Relacje ojca z córką są zasadniczo różne od związków ojca z synem. Na różnych fundamentach są budowane i co ciekawe te dzieciaki doskonale to wyczuwają.
Ola łaknie wręcz przytulenia, bliskości. Widząc w tacie superbohatera, którym nie jestem, bo dostatecznie dużo spraw spieprzyłem w swoim zyciu. Ale staram się, wciąż się podnoszę z pozycji leżącej. Żałuję, że nie widuję jej na codzień zasypiającej i budzącej się ze snu. Takiej codziennej, prozaicznej Oli, a nie takiej odwiedzającej ojca popołudniami.
Taki mały-głośny apel do tych, którzy się rozwodzą i wierzą kretynom-psychologom, że to wszystko można urządzić tak, żeby dzieci nie były poszkodowane. Bo trzeba rozmawiać, tłumaczyć, bla bla bla.
Tak nie jest. Oni kłamią.

Dziecko potrzebuje mieć matkę i ojca w jednym kawałku. Koniec, kropka.
p.s. Proszę sobie darować komentarze, że skoro jedno drugie zabija zardzewiałym nożem, to rozstanie jest lepszym rozwiązaniem (także dla dziecka niby). Lepszym rozwiązaniem jest niezabijanie i uczenie się szacunku. Ale to jest trudniejsze rozwiązanie.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz