Pamiętacie na pewno ten dzień, kiedy posłowie PiS obronili premier Beatę Szydło przed wotum nieufności, a w kilka godzin później PJK wprowadził w życie decyzje o jej zastąpieniu przez MM?
Wygląda na to, że – także i tym razem w pogoni za unijną mamoną – PJK dał właśnie zielone światło dla warunkowej kapitulacji na odcinku „reformowania” sądownictwa. Jeśli bowiem zmiany o których mowa niżej wejdą w życie, to obroniony wczoraj w Sejmie pan Zbyszek będzie mógł wprawdzie jeszcze rezydować w swoim gabinecie przez kilka miesięcy, ale z jego siedmioletniej krucjaty przeciwko „nadzwyczajnej kaście” zostaną już tylko wspomnienia.
Oczywiście może też demonstracyjnie podać się do dymisji i zerwać koalicję z PiS, ale jakoś nie bardzo wierzę, że to zrobi. Aż taki wyrywny to on jednak nie jest. Będzie natomiast dalej testował cierpliwość PJK, atakując coraz ostrzej kapitulancką politykę partii-matki przed Brukselą. To oczywiście na wypadek gdyby PJK ostatecznie stracił cierpliwość i wiosną przyszłego roku wykreślił ziobrystów z list „Zjednoczonej” Prawicy.
Zanim jednak wspomniane zmiany wejdą w życie, dojdzie też do ciekawej rozgrywki po stronie opozycji, której najsłabszy sondażowo element czyli PSL, wykona za chwilę bardzo ryzykowny manewr. Jeśli bowiem posłowie tej partii jako jedyni z opozycji poprą nowelizację ustawy o SN, to spotka ich zmasowany atak ze strony antypisowskich radykałów. Kto wie czy nie silniejszy od tego jaki spotkał Lewicę, gdy poparła onegdaj ustawę o KPO. A wtedy może się okazać, że zamiast spodziewanego przez Kosiniaka-Kamysza zysku wizerunkowego („to dzięki nam do Polski popłyną miliardy z Brukseli”) do PSL może na nowo przylgnąć „formuła Pawlaka”, który przed laty na pytanie o to kto wygra najbliższe wybory odpowiedział: „nasz przyszły koalicjant”.
A Pawlak już wrócił (po raz trzeci zresztą – gratuluję rekordu) do władz PSL. A zatem PSL, jeśli nie chce ryzykować przylepienia mu łatki „koła ratunkowego” PiS, co mogłoby mu wyborczo bardzo zaszkodzić (ostatnie sondaże nie są dla tej formacji oględnie to ujmując zbyt pomyślne), powinien sobie poszukać przy głosowaniu jakiejś „ciotki-przyzwoitki” z szeregów opozycji.
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Zostaw komentarz