Jutro pożegnamy 2021 rok. Przeanalizujmy przeszły czas.
Od 2020 roku funkcjonujemy w innej, nieznanej rzeczywistości.

Szliśmy przez gąszcz trudnych spraw również w latach poprzednich. Wiara, nadzieja wielokrotnie pozwalały wydostać się na prosty odcinek. Zdobyte szczyty, to nasze zwycięstwa. Wracała radość, szczęście.

Dni od 2020 roku powoli zaczęły zmieniać tok pojmowania, co tak naprawdę jest najważniejsze. Brak stabilizacji, niepewność, ograniczenia w wielu obszarach skutecznie uderzają w naszą psychikę do życia w lęku o kolejne jutra. Zewsząd spływają informacje o żniwie, które rozsiała pandemia.

Inne choroby też nie zniknęły.
Najczęściej przytaczanymi słowami są cierpienie, samotność, zgon…

Zapewne wielu z nas pożegnało bardzo bliską osobę, krewnego, przyjaciela, znajomego. Każdego roku nastają rozstania – to oczywiste. W okresie pandemii toczą się wielkie dramaty samych chorych, jak i ich rodzin.

Do 2020 roku mogliśmy czuwać przy łóżkach szpitalnych. Okazywaliśmy ostatnie gesty miłości, czułości, bliskości. Wracaliśmy wspomnieniami do najpiękniejszych wspólnie spędzonych chwil. Czasami na zmęczonych chorobą twarzach dostrzegaliśmy delikatny grymas uśmiechu. Teraz odchodzą samotnie w gronie personelu medycznego.
Zapewne te sytuacje są najbardziej bolesne. Trauma wbita w umysł na zawsze.

Nikt z nas jeszcze kilka lat wstecz nie wyobrażał sobie tragedii, która nas obecnie osacza. Zamykamy się w swoich domach, unikamy spotkań, rozmów. Mijając ludzi na ulicy, w sklepie nie widzimy uśmiechu, jak i smutku. Maseczki szczelnie kryją nasze emocje.

Zdalna praca, zdalne nauczanie eliminują wzajemne kontakty. Rodzi się obojętność na los drugiego człowieka.

Jedno trzyma się całkiem dobrze – złość, zwady, podziały.
Gaśnie empatia, życzliwość, wyrozumiałość.

Nie traćmy zdrowia na dyskusje o polityce. Osobiście dawno przestałam odbierać polityczne gierki na serio.
Wszyscy zawodzą – od lewej do prawej strony.

Był czas, kiedy angażowałam się w wiele sprawach, nade wszystko tam, gdzie krzywdzono słabszych.
Udało mi się wraz z setkami innych zatrzymać likwidację subkont w Fundacjach. Moja determinacja doprowadziła do zmiany zapisów w Ustawie o zbiórkach publicznych.

Czy ktoś, prócz niewielkiej grupy osób to pamięta, wie, kto walczył z całych sił o sprawiedliwość? Nie, zwyczajnie nie. Nigdy nie zabiegałam o poklaski, nie miałam „parcia na szkło”. To nie moja bajka.

Róbmy wszystko, aby zachować człowieczeństwo. W takim pędzie, beznadziejnej atmosferze za czas jakiś staniemy się niczym sterowane roboty.

Zmieniajmy ten świat na lepszy zaczynając od siebie.
Siejmy mimo wszelkich barier dobro. Przekazujmy dzieciom, wnukom piękne wartości. Marzenia do spełnienia? – nie wiem.

Zdrowia, spokoju życzę 💞💔

Al Bano & Romina Power – „Liberta”