Swego czasu, jako jeszcze nastolatek, głęboko siedziałem w tym temacie. Pisałem eseje i nawet próbowałem pisać jakieś twory literackie, które malowały to, jak doświadczenie wyciągnięte z frontów Pierwszej Wojny Światowej wpłynęło na twórczość Bułhakowa.
Można mieć szacunek i zamiłowanie do niego jako twórcy.
Ale zarazem osobiście nigdy nie miałem wątpliwości, że sama idea Ukrainy jako państwa i Ukraińców jako odrębnego, pełnowartościowego narodu, który może mieć jakąś własną kulturę, język, sztukę… przez Bułhakowa zawsze była traktowana z otwartą pogardą.
Tak, urodził się w Kijowie… jako Rosjanin w rosyjskim dla niego Kijowie. Żadnego innego Kijowa sobie nie wyobrażał. Dla niego to była niepodzielna część wielkiego państwa rosyjskiego. „Mat’ gorodov russkikh”… jak to mówią Rosjanie. I pod tym względem, bez żadnego cienia wątpliwości, i on sam, i jego twórczość nie tylko są częścią rosyjskiej kultury z tego prostego powodu, że on sam miał pewność co do tego, że jest Rosjaninem, pisze po rosyjsku i jego twórczość jest częścią rosyjskiej literatury, ale są też częścią idei imperialnej Rosji.
Dla tego człowieka Ukraina poza Rosją nie istniała, więc nie dziwi mnie, że jego pomnik został zlikwidowany. Dla współczesnej Rosji pomniki Bułhakowa, Puszkina i Tołstoja to nie są pomniki twórcom. To są znaki imperialnej obecności. Tu jest Rosja, tu rządzi jej język i jej kultura. Rosjanie tego typu rzeczy traktują wyłącznie instrumentalnie.
Zostaw komentarz