Dobiega końca drugi dzień Zielonych Świąt – dokładnie 50 dni po Zmartwychwstaniu (stąd inna tradycyjna nazwa święta – „Pięćdziesiątnica”).
Zawsze Zielone Świątki kojarzą mi się z inną nieco jeszcze rzeczywistością niż tylko religijna – choć nie całkiem też znowuż od niej oddzielną.
To wyjątkowe święto w kulturze rycerskiej średniowiecznej Europy. Szczególne miejsce mające w świecie legend arturiańskich.
Czytamy u Thomasa Maloryego, w jego wielkim klasycznym dziele „Le Morte Darthur” (wydanym po raz pierwszy – drukiem! – w 1485 r., przez Williama Caxtona – pierwszego angielskiego drukarza), w części trzeciej, w końcu rozdziału XV:
„Następnie król ustanowił wszystkich swoich rycerzy, a tym, którzy pochodzili z ziem ubogich, nadał ziemie.
I nakazał im, aby nigdy nie dopuszczali się gwałtu ani morderstwa i zawsze uciekali przed zdradą; również, by w żadnym wypadku nie byli okrutni, lecz okazywali miłosierdzie temu, kto prosi o nie, pod groźbą utraty honoru i statusu rycerza króla Artura; i by zawsze wspierali damy, panny i wdowy, a nie uchybili ich czci pod groźbą śmierci. Ponadto nakazał, aby żaden z mężczyzn nie podejmował walki w niesłusznej waśni, o żadne prawo ani o żadne dobra doczesne.
Na to przysięgali wszyscy rycerze Okrągłego Stołu, zarówno starzy, jak i młodzi.
I co roku przysięgę tę powtarzali podczas wielkiego święta Pięćdziesiątnicy”.
To arturiańska „Pentecostal Oath”. Nie wiem na ile prawdziwa, ale czy nie piękna…?
Walter Crane, „La belle Dame Sans Merci”, 1865 r.
Zostaw komentarz