Uważam, że rok 2022 będzie dla Prawa i Sprawiedliwości rokiem przełomowym nie tylko ze względu na pandemię, konflikty z Unią i graniczny. Największe zagrożenie dla gwałtownego spadku poparcia dla rządzących będzie inflacja która może osiągnąć poziom dwucyfrowy oraz fala podwyżek związanych z prądem i gazem nie o kilka procent, a o kilkadziesiąt.

Jak poinformował Urzędu Regulacji Energetyki (URE), ceny prądu i gazu dla odbiorców indywidualnych wzrosną od stycznia 2022 r. średnio o 24 proc., i 58 proc. Ponieważ są to nośniki cen, to tarcze antyinflacyjne w postaci dopłat do rachunków dla najbiedniejszych mogą nie wystarczyć, bowiem uderzą w całe społeczeństwo.

Co chwilę w publicznych środkach przekazu jesteśmy informowani o tym, iż wzrost cen energii i gazu dotyczą całej Unii, a nie tylko Polski i są spowodowane wysokimi cenami uprawnień do emisji CO2, zmniejszeniem dostaw gazu rosyjskiego oraz wysokich cen ropy na rynkach światowych.

Tylko, jaka to pociecha dla płacącego?

Inflacja w Polsce jest wypadkową wielu czynników. Do nich należą m.in. 

– rządowe tarcze antyinflacyjne,
– przestawianie energetyki na zieloną energię
– wzrost kosztów produkcji wynikających z przerwania przez pandemię łańcuchów dostaw, co przełożyło się na zakłóceniem procesów wytwarzania,
– rosnące cen energii elektrycznej ropy i gazu, surowców,
– rosnące koszty transportu drogą morską, co wpływa na ceny importowanych wyrobów gotowych i półproduktów,
– niedoboru produktów na rynku,
– rekordowo niskich stóp procentowych NBP,
– wysokiego popytu konsumpcyjnego,
– regulacji unijnych dotyczących wywozu śmieci, które doprowadziły do chaosu i eskalacji cen.

Gdy wyborca Zjednoczonej Prawicy stwierdzi, iż dotychczasowe wynagrodzenie nie zapewnia mu przetrwania z wypłaty do wypłaty, nie mówiąc o odłożeniu gotówki na zakup nowej pralki, lodówki czy telewizora, to nie będzie rozważał, co jest skutkiem zaistniałej sytuacji i co do tej pory zrobił dla niego premier M. Morawiecki. Całą złość skupi na rządzących. Nie pomogą kolejne pakiety antyinflacyjne, bo nie wszyscy je otrzymają, natomiast horrendalna inflacja dotknie wszystkich.

W grudniu 2019 r. na szczycie Rady Europejskiej unijni przywódcy (w tym Polski) zgodzili się na Zielony Ład tzn. neutralność klimatyczną do 2050 r., ponieważ chcą by UE była nie tylko liderem w globalnej walce ze zmianą klimatu, ale uczynienie z Europy pierwszego na świecie kontynentu wolnego od emisji gazów cieplarnianych.

Tylko, że Europa jest osamotniona w walce o czyste powietrze, bowiem w najbliższych la­tach tylko w pięciu krajach azjatyckich powstanie po­nad 600 nowych elektrow­ni węglowych

Jakimś dziwnym trafem podczas wymiany przez rządzących przyczyn inflacji pomija się wpływ Zielonego Ładu na ceny energii i gazu, a jest on niebagatelny, bowiem wiąże się z likwidacją górnictwa węglowego i zastąpienie węgla energią odnawialną.

Nie jest to takie proste, bowiem w górnictwie zatrudnionych jest dużo osób, co wpływa na politykę regionalną i rozwój społeczno-gospodarczy. W górnictwie węgla brunatnego pracuje około 8 tys. pracowników, a po uwzględnieniu miejsc pracy w usługach towarzyszących jest to łącznie kilkadziesiąt tysięcy osób. Natomiast w górnictwie węgla kamiennego zatrudnionych jest ponad 80 tyś. (z tego 77 proc. pod ziemią) oraz około 135 tyś. osób, które są pośrednio związane z wydobyciem węgla kamiennego i energetyką. Rząd nie ukrywa, że niektóre gałęzie gospodarki nie nadążą za zmianami, tak więc dotknie to nie tylko branży górniczej. Wiąże się to nieuchronnie ze wzrostem bezrobocia, o czym się nie mówi.

Sejm 17.12.2021 przyjął nowelizację ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego która umożliwia stopniową likwidację tego sektora wydobycia. Za nowelizacją głosowało 276 osób, przeciw było 11, a 165 wstrzymało się od głosu. Nie można likwidować kopalń, dla chorych ideologii, jeżeli nie mamy ich czym zastąpić, bo budowa elektrowni atomowych staje się coraz bardziej wirtualna nie tylko z powodu braku środków, ale i coraz głośniejszego sprzeciwu Niemiec, które chcą doprowadzić do tego byśmy energię elektryczną i gaz kupowali od nich.

My nie patrząc na koszty i na własny interes zawsze musimy być prymusami.

Natomiast Niemcy, które tak krzyczą o walce ze zmianą klimatu, nie przejmując się protestami ekologów otworzyły w Zagłębiu Ruhry nową elektrownię na węgiel kamienny Datteln 4, bo tego wymaga ich gospodarka.

Zielony Ład uderza nie tylko górnictwo, energetykę czy ciepłownictwo. Również nie zapomina o leśnictwie. Ma doprowadzić do ochrony ścisłej 10 proc. drzewostanów w Polsce i wyłączyć z normalnego użytkowania 30 proc. terenów UE. Będzie to cios dla naszej gospodarki, ponieważ przerób drewna stanowi około 2 proc. PKB.

Rząd sam stworzył sobie problemy zgadzając się na Zielony Ład w sytuacji, gdy nasza energetyka i ciepłownictwo oparte są głównie na węglu i nie da się go zastąpić w ciągu kilku lat tzw. zieloną energią, która na dodatek jest niestabilna.

Jak pisał założyciel Instytut Globalizacji Tomasz Teluk, („Ekologizm kontra umiarkowanie”, „GPc”, 21.07.2021) „Chcąc wyrów­nać straty energii z zaniknięcia elektrowni węglowych wiatra­kami i farmami fotowoltaicznymi, trzeba by nimi pokryć 1/3 po­wierzchni kraju, nie mając pew­ności, czy to wystarczy”.

Transformacja energetyczna związana jest z gigantycznymi środkami finansowymi, których nie mamy, a budowa farm wiatrowych i fotowoltaiki kosztuje krocie. To przekłada się na wzrost cen energii elektrycznej a tym samym towarów i usług. Tak jakoś dziwnie się składa, że temat jest permanentnie przemilczany.

Dla polskiej gospodarki to tytaniczne wyzwanie, które powinno być szczegółowo zaplanowane i rozłożone w czasie.

Jeszcze nie zdążyliśmy wszystkiego przeliczyć i uzgodnić, a KE przedstawiła pakiet „Fit for 55” który ma doprowadzić do redukcji CO2, o co najmniej 55 proc. (w stosunku do stanu z 1990 r.) do roku 2030.

Z unijnych informacji wynika, że na te rozwiązania zgodzili się przedstawiciele wszystkich państw UE, w tym Polski.

Chciałabym wiedzieć, czym kierował się M. Morawiecki zgadzając się na ambitniejsze cele redukcyjne, czyli „Fit for 55”. Z informacji, które przeczytałam (m.in. artykuł Marka Budzisza, „Polskie rolnictwo nie przetrwa europejskiej polityki klimatycznej, „Sieci”, 20.12.2021, nr 51) wynika, że oprócz wygaszania kopalń pakiet uderza w nasze rolnictwo.

Według „Fit for 55” w Unii Europejskiej 25 proc. gruntów rolniczych ma zostać objętych uprawami ekologicznymi.

Ma nastąpić powrót do średniowiecznej techniki uprawy roli tzw. trójpolówki (podzieleniu ziemi uprawnej na trzy pola. Każdego roku uprawiane są tylko dwa z nich, a trzecie ugoruje, co pozwala na „odpoczywanie” ziemi) zarzuconej na zachodzie Europy w wieku XVIII, gdy ugór zaczęto zastępować uprawą roślin okopowych i motylkowych. Jeśli rolnik, nie wprowadzi rotacji upraw, to nie dostanie dopłat.

W ciągu 10 lat o połowę ma zostać ograniczone zużycie środków ochrony roślin podnoszące plony oraz zmniejszenie nawożenia o 20 proc. Komisja Europejska chce, aby do 2035 r. silniki spalinowe przestały być używane zarówno w transporcie, jak i w rolnictwie. Realizacja tych ekologicznych wizji wiąże się z obniżeniem plonów i spadkiem dochodów w rolnictwie, wzrostem skokowym nakładów inwestycyjnych i cen artykułów spożywczych.

Ponieważ żywność ekologiczna w Polsce jest średnio cztery, pięć razy droższa od tradycyjnej nie cieszy się w Polsce popularnością.

Z kolei Jakub Wozinski, w artykule „Nie bądźmy prymusami zrównoważonego rolnictwa”, („Do Rzeczy”, 15.11.2021, nr 46) pisze – Czyżby premier zapomniał, że Polska jest 15. najwięk­szym na świecie eksporterem żywno­ści, a wartość rocznego eksportu to 37,5 mld dol.

„Wobec drożyzny i niedoborów wywoła­nych wdrażaniem Zielonego Ładu (nie tylko w rolnictwie) jeszcze bardziej wzrośnie popyt na tanią i niezdrową żywność, którą i tak ktoś będzie musiał i w końcu wyprodukować. W interesie Polski i polskiego rolnictwa nie leży więc wybieganie w podskokach ku polityce zrównoważonego rozwoju, lecz najdalej posunięta ostrożność”.

Zastanawiam się co spowodowało, że premier podpisał się pod pakietem niszczącym nasze rolnictwo? Czym go zastąpi? A co z rolnikami którzy stracą źródło utrzymania? Czy rząd będzie im do emerytury wypłacał środki na przeżycie? A skąd je będzie brał?

W pakiecie Fit For 55. przewidziano, że mechanizm opodatkowania węgla ma być nałożony na paliwa, samochody, transport kołowy, morski, lotniczy, rolnictwo i budow­nictwo.

Nigdy nie powinniśmy zgadzać się na zbyt wzniosłe cele klimatyczne, bowiem skutkiem ich przyjęcia będzie drożyzna, wzrost bezrobocia, gwałtowny spadek poziomu życia i znacząco poszerzenie strefy zwyczajnej biedy.

Chciałabym by PiS wygrał kolejne wybory, ponieważ gdy wygra opozycja, to czeka Polskę nie tylko armagedon, ale powrót do dbania w pierwszej kolejności o interesy niemieckie i najsilniejszych państw Unii, porzucenie polskiej racji stanu, zielone światło dla rozkradanie państwa, odejście od budowy Via Carpatia, budowy elektrowni atomowych, CPK.

Ze względu na duże koszty zostanie zaprzestana twarda obrona granicy polsko-białoruskiej i będzie ciche przyzwolenie na napływ muzułmanów do Polski, by mieszając społeczności zniszczyć ruch narodowy i resztki katolicyzmu jakie jeszcze tlą się w polskim narodzie.

Kardynalne błędy które popełnił rząd PiS na przestrzeni lat nie napawają optymizmem. Mimo, że prowadzi w tej chwili w sondażach, to nie trzeba być socjologiem by wiedzieć, że na skutek gigantycznego pogorszenia poziomu życia dojdzie do ich gwałtownego spadku.

Przy optymistycznym wariancie czarno widzę możliwość wygrania kolejnych wyborów, w pesymistycznym jeżeli sprawdzi się najczarniejszy scenariusz z lawinową inflacją i horrendalnymi podwyżkami cen, to PiS nie tylko je przegra, ale na lata zostanie wykluczony z możliwości sprawowania władzy.

Foto : tvp info