Peter Zeihan właściwie potwierdza wczorajsze spostrzeżenie Andrew Michty. Administracja Bidena nie potrafi w przekonujący sposób wytłumaczyć Amerykanom sensu wspierania Ukrainy.

Prezydent Biden mamrocze w swoim stylu o konieczności obrony „rule based international order” itd., czyli o wszystkim, co przeciętny Amerykanin ma głęboko gdzieś. Nie umie jakoś znaleźć argumentu, który by przekładał obronę Ukrainy wprost na coś, co jest bardziej materialne i zrozumiałe.

Moim zdaniem wynika to z postawy ideologicznej lewicy liberalnej: pokazanie, że Ameryka ma w czymś konkretny interes byłoby w ramach moralności współczesnych liberalno-lewicowych elit niemoralne. Powodem dla wojny mogą być wyłącznie okoliczności niepartykularne: obrona „wyższych” wartości.

Ameryka nie może tak po prostu słać broni na Ukrainę, bo „chce utrzymać wpływy” – może to robić jedynie w imię „obrony prawa międzynarodowego” oraz aby „uchronić społeczeństwo Ukrainy przed katastrofą humanitarną”.

Prawdziwą przyczyną słabości USA jest dziś oderwanie liberalnych elit rządzących od bazy społecznej. Andrew Michta mówił, że jest w Ameryce pewne zjawisko, które określa się tam terminem „fly over”. Chodzi o to, że elity decydujące o polityce tego kraju mieszkają w zdecydowanej większości na wschodnim lub na zachodnim wybrzeżu i – de facto – interioru USA nie znają, ignorują go, omijają. W praktyce załatwiają sprawy latając samolotem między Atlantykiem i Pacyfikiem nigdy nie zatrzymując się pośrodku.

W ten sposób w USA od wielu dekad narasta wewnętrzna dezintegracja. Wybrzeże, to już nie tylko inny styl życia, ale też inna moralność, inny system wartości, inne rozumienie codzienności i – w efekcie – inny język komunikacji. W uszach mieszkańców amerykańskiego interioru administracja Bidena jest jakby z innej planety – mieszkańcy „środkowego zachodu” coraz bardziej czują się, jakby byli jakimś protektoratem a nie częścią tego samego narodu. Te podziały stały się na tyle poważne, że – widać to już wyraźnie – prowadzą do destabilizacji politycznej kraju.

Zarazem – amerykańskie elity zdają się tego nie rozumieć i podobnie jak nasi wyborcy PO – traktują interior jak przysłowiowy „zakuty ciemnogród”, którego nie należy słuchać, którego nie trzeba przekonywać, ale który – co najwyżej – należy „wychowywać”, czyli w ten czy inny sposób administracyjnie zmusić do respektowania światopoglądu wybrzeża.

System ten jest coraz mniej republikański, co prowadzi do narastania nastrojów radykalnych, w tym też separatystycznych. Tendencje secesyjne ujawniły się zarówno na obu wybrzeżach podczas rządów Trumpa, jak w interiorze po objęciu prezydentury przez Bidena. Sondaż przeprowadzony w połowie 2021 r. wykazał, że aż 37% Amerykanów deklaruje wolę secesji. Zeszłoroczny sondaż przeprowadzony w Teksasie przy okazji cząstkowych wyborów do Kongresu pokazał, że aż 59% wyborców Partii Republikańskiej opowiada się za referendum secesyjnym a przeciw jest jedynie 25% wyborców tej partii w tym stanie.

Fot. president.gov.ua

Widząc narastającą słabość USA Węgry stawiają na Niemcy: