„Najlepszy czas na posadzenie drzewa był 20 lat temu. Drugi najlepszy czas jest teraz.”
To przysłowie chińskie nie jest tylko radą ogrodniczą. To zdanie jest jak lustro – odbija w nim nasze życie pełne odkładania, wymówek i złudzeń, że jutro będzie łatwiej. Problem w tym, że jutro nigdy nie nadchodzi.

Mój ulubiony filozof Søren Kierkegaard pisał: „Życie można zrozumieć tylko patrząc wstecz, ale przeżyć je można tylko patrząc naprzód.”

Paradoks czasu – zrozumienie przychodzi za późno, a działanie odkładamy na później. Ileż to razy powtarzamy: „zacznę od poniedziałku”, „od nowego roku”, „kiedy się ustabilizuję”. To mit o idealnym momencie, którego nie ma.

Psychologia behawioralna zna to zjawisko dobrze – to tzw. prokrastynacja. Joseph Ferrari, badacz z Uniwersytetu DePaul, wykazał, że nawet 20 proc. ludzi chronicznie odkłada ważne rzeczy, żyjąc w wiecznym „kiedyś”. A jednak każdy dzień zwłoki to dzień stracony.

Viktor Frankl w książce: „Człowiek w poszukiwaniu sensu” napisał, że sens życia odkrywamy tylko wtedy, gdy odważymy się działać „tu i teraz”, nawet w najbardziej skrajnych warunkach. Choćby w takiej rzeczywistości jak obecna.

Stoicy też wiedzieli, że czas jest jedynym prawdziwym dobrem. Seneka pisał: „Nie otrzymujemy krótkiego życia, lecz je skracamy. Nie brakuje nam czasu, ale tracimy go.” Gdybyśmy traktowali każdy dzień jak dar, a nie jak walutę, którą można dowolnie rozmieniać na drobne, żylibyśmy inaczej – pełniej, odważniej.

Ktoś powie: „ale ja już zmarnowałem tyle lat”. To kolejna iluzja. To, co minęło, już nie istnieje, a przyszłości jeszcze nie ma. Jest tylko dziś – drugi najlepszy moment.

Drzewo, którego nie posadziliśmy 20 lat temu, mogłoby już dawać cień i owoce. Ale jeśli zasadzimy je dzisiaj, za rok da pierwszy cień, za kilka lat wyda owoce. Nigdy nie będzie owoców, jeśli nigdy nie zaczniemy.

Dlatego nie czekaj. Naucz się tego języka, o którym marzysz. Zadzwoń do przyjaciela, z którym zerwał się kontakt. Otwórz notes i zacznij pisać książkę, którą nosisz w głowie od dekady. Zadbaj o zdrowie, zanim organizm sam upomni się o uwagę.

Bo jeśli nie dziś, to kiedy?

I może właśnie w tym tkwi największa mądrość: życie zaczyna się wtedy, gdy przestajemy oglądać się za siebie i wreszcie zakasujemy rękawy.