Maksymalna produktywność człowieka przypada na okolice 40 roku życia. Starzejące społeczeństwo funkcjonuje poniżej oczekiwań, z uwagi na spadającą z wiekiem produktywność coraz większego odsetka jego członków. To konkurencyjny deficyt, niełatwy wyrównania innymi metodami.
Globalistycznym rozwiązaniem tego problemu jest imigracja, z tym że ignoruje różnice w kapitale kulturowym, a także napięcia i konflikty na tle tak kulturowym, jak i etnicznym. W praktyce przeradza się w przelewanie z pustego w próżne, ze skutkami ubocznymi gorszymi niż problem, któremu miała zapobiec.
U podstaw problemu leży brak powszechnie akceptowanej społecznie wizji szczęścia. Tę pod wpływem korporacyjnego marketingu zdominował konsumpcjonizm, który stanowi szczególną formą hedonizmu. Nie oferuje jednak holistycznej odpowiedzi, jak i po co żyć, przeradzając się w nihilizm
Jednym ze skutków takiego światopoglądu jest brak przekonania o szczęściu płynącym z wychowania dzieci. Większość konsumentów podejmuje racjonalny wybór, uciekając od trudu z tym związanego, stawiając za to na indywidualne przyjemności, zwłaszcza że system ubezpieczeń społecznych umożliwia czerpanie z zasobów społeczeństwa bez adekwatnego wkładu własnego. Jednocześnie zapominamy, że wymiana oparta na pieniądzu nie jest idealna, tzn. pieniądz nie jest wiernym ekwiwalentem wszystkiech rodzajów dóbr i usług, które w określonych okolicznościach mogą być w istocie niewymienne.
Tu na marginesie warto zauważyć, jaki jest udział utworów dramatycznych i wychwalających ideę miłości romantycznej oraz indywidualizmu w programie nauczania, w porównaniu do tradycyjnych bajek z ich moralistycznym zakończeniem „i żyli długo i szczęśliwie”.
W ten sposób mechanizmy gospodarki rynkowej prowadzą paradoksalnie do poważnych zakłóceń środowiska niezbędnego do ich funkcjonowania.
Zostaw komentarz