarz