Dr hab. Sławomir Cudak, dziś profesor Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, znalazł się w samym centrum zmian personalnych na uczelni. Jego kariera (??) naukowa prowadzi jednak przez Rużomberok — jeden z ośrodków zagranicznej (takich nadal jest sporo – o czym dalej), a ściślej rzecz biorąc, słowackiej „turystyki habilitacyjnej”. Jeszcze ciekawsza jest chronologia: po zmianie zasad uznawania słowackich docentur w Polsce Cudak pojawia się w strukturach tworzonej właśnie uczelni służb państwowych. A w jej otoczeniu znajdziemy również osoby z dyplomami Collegium Humanum. Przypadek? Czas na pytania.
Rużomberok. Słowo, którego polskie środowisko akademickie długo nie chciało słyszeć.
Nazwisko Sławomira Cudaka nie pojawiło się w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości wczoraj. Oficjalny profil AWS podaje, że Cudak uzyskał w 2008 roku stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki na Katolickim Uniwersytecie w Rużomberku. Doktorat zdobył wcześniej, w 2005 roku, w Instytucie Badań Edukacyjnych w Warszawie.
I właśnie oberok jest tutaj słowem-kluczem. Nie dlatego, że każdy, kto uzyskał tam kwalifikację, automatycznie powinien być uznany za osobę pozbawioną dorobku. Takiego wniosku nie wolno wyciągać bez analizy konkretnego postępowania habilitacyjnego.
Problem jest inny.
Polska przez lata miała system, w którym słowacki tytuł naukowo-pedagogiczny docenta korzystał z automatycznego uznawania na podstawie umowy międzynarodowej. Sytuacja ta
obowiązywała do 31 maja 2016 roku. Liczba osób (doktorów) korzystających z tej ścieżki uzyskania habilitacji jest trudna nawet do oszacowania. Praktycznie na każdej uczelni jest ich kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt. Niewiele osób miało odwagę o tym mówić i zabiegać o zmianę systemu. Poza prof. Śliwerskim jest nim także dr hab. Józef Brynkus prof. UKEN w Krakowie. Brynkus niemal od początku VIII kadencji Sejmu RP zajął się tą sprawą, wydeptując ścieżki do ministra Jarosława Gowina a potem do wiceministra Aleksandra Bobko oraz interpelując, aby ta droga została zablokowana. Brynkus określał słowackie habilitacje mianem naukowej patologii, dążył do wprowadzenia legislacji, która ukróciłaby ten proceder. Można przyjąć, że pod wpływem także jego interpelacji doszło do jej faktycznego zablokowania (https://pressmania.pl/koniec-z-latwizna-w-uzyskiwaniu-habilitacji-na-slowacji/).
Działania Brynkusa zakończyły się, jak pokazała historia połowicznym sukcesem. Co prawda habilitacje słowackie zostały zlikwidowane, ale inne podobne rozwiązania – np. bułgarskie, są zachowane. I ministerstwo pod kierunkiem ministra Kulaska nic w tej sprawie nie robi. Pisaliśmy o tym w artykule; Habilitacyjny stachanowiec z UKEN (https://pressmania.pl/habilitacyjny-stachanowiec-z-uken-w-krakowie/). Skorzystał z tego bułgarskiego rozwiązania jeden z adiunktów UKEN, habilitując się w Płowdiw w Akademii Bezpieczeństwa Narodowego i Informacyjnego.
Wracając do Cudaka Czy to oznacza, że habilitacja Cudaka była i jest nieważna?
Nie. I trzeba to powiedzieć jasno. Cudak uzyskał ją w 2008 roku, a więc w czasie, kiedy obowiązywały inne przepisy i zasady. Osoby posiadające wcześniejsze słowackie docentury korzystały z ochrony praw nabytych. Ale to wcale nie kończy sprawy. Wręcz przeciwnie.
2016 rok zmienił zasady. Nadzorowi tej uczelni nie przeszkadzało to, że jest on beneficjentem słowackich habilitacji, o marnej jakości, które zostały „uwalone” w połowie 2016 roku. I nadzór Ziobry i ziobrystów zatrudnia go w 2019 w uczelni, noszącej obecnie nazwę Akademii Wymiaru Sprawiedliwosci. Zresztą nie ma się temu co dziwić, bo przecież środowisko parlamentarne Ziobry posłusznie zagłosowało za ustawą o nauce i szkolnictwie wyższym autorstwa Gowina w 2018 roku i zbiera tego dziś w tej uczelni owoce. Paradoks polega też na tym, że i obecne władze w ministerstwie nauki i szkolnictwa wyższego nie robią nic, albo niewiele, by uzdrowić sytuację w tym obszarze. I trochę się trzeba dziwić jednak prezesowi Kaczyńskiemu, że oburza się, iż w proteście pod budynkiem AWS nie było przedstawicieli innych środowisk opozycyjnych wobec Tuska. Bo przecież wiedzieć powinien, że Cudaka zatrudnili jego ludzie – co prawda ziobrzysci, ale jednak „nominaci” prezesa Kaczyńskiego.
Czy Cudak miał prawo posługiwać się habilitacją z 2008 roku?
Tak miał i ma prawo. Pytanie powinno brzmieć zupełnie inaczej: Kto i na jakiej podstawie zdecydował w 2019 roku, że osoba z habilitacją uzyskaną w Rużomberku (na uczelni, której władze słowackie i tak takie uprawnienia cofnęły) zostanie zatrudniona w nowo tworzonej uczelni służb państwowych i obejmie stanowisko profesora uczelni? To jest pytanie o politykę kadrową, a nie o unieważnianie dyplomu.
Profesor nie spada z nieba.
W debacie publicznej bardzo łatwo powiedzieć: „Przecież miał habilitację”. Owszem miał i ma. Ale posiadanie stopnia doktora habilitowanego i zatrudnienie na stanowisku profesora uczelni to nie jest dokładnie to samo. Czy AWS i jej poprzedniczka zastosowały wobec niego normalną, przejrzystą procedurę kadrową? Czy analizowano kontrowersje dotyczące Rużomberoka?
To nie są pytania o politykę. To są pytania o standardy państwowej uczelni. Pytamy natomiast, czy ktoś w procesie zatrudnienia Cudaka przeprowadził rzeczywistą weryfikację jakości i historii tej kwalifikacji.
Dzisiaj Cudak ma kierować Akademią. Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek w dniu 9 września 2026 roku ostatecznie utrzymał decyzję o odwołaniu Michała Sopińskiego z funkcji rektora-komendanta AWS. Po powstaniu wakatu Senat AWS wskazał Sławomira Cudaka jako osobę wykonującą obowiązki rektora-komendanta. Ministerstwo podkreśliło, że ma to charakter przejściowy i nie jest równoznaczne z powołaniem na pełną kadencję.
Jednak pytaniem otwartym jest jak długo Cudak na tym stanowisku będzie, bo choć minister Żurek zażądał od senatu AWS w terminie do 14 dni rozpoczęcie procedury wyborczej, to jak świadczy przykład UKEN, gdy nie ma takiego jednoznacznego zapisu w statucie, to tymczasowy p.o. rektora może nim być znacznie dłużej, zgodnie z polską zasadą, że rozwiązania tymczasowe są najbardziej trwałe
I właśnie dlatego pytania o drogę zawodową Cudaka nie są dzisiaj akademicką ciekawostką. Dotyczą osoby, która realnie kieruje państwową uczelnią związaną z wymiarem sprawiedliwości. Żurek powinien na nie odpowiedzieć.
Minister sprawiedliwości ma prawo powoływać, odwoływać i nadzorować określone elementy funkcjonowania AWS w ramach ustawowych kompetencji. Ale skoro właśnie doszło do tak głębokiej zmiany personalnej, warto zapytać:
1. Czy minister Waldemar Żurek znał szczegółowo historię habilitacji Sławomira Cudaka w Rużomberoku przed tym, zanim Cudak zaczął wykonywać obowiązki rektora-komendanta?
2. Czy ministerstwo analizowało jego dokumentację kadrową?
3. Czy sprawdzono procedurę, w której Cudak został zatrudniony w poprzedniczce AWS?
4. Czy sprawdzono, kto i na jakiej podstawie powierzył mu stanowisko profesora uczelni?
5. Czy ministerstwo zna związki zawodowe i naukowe osób związanych z AWS, które posiadają kwalifikacje uzyskane w Collegium Humanum?
To ostatnie pytanie nie oznacza oczywiście, że ukończenie Collegium Humanum samo w sobie dowodzi jakiejkolwiek nieprawidłowości. Nie dowodzi. Ale skoro polskie państwo prowadziło i prowadzi poważną debatę o jakości ścieżek awansu akademickiego, standard powinien być jeden: pełna transparentność.
Akademia Wymiaru Sprawiedliwości nie może mieć tajemnic. To nie jest prywatna szkoła biznesu.
To uczelnia, której działalność jest związana z państwem, wymiarem sprawiedliwości i służbą więzienną. Dlatego obywatel ma prawo wiedzieć: kto zatrudnia profesorów, na jakiej podstawie, jak sprawdzane są ich kwalifikacje, kto podejmuje decyzje kadrowe i czy wobec wszystkich kandydatów stosowane są takie same standardy.
Jeżeli dokumenty potwierdzą, że wszystko odbyło się prawidłowo — sprawa jest zamknięta.
Jeżeli dokumenty pokażą coś innego — będziemy mieli problem znacznie poważniejszy niż jedna habilitacja z Rużomberoka. Będziemy mieli problem z mechanizmem tworzenia elit akademickich w instytucji, która ma uczyć ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości.
I jeszcze jedno Niech nikt nie próbuje tej sprawy sprowadzić do prostego hasła:
„Cudak ma habilitację z Rużomberka, więc się nie nadaje”.
To byłoby zbyt proste. Prawdziwe pytanie brzmi:
Czy po aferze wokół słowackiej „turystyki habilitacyjnej” polskie instytucje publiczne wyciągnęły jakiekolwiek wnioski, czy po prostu uznały, że skoro papier formalnie się zgadza, to cała reszta nie ma znaczenia?
I właśnie na to pytanie AWS, jej Senat oraz Ministerstwo Sprawiedliwości powinny odpowiedzieć opinii publicznej.
Pressmania.pl będzie pytać dalej.
Źródła i dokumenty
– „Oficjalny profil dr. hab. Sławomira Cudaka – Akademia Wymiaru Sprawiedliwości”
– „Profil Sławomira Cudaka w serwisie naukowym AWS”
– „Profil Wiesława Zawadzkiego – AWS – informacja o Executive MBA w Collegium Humanum”
– „Posiedzenie Senatu RP – informacje NAWA o słowackiej „turystyce habilitacyjnej” i Rużomberku”
– „Komunikat Akademii Wymiaru Sprawiedliwości z 10 września 2026 r.”
– „Ustawa – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, tekst w ELI„
Zostaw komentarz