Tak już na mnie fatalnie działa ta atmosfera „okołowyborcza”, że pół nocy miałam koszmary.

Jak zwykle spóźniona, dojechałam gdzieś samochodem (co prawda we śnie to nie był mój samochód, tylko jakiś czarny, błyszczący, wypasiony sedan) i poszukiwałam ośrodka wypoczynkowego, gdzie miał mieć spotkanie integracyjne dział Biełsatu pracujący z mediami społecznościowymi. Było już ciemnawo. Z daleka, przez wielkie szyby ( jak na wystawie) zobaczyłam siedzacą przy stole grupę ludzi. Zadowolona, że ich znalazłam, podeszłam bliżej i nagle się zorientowałam, że tam nie ma nikogo znajomego, a po środku stołu króluje Milan Subotić*….

Wobrażacie to sobie?! Nie zmyślam, mnie się to naprawdę przyśniło (choć świadomie o Milanie Suboticiu nie myślałam od lat). Potem było jeszcze wiele perypetii, jakaś impreza, potem z niej wyjeżdżałam i nagle nie mogłam zrozumieć, gdzie jestem i skąd się tam wzięłam, a był już następny dzień. Doszłam do wniosku, że musiałam stracić świadomość, zgłosiłam się po pomoc, do czegoś w rodzaju przychodni czy urzędu, jednocześnie cały czas martwiłam się mamą, której powiedzą, że zaginęłam i się bedzie denerwować… A końcówka snu była taka, że siedzać w tym urzędzie/
przychodni zaczynam rozumieć, że mnie nie wypuszczą… Ktoś mi mówi, że będzie stan wojenny (i wiecie co? To nie PiS go wprowadzał w moim śnie, a ci co zawsze…)i był tam tam też Kwaśniewski, który przyjaźnie i dobrotliwie, jak to on, wyjaśniał że to jest konieczne…

Taki jest zgubny wplyw obecnej sytuacji w Polsce (i nie tylko) na mój umysł. Najgorzej działa na mnie ta atmosfera totalnego nieporozumienia, gdy ludzie po prostu odmawiają przyjęcia prostych faktów (nie jakichś skomplikowanych wywodów) i z kompletnie dla mnie niewytłumaczalnych przyczyn są w stanie strasznej gorączki emocjonalnej…

*Milan Subotić, mój pierwszy w 1992 r. nauczyciel zawodu wydawcy TV. Niezły, decyzyjny i sprawny wydawca, ale zdecydowanie niesympatyczny gość. Współpracownik wojskowych służb informacyjnych w PRL od 84, odpowiedzialny w Dzienniku TVP za przekaz informacji z procesu morderców księdza Popiełuszki. (Jak opowiadali mi starzy pracownicy, na Placu Powstańców Warszawy, gdzie mieścił się Dziennik Telewizyjny, był specjalny pokój. Tam doprowadzone były łącza z Torunia, miejsca procesu i wstęp do niego mieli nie wszyscy, tylko pieczę nad tym prawował właśnie Subotić.) Po TVP, był zastepcą dyrektora programowego TVN, a obecnie pracownik Kulczyk Investment (tak przynajmniej widzę w Linkedin).

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.