Narracja   romantycznej   legendy opowiadała o powiązaniach rodzinnych  mojej żony  z Krzysztofem Kamilem Baczyńskim. Według niej nasze dzieci i ich dzieci oraz prawnuczka  Łucja  miały być  kuzynkami i kuzynami  wprawdzie dosyć odległymi poety, ale zawsze był to  powód do  pewnej  dumy. Przekazywana  ustnie  opowieść o miłości bogatej córki fabrykanta do – rzemieślnika Mojżeszowego wyznania wywodziła  powinowactwo, a nawet pokrewieństwo  od  prapradziadka  Adamskiego, którego  jedna  córka  Walentyna Strycharzewska , była  prababką żony, a druga  Wanda  wyszła za mąż za Ludwika Hirschmana, którego z kolei  siostra  Karolina…  miała poślubić   Maksa Zieleńczyka,    a  owoc tego związku  córka Stefania  miała być  matką poety.

Genealogiczną podstawą do  stworzenia tej paranteli, był akt  ślubu rodziców  poety, w którym wymieniono  również  rodziców  panny młodej  Stefani — Karoliny Hirschman i Maksa Zieleńczyka

„Odbyło się to w Warszawie w parafii Wszystkich Świętych 27.10 (09.11) 1911 roku o godz.19.00. Ogłasza się, że w obecności świadków Stanisława Dmochowskiego – kasjera i Bronisława Borowskiego – księgowego, obaj pełnoletni, zamieszkałych w Warszawie, zawarto tego dnia w tutejszym kościele związek małżeński między Stanisławem Augustynem Baczyńskim, 21 letnim kawalerem, literatem urodzonym we Lwowie, synem żyjących Zygmunta i Józefy, urodzonej / z domu? Kowalskiej, małżonków Baczyńskich, zamieszkałych w Warszawie przy ul. Wspólnej 1489 w parafii Św. Barbary a Stefanią Zieleńczyk, 21 letnią panną, ur. w Warszawie, córką żyjących Maksa i Karoliny urodzonej / z domu Hirschman, małżonków Zieleńczyk, zamieszkałych w Warszawie przy ul. Siennej 1473(74) tutejszej parafii. Małżeństwo to poprzedzone było ogłoszonymi tylko jeden raz zapowiedziami w parafii Św. Barbary i tutejszej dn. 23 października (05.11) bieżącego roku. (1911). Para zwolniona była z ogłoszenia dodatkowych 2 zapowiedzi INDUKT na mocy pozwolenia udzielonego jej przez Warszawskiego Arcybiskupa metropolity z dn. 25.10 (07.11) pod numerem 6012. Nowożeńcy ogłosili/przyznali, że żadna umowa przedmałżeńska nie została wcześniej między nimi zawarta. Ślub kościelny udzielony został młodej parze przez księdza kanonika Juliana Biały, wikarego tutejszej parafii Św. Barbary. Ów akt/dokument został odczytany w obecności nowożeńców i świadków i przez w/w osoby podpisany.
Stanisław Dmochowski Stefania Zieleńczyk Bronisław Borowski Stanisław Augustyn Baczyński.”

Dziadek Maks  Krzysztofa Kamila został przez rodzinę zaakceptowany, a ich wnukiem  wszyscy żeśmy się chełpili.

Do czasu, jednak kiedy to  obrosłem w genealogiczne pióra …i owa parantela  zaczęła się mi wydawać mocno podejrzana.

Przede wszystkim przez to, iż Maksa  czapnika, od  Karoliny

dzieliło  prawie wszystko, nie tylko religia, ale głównie   pozycja społeczna.

Ta koligacja  nie dawała mi spokoju. Nie miałem jednak wystarczających dowodów, żeby ją zakwestionować.

Chociaż  wzmianka prasowa  z 1861 r. informująca o śmierci  hipotetycznego ojca  Karoliny poważnego fabrykanta  Augusta   Hirschmana i  o tym kto po nim odziedziczy udziały w wielkiej cukrowni  w Przeździatce podsyciła moją nieufność.

W informacji stało wyraźnie, iż poza  wdową po nieboszczyku dziedziczą synowie: Ludwik (późniejszy mąż siostry prababki), Stanisław, Adam i córka – Maria. O Karolinie  nie było  ani słowa!

Posługując się wyłącznie  w swoich badaniach Internetem, korzystam z osiągnięć innych i to jest też w genealogii wspaniałe. Wielu bowiem, często młodych pasjonatów dzieli się owocami swojego poszukiwawczego trudu – nie oczekując nic w zamian. Przychodzą z pomocą w znalezieniu odpowiedniego dokumentu, albo podpowiadają, gdzie go można znaleźć. Tak też było, kiedy strapiony dzieliłem  się  z moimi  podejrzeniami – dostarczono mi akt chrztu starszej siostry Stefani ( matki poety) – Sabiny.

 „Działo się to 20 kwietnia (trzeciego maja) 1905 r. w Warszawie w parafii Wszystkich Świętych [?] o 6 wieczorem. Oświadczamy, że w obecności świadków Bronisława Borkowskiego, księgowego, i Stanisława Dmochowskiego, handlowca, pełnoletnich, zamieszkałych w Warszawie, odbył się w tym miesiącu na podstawie zezwolenia Warszawskiej Rzymsko-Katolickiej Kancelarii Duchownej z dnia 14 (27) kwietnia pod numerem 1765, obrządek Chrztu Świętego Sabiny Zieleńczyk, lat 23, urodzonej w Warszawie, córki Maksymiliana i Karoliny z domu Hirszman, której na Chrzcie Świętym dano na imię Sabina, pozostawiając jej także jej nazwisko Zieleńczyk. Jej rodzicami chrzestnymi byli Bronisław Borowski [tu już bez k w nazwisku] i Maria Konrad. Akt ten obecnym przeczytany został i podpisany przez nas i przez nich.”

Dokument ten  poważnie poddawał w wątpliwość, udzielone mi  w rodzinie Hirszmanów zapewnienie, iż  warszawski kapelusznik Maks, dążąc do ślubu z Karoliną – porzucił dotychczasowe, mojżeszowe wyznanie i wziął z nią ślub w kościele katolickim. Przecież, jakby tak było – to ich córka nie musiałaby dopiero w  wieku 23 lat  być chrzczona  w kościele katolickim ?

W genealogii dowody odnajduje się nie tylko w przepastnych archiwach, ale również i na cmentarzach.

Maksymilian  i Karolina z Hirszmanów Zieleńczykowie dziadkowie poety  pochowani zostali  na cmentarzu żydowskim w przy ul. Okopowej w Warszawie.

A ja  w końcu początkujący genealog  z   jednej strony miałem satysfakcję wyprostowania  nieistniejącego   związku, a z drugiej — odczuwałem   żal, że  zniszczyłem  piękny rodzinny  mit.  Teraz nawet  niekiedy myślę, że może byłoby lepiej, żebym przy tej paranteli nie majstrował.