Wielka szkoda. Przyznam się Wam, że z baaardzo wielu śledztw jakie prowadzi(ła) nasza prokuratura, to było moim ulubionym. Wszczęto je ledwie dekadę temu, dokładnie w sierpniu 2016 r.
Wcześniej dobrych kilka miesięcy zajęło panu Zbyszkowi, który wszak kolejną misję uzdrawiania prokuratury rozpoczął w marcu 2016 r., gdy ponownie połączono stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, znalezienie chętnych. Oczywiście chętnych prokuratorów. Ale w końcu jacyś się znaleźli.
I właśnie w sierpniu 2016 r. rozpoczęło się śledztwo ws. zdrady dyplomatycznej, jakiej Donald Tusk miał się dopuścić przy okazji katastrofy smoleńskiej.
Lata mijały, a ja podejrzewałem, że akt oskarżenia jest już gotowy i czeka na Tuska, gdy tylko powróci do Polski. Ten jednak wrócił w 2021 r., w dodatku bez żadnego immunitetu, i… nic się nie wydarzyło. Pomyślałem sobie wtedy, że pan Zbyszek trzyma ten akt oskarżenia na wybory w 2023 r. Nic z tego.
Wtedy wymyślili tę bieda-komisję Sławka Cenckiewicza, której strachliwy Duda powyrywał zęby zanim zdołała Tuska ugryźć.
Po wyborach wydawało mi się, że ludzie Tuska natychmiast ukręcą głowę temu śledztwu z wiadomych powodów. Jednak dzielni prokuratorzy pracowali dalej. Przez te wszystkie lata w trakcie śledztwa przesłuchali 488 świadków i wystąpili o międzynarodową pomoc prawną do kilku państw. Wprawdzie nie wiadomo, ile tomów akt zgromadzono, ale podejrzewam, że co najmniej kilkaset.
Niestety, nawet najpiękniejsze śledztwa kiedyś muszą się skończyć, co właśnie jak czytam nastąpiło (link TUTAJ).
Jeśli jednak po przyszłorocznych wyborach pan Zbyszek powróci na dawne stanowisko, a jak nie on, to jakiś zasłużony uczestnik jego komanda to pojawi się szansa.
Szansa na wznowienie śledztwa, które na pewno umorzono wskutek nacisków trwających ponad dwa lata. Nie ulega natomiast wątpliwości, że jeszcze nie wszystkich świadków przesłuchano (np. ja nie zostałem przesłuchany), na pewno też pojawią się nowe dowody. I będzie sobie to śledztwo trwać aż do śmierci głównego podejrzanego. Albo i dłużej, bo w końcu wszyscy wiemy, że owej zdrady nie dopuścił się samodzielnie.
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Zostaw komentarz